środa, 16 stycznia 2013

Poor art

Wiem, że to żenujące pewnie, ale wczoraj na zajęciach plastycznych z dziećmi trzasnąłem taki oto portret mojego świętej pamięci psa.


To znaczy, wiecie, na podstawie fotografii. Nie wykopywałem go z ogródka rodziców...



18 komentarzy:

  1. Całkiem niezły obrazek, pies wygląda jakby się zrósł z leżakiem, ale rozumiem, że taki miał być wyraz artystyczny?;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to wyszło przypadkowo - taka hybryda to tylko w postapokaliptycznych wizjach...

      Usuń
  2. Myślę, że i sam model by docenił :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taką nadzieję. To artystyczna dusza była...

      pzdr

      Usuń
  3. Eno Bosy Antku - od strony plastycznej to Cie ejszcze nie znalam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blog to emanacja tylko nielicznych moich talĘtów.

      ;-)

      Usuń
  4. po wykopaniu to raczej nie wyglądałby tak uroczo...chyba że dla wielbicieli konwencji zombie:D

    autoportretodczuwalny.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. ładnie:-)

    Dobrze, że nie wykopywałeś go, bo by Ci wyszło iście turpistyczne dzieło:-D A tak jest ok:-) O wiele lepiej:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Piesek niech spoczywa w spokoju jednak.

      Wiernie nam słuzył...

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Przedstawiciele obcej cywilizacji pewnie mieliby problem z przyporządkowanie tego przedstawienia do jakiegoś gatunku, ale my, ludzie, raczej się poznamy na moim malunku...

      pzdr

      Usuń
  7. Od tej strony cię nie znałam:) śliczny:)

    OdpowiedzUsuń
  8. A wygląda jako żywo jak wykopany:)) Ups. śliczny psiut i zupełnie niezły obrazek:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeden artysta w czasach kryzysu się odnalazł. Czyżby kolej na Ciebie?

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.