czwartek, 3 stycznia 2013

Telewizjo Polska!

Onegdaj miłościwie nam panujący premier Donald T. oznajmił, że płacenie abonamentu radiowo-telewizyjnego przypomina płacenie haraczu, więc abonament przestałem płacić.

Kto by chciał opłacać mafię, bandyctwo lub inne przestępcze organizacje? Bo haracz płaci się przecież właśnie komuś takiemu...

Jednak, Droga Telewizjo, dziś nie o tym. 

Dziś o tym, co spotkało parę tygodni temu moje dzieci i to za sprawą Twoją, Droga Telewizjo. 

O ile Ci wiadomo, około godziny 19 większość dzieci jest już wykąpana, pachnie czystością, wcina kolację i czeka na dobranockę. Szczęśliwe pociechy, które mają dostęp do kanałów sformatowanych pod dziecięce gusta, bajki mogą oglądać bez nerwowego pytania rodziców:

- Tato? Kiedy będzie dobranocka? Mamo, za ile się zacznie?

Kierujący te słowa nie posiada kablówki, odbiera najprostszy z możliwych zestaw kanałów, pośród których tylko od czasu do czasu natknąć się można bajki odpowiednie dla wieku czterolatka. 

Jeszcze niedawno, w popołudniowym paśmie programu pierwszego emitowałaś, Droga Telewizjo, trzy seriale pod rząd! Trzy odcinki debilizmów o fikcyjnych losach nikomu niepotrzebnych do szczęścia fikcyjnych bohaterów. "Klan", "Wszystko przed nami" i "Galeria" - to są stacje drogi krzyżowej, jaką musieli przejść (lub ominąć) ci, którzy czekali na dobranockę.

Czekali do godziny 19:15 (!), by dziecko mogło obejrzeć trwającą 10 minut bajkę. Wcześniej oczywiście zainfekowani dziesięcioma minutami reklam niepotrzebnych produktów i programów.

To jeszcze mogłem znieść, choć ciężko mi było. Ale pewnego pięknego wieczoru w porze trwania dobranocki, w momencie, gdy JUŻ powinna się rozpoczynać kolejna przygoda Bolka i Lolka lub Misia Uszatka, mój Synek zobaczył, jak zakneblowanej przerażonej kobiecie jakiś zły pan przykładał pistolet do głowy.

Co Ty na to, Telewizjo? To był TWÓJ produkt pokazany w TAKIM A NIE INNYM CZASIE!

W Twoje sześćdziesiąte urodziny z radością powtórzyłbym ten gest i przyłożyłbym pistolet każdemu, kto przyznałby się do takiego a nie innego ułożenia ramówki. A mój wrodzony pacyfizm topnieje błyskawicznie pod wpływem wściekłości i wrzasku, jakie we mnie buzują!



60 lat to piękny wiek, ale w Twoim przypadku, Droga Telewizjo, złamię swoje i tak już giętkie zasady, by napisać Ci, że .......



..........lepiej nie, może jakieś dziecko to przeczyta.




20 komentarzy:

  1. Kiedyś dobranocka zaczynała się o 19, a teraz przy dobrych wiatrach 15 po, bo trzeba "melodię" puścić. Dla dzieci nadaje się pięcio-siemiominutowe odcinki. A potem wsio reklamy i reklamy...
    Myśmy mieli podobną sytuację w przerwie Geslerki: Rewolucje są oznaczone zielonym dupsikiem, czyli dzieci spokojnie mogą oglądać. A reklamy pomiędzy pełne są zapowiedzi filmów "przemocowych" nadawanych dla widzów "o mocnym żołądku".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To stary klimat - przemoc, hałas, chaos...a dziecko się gapi.

      A dziś była "Świnka Peppa" - całe 5 minut!

      Usuń
    2. 5 minut? To jest nieuczciwe i koniec!

      Usuń
  2. tiaaa...dlatego nie oglądam telewizji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie, ja też już tylko "podglądam" w salonie u teściów.

      pzdr

      Usuń
  3. Dobranocka jest teraz o 19:15? Zgroza...
    Ja na szczęście to żadnej telewizji w żaden sposób podłączony nie jestem. Kiedy przychodzi pora, włączam bajkę z płyty i wszyscy są zadowoleni.
    Choć może reżim czekania na dobranockę, która trwa tyle, ile trwa nie jest taki zły... Chłopaki odkryli jakiś czas temu Youtuba oraz jego prawy pasek - muszę ich odciągać od komputera, kiedy już obejrzą swój odcinek czy dwa kreskówki, bo mogli by klikać w nieskończoność, wynajdując kolejne cuda. A że trafić w taki sposób można na różne różności, o czym wiemy...
    Tak czy inaczej nie jesteśmy zaprzyjaźnieni z telewizją. Życzeń nie składamy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafić można najczęściej na "gimnazjalne" przeróbki normalnych klasycznych bajek.

      Dziecko raz obejrzy i skrzywi się na resztę dzieciństwa.

      Usuń
    2. Dlatego kontrolujemy. Tak od razu ich chyba nie skrzywi...

      Usuń
    3. My mieliśmy raz makabryczną wpadkę, bo po normalnej bajce na Youtube włączyła się chyba jakaś parodia wulgarna. Automatycznie się włączyła jakoś podpięta pod zwykły filmik.

      Nie wiem, ile mały się tego naoglądał, ale raz wyskoczył z tekstem, że nocnik "śmierdzi jak stara kur...." Jakieś 1,5 roku temu to było, więc wulgaryzm zdążył wyparować z pamięci Tymka, ale ja się wtedy tak tego tekstu przestraszyłem, jakby młodego opętał Belzebub jakiś...

      Trzeba uważać.

      Usuń
  4. Nawet nie wiedziałam, ile miałam szczęścia wychowując się w czasach, kiedy reklam nie było wcale. Poza tym nie lubię telewizji, bo jak powiedział O.Welles "telewizja jest gumą do żucia dla oczu."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też pamiętam te piękne czasy. pamiętam, że gdy chorowałem i siedziałem w domu przed telewizorem, to w TV leciał jeden program edukujący młodzież za drugim.

      Nie było powtórek debilnych seriali, nie było idiotycznych teleturniejów etc.

      Dziś propozycje dla młodych i młodszych zamykają się chyba w 1,5 godziny dziennie. Jak dobrze się program ułoży.


      pzdr

      Usuń
  5. nasz telewizja to, rzeczywiście czasami jakaś pomyłka...

    OdpowiedzUsuń
  6. I dlatego wykosztowaliśmy się na Cyfrowy Polsat...
    Piotrek ogląda sobie Disneya, Boomerang czy Cebeebees - jedyne reklamy to zapowiedź nowych kreskówek czy filmów, które będą wyświetlane za kilka dni.

    Telewizji nie oglądam już kilka lat (wyjątek stanowią jakieś większe imprezy sportowe) a mój mąż z oferty TVP to od czasu do czasu Teleexpress sobie zapoda. O poziomie szacownej jubilatki wypowiadać się nie będę:(

    OdpowiedzUsuń
  7. No właśnie, choć swoich pociech jeszcze nie posiadam, to pamiętam te stare dobre czasy, kiedy punkt 19:00 siedziałam z siostrą w ciepłym szlafroku na fotelu i z bijącym sercem czekałam na Gumisie czy Smerfy...co to się podziało? a później się dziwią, że małolaty kradą, gwałcą i zabijają za 5 zł...jak dla mnie paranoja, bo niestety media w dzisiejszej dobie mają znaczący wpływ na młodych ludzi - i nie wykorzystują tego w odpowiedni sposób...żal :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Wywołałeś niezłą dyskusję...i dobrze...a ja nie mam telewizora w ogóle i dobrze mi z tym to znaczy bez... :)A czas dobranocki w czasach dzieciństwa był magiczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałbym taką wywołać, ale zbyt mały mam zasięg...

      pzdr ciepło!

      Usuń
  9. Napisz do nich, mają specjalny formularz do kontaktu z widzami:
    http://www.tvp.pl/o-tvp/kontakt
    Dobranocka to przecież realizowanie słynnej misji, tej za którą płacimy (bądź nie) abonament :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dlatego właśnie zupełnie zrezygnowałam z oglądania TV.

    OdpowiedzUsuń
  11. Właśnie dzisiaj miałam podobną refleksję. Czekaliśmy na dobranockę w towarzystwie zapowiedzi serialowych programu pierwszego. Pani w prosektorium przykrywa denata, pan rzuca panią o podłoże i tem podobne.
    Może ten formularz to i niezły pomysł?

    Pozdrawia wierna czytelniczka
    Eliza

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.