środa, 27 lutego 2013

Ilustracji nie dam, sami sobie poszukajcie

Mimo tego, że dzień uważam za upokarzający w sumie, to jeden przebłysk słońca nie pozwala spisać tej środy całkowicie na straty.

Lekcja z maturzystami, którzy wchodzą właśnie na ostatnią prostą swoich przygotowań do wygłoszenia tzw. prezentacji maturalnej. Zbierają literaturę, na podstawie której omówią dany temat. Szukają, mniej lub bardziej w akuratny deseń. Dzielą to wszystko na literaturę podmiotu i przedmiotu. Srogo bywa...

Na lekcji jeden z moich podopiecznych pyta:

- Proszę pana, znalazłem w Internecie dobre opracowanie "Jądra ciemności", ale nie wiem, czy mogę to umieścić w swojej pracy...

- A dlaczego nie wiesz? Nie ma autora?

- Jest autor, ale on się dziwnie nazywa...

- Dziwnie się nazywa?

- No... Aleksander Fiut.

- Człowieku, to jeden z najbardziej znanych polskich naukowców! Świetnie pisze o poezji, na przykład Miłosza.

- No ale rozumie pan? Aleksander Fiut i "Jądro ciemności"?

15 komentarzy:

  1. No ale to przecież wszystko będzie wiadomo jak umieści takiego autora i taki tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Papier swoje, a skojarzenia swoje. Tak to jest przecież.

      Usuń
  2. Ma chłopak rację - nie wiadomo jak komisja zdołałaby utrzymać powagę!

    OdpowiedzUsuń
  3. :)))), masz bardzo fajną robotę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, dziś miałem poważne wątpliwości... Jest ciężko.

      Usuń
  4. Dziwię się, że profesor Fiut nie zmienił nazwiska. Ile on musiał w życiu swoim dotychczasowym znieść głupich uśmieszków...

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie da się ukryć, że 'Aleksander Fiut i poezja Czesława Miłosza' brzmi inaczej, niż 'Aleksander Fiut i jądro' - nawet ciemności :-)
    No ale uśmiałem się, uśmiałem!

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie wymawialiśmy "Fijut" lepiej brzmiało. Nawet do "Jądra" :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja bff wzięła jego opracowania Miłosza do swojej pracy maturalnej.
    Ale takie nazwisko jest hmm.. jak psikutas bez "s"

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaśmiałam się niemal zmysłowo ;)
    Pewnie dlatego w podobnym do twoich uczniów wieku uwielbiałam Philipa Dicka -nie dość że dick to jeszcze filihippos - znawca koni, eh eh.

    OdpowiedzUsuń
  9. Duch w narodzie nie zginie! Brawa dla ucznia za tok myślowy!

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.