czwartek, 10 stycznia 2013

Mamy kota

Kot ma cztery lata i waży 17 kilogramów. Biega po całym domu, wskakuje na kanapy, fotele, ociera się o wszystkich i drapie ręce tych, którzy chcą go pogłaskać. 

Kot ten to mój Synek przechodzący ostatnio fazę fascynacji tymi zwierzętami własnie. Wciela się nawet dość wiarygodnie. Pal sześć, gdyby tylko na podłogowo-meblowych szaleństwach się kończyło. Przedwczoraj jednak kot po prostu przegiął, i to ostro przegiął.

Leżałem na kanapie, a on wdrapał się na oparcie i całym impetem swoich 17 kilogramów wbił mi się kolanami w żebra. 

BÓL!!!

Początkowo jeszcze znośny, ale dziś już czułem się, jakbym pod samochód wpadł. Jako stary hipochondryk podejrzewałem u siebie złamanie jakieś, ale to najprawdopodobniej tylko solidne obtłuczenie. Na dodatek męczy mnie uporczywy kaszel, więc co i rusz w lewym boku odzywa się przerażający rwący ból.

Chodzę jak z krzyża zdjęty. Krzywię się, a każdy skręt ciała grozi przeszywającym cierpieniem. 

A najlepsze jest to, że jutro jadę na studniówkę swojej klasy,


na której pewnie będę tańczył tak, jak na powyższym obrazku.


  

22 komentarze:

  1. Zaaplikuj sobie plaster rozgrzewający, pigułkę przeciwbólową i będzie dobrze ;-) przegapić studniówkę? To grzech! Kuruj się ;-) pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra rada! Plaster już mnie grzeje. Piguły ładuję!
      pzdr

      Usuń
  2. No to udanej zabawy z młodzieżą!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wierzę, że jakoś dasz radę tańczyć:-) A na załączonym obrazku widać bardzo nowoczesny taniec, zatem chyba nie będzie wstydu;-)

    Kuruj się! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, to bardzo nowoczesny styl. I mój ulubiony mebel - krzesełko komputerowe!

      Usuń
  4. mam nadzieje, że ból przejdzie, ja mam 28 kilo kota, psa, małpy (w zależnosci od nastroju) co lubią wskakiwać na plecy znienacka. Trzeba zachować czujność, albo uwiązac na smyczy;)

    Dziekuje bardzo za ksiazkę, dotarła własnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że książka doszła i że nie tylko w moim domu taki zwierzyniec i prawo dżungli...

      Usuń
  5. Osz kurde... Zamiast na studniówkę - marsz do lekarza!
    Ten kaszel to niepokojąco brzmi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak źle to nie jest - ten kaszel już wczesniej był, prawie od dwóch tygodni.

      Mam zamiar jeszcze trochę pożyć.

      pzdr

      Usuń
  6. Kurcze, przeczytałem pierwszy akapit i pomyślałem, że Ty chyba nie wiesz co masz w domu... 17 kilo? To chyba jakiś tygrys albo inny ocelot...
    Na szczęście się wyjaśniło ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się nazywa suspens, czyli tania sensacja.

      pzdr

      Usuń
  7. Czym go u diaska karmicie? Czekoladą?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że za czekoladę to dałby się nawet smyczą do stołowej nogi przywiązać?

      Nie żebym sprawdzał, ale coś mi mówi, ze mam rację.

      pzdr

      Usuń
  8. Haha...Bosy Antku pozostaje mi tylko życzyć Ci połamania nóg podczas studniówkowych tańców połamańców :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Połamania nóg", bo żebra już zdążyłem pogruchotać.

      ;-P

      pzdr

      Usuń
  9. A mój kot już nigdy mi takich niespodzianek nie zrobi;/ Udanej studniówki:)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja mam psa. 9 kilo. Szczeniaczek.
    Piski i szczekanie o szóstej rano.
    Ból głowy na cały dzień gwarantowany!

    Poloneza czas zacząć! :)
    Miłych kroków!

    OdpowiedzUsuń
  11. Kot, kot... Dobrze, że nie tygrys :) Szablozębny na przykład...cięższy i trudniejszy do okiełznania. Miłej studniówki!

    OdpowiedzUsuń
  12. To taki już raczej tygrysek...

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.