poniedziałek, 10 grudnia 2012

"Ty nie umiesz żyć..."

Wczoraj piękny zimowy (choć to wciąż jesień) dzionek. Zimno, ale bez ekscesów. Wiaterek, ale tylko w porywach. Na trawniku za domem nierozjeżdżony śnieg. Synek stoi w pełnym mroźnym rynsztunku i trzyma w rączkach sznurek. Do sznurka przywiązane sanki.

- Tato, powozisz mnie? - pyta z nadzieją w głosie. I weź tu dziecku odmów! Ubrałem się w puchową kurtkę, założyłem czapę i wio! Koń pociągowy i woźnica.

Szczerze mówiąc, to sanki średnio bawią, gdy się nimi jeździ w kółko po płaskim terenie i chociaż Synek miał frajdę, to ja wolę jednak wspiąć się na jakąś pochyłość, by zjechać w dół. Wiem, dziwny jestem, ale tak już mam.

- Wiesz - zaczynam wołać do woźnicy - po Świętach pojedziemy do babci do Kalisza. Tam w parku pamiętasz, jakie są górki, nie? Będziemy tak śmigać, że ho-ho! Mówię ci.

Synek już się cieszy. Ja już żyję wizją tej eskapady. Zacieram zziębnięte ręce i mówię o naszym planie Żonie.

- Ty nie umiesz żyć w teraźniejszości - brzmi wyrok - Patrz, mamy taki ładny dzień. Dzieciaki zdrowe. Na świeżym powietrzu polatają, a ty o tym, co będzie po Świętach...

No i w sumie miała rację - bo ja albo żyję sobie wspominając zaprzeszłe dzieje, gdy się pięknym i młodym było, a trawa była bardziej zielona niż dziś. Albo projektuję sobie najbliższą przyszłość, wektory ustawiając w kierunku przyjemności mniejszych lub większych. Teraźniejszość jako taka gdzieś mi się za każdym razem wymyka, ucieka, jest zbyt "tu i teraz", by się nią cieszyć...

Oj, Horacy natarłby mi uszu. Wszak pisał:

"Nadzieję odmierzaj na godziny...", a ja głupi tak nie potrafię.


PS


A do Kalisza i tak pojadę. A co!

15 komentarzy:

  1. Mam wrażenie, że cała ta przeszłość i przyszłość ma jakiś związek z humanizmem. Tym prawdziwym, "ostatnim bastionem", jak mawiał mój profesor.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuszne wrażenie. Człowiek bez przeszłości nie jest do końca świadomą istotą. Miał profesor rację!

      Usuń
    2. Humanista męski patrzący w przeszłość i przyszłość to i tak lepiej niż humanista żeński wczepiony tylko w przeszłość, jak rzep...

      Usuń
  2. Albo lepiej TU i TERAZ ulep bałwana ;)
    p.s. tylko nie z siebie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde, już ciut za ciemno, ale postaram się, postaram!

      Usuń
  3. Ja też wolę górki, a najlepsze są oczywiście te z przeszłości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ba! Górki w naszych wspomnieniach to były większe od Kilimandżaro!

      Usuń
  4. Ech....bo to tak fajnie czasem wybiec myślą wprzód. Na coś czekać, za czymś tęsknić...
    Owszem żyjemy tu i teraz, ale te nasze marzenia czy plany, to jak rzut okiem na szczyt góry....o właśnie tam wejdę i stamtąd bedę miała przepiękny widok :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj tam, oj tam:)))

    Co do trawy... to kiedyś śnieg też był bardziej biały, czyli bielszy, hihi;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak się roztopiło, to był brudną brejowatą masą. Przeprowadziłem taki eksperyment w podstawówce i byłem rozgoryczony jego efektem...

      Usuń
  6. Horacy żył bardzo dawno tamo, bo w starożytności,a od tego czasu przecież tyle się zmieniło"P

    OdpowiedzUsuń
  7. Ależ ty po prostu planujesz! Nie wiem, czy to źle, ale fajnie jest mieć plan i go sobie realizować. W końcu wyjazd do Kalisza trzeba od czegoś zacząć : )

    OdpowiedzUsuń
  8. Najgorsze jest to, że mojej ulubionej górki już nie ma. Postawili na niej dom, zaorali, posiali trawkę i ogrodzili płotem. I niech mi ktoś powie, że kiedyś nie było lepiej ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Koniu pociągowy! :)
    Chyba nie ma osoby, która cały czas mogłaby żyć w teraźniejszości... Fajnie by było, ale czy tak się w ogóle da?
    Człowiek istotą sentymentalną i marzącą jest - musi powspominać i dążyć do radości w planach bliższych i dalszych. Byle nie przesadzać :P
    Pozdrawiam przedświątecznie!

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.