czwartek, 13 grudnia 2012

Dziecko w stanie... wojennym

Dziś 31 rocznica wprowadzenia stanu wojennego. Nie, nie będzie politycznie (choć mnie korci, by rzucić parę wulgaryzmów w kierunku tych, którzy zniszczyli ideę Solidarności, tych, którzy wybielają skur...synów w mundurach etc.) .

Będzie sentymentalnie. Miałem wtedy cztery lata. Tyle, co mój Synek dziś. Niesamowite. Mojego Ojca powołano do wojska. Tak. Miał jechać na Wybrzeże, tkwić w wozie nad radiostacją i dłubać jakieś komunikaty. Łączność, szyfrowanie, takie tam.

Nie podobał mi się ten wyjazd. Chciałem mieć Tatę w domu. I już. Ale najbardziej nie podobało mi się to, że Tata miał zabrać ze sobą ... elegancki przybornik na "sprzęty komatyczne  - taki olbrzymi "piórnik" z materiały imitującego skórę krokodyla, gdyby krokodyle były niebieskie, rzecz jasna. 

W środku, w sprytnie porozmieszczanych kieszonkach tkwiły: szczoteczka do zębów, maszynka do golenia, grzebień. Było miejsce na pastę, mydło. Nawet lusterko się gdzieś tam chowało. 

To była moja ukochana zabawka w tamtym czasie. I co? Miała zostać zabrana "daleko od domu", zabrana mi?

Co zrobiłem? Ze spakowanej walizki Ojca wyciągnąłem ten przybornik i schowałem za telewizorem (marki Rubin)!

Dalszego ciągu można się było spodziewać - Ojciec myślał, że rzeczony przedmiot:

a)zgubił,
b)ukradziono mu,
c)"Bóg wie, co się z tym stało, ale jak się dowiem..."

Przez kilka tygodni "Wybrzeża" musiał się golić pożyczonymi od kolegów maszynkami.

Ot, mój mały wkład w walkę z Systemem i osłabianie tegoż...



9 komentarzy:

  1. A ja politycznie. Myślę, że jak się miało 4 lata w roku 1981 i ze stanu wojennego zapamiętało się zabawę przyborami toaletowymi taty, to nie należy tamtych ludzi w mundurach nazywać skurwysynami. Nie potrzeba też ich wybielać, bo nie ma z czego. Idea Solidarności wcale nie została zniszczona. Przeciwnie, miała się dobrze, czego nie można o niej powiedzieć teraz. Przeczytaj sobie postulaty sierpniowe, być może się zdziwisz, czego ludzie wtedy pragnęli, a co mają dziś.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Tamtych ludzi...." - mówimy oczywiście o Generałach i tym Pierwszym Generale? Bo ja o nich właśnie. O tych, którzy zmaltretowali Polskę, a teraz nie nazywa się ich wprost.

    Ale nie pojadę w stronę polityki, bo nie chcę tu kotła robić. Za mało mam czasu na awantury.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja miałam wtedy latek 12...

    Złapałam jakąś wstrętną anginę i w tę grudniową niedzielę leżałam w łóżku, cała szczęśliwa, że sobie obejrzę wreszcie Teleranek - w normalnych warunkach go nie oglądałam, bo w naszej parafii msza dla dzieci była o 9.30 i nie było uproś, żeby mama pozwoliła iść na jakąś inną...
    I tak sobie leżę, czekam na ten Teleranek a tu... no właśnie nic, tylko takie mrówki, jakby telewizor się zepsuł:(

    Do dziś pamiętam ten żal...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba nie ogarniałem wtedy "Teleranka"...

      Usuń
    2. Ja też nie doczekałam się teleranka, właściwie to przez dłuższy czas nie było w ogóle po co włączać tv. I te przerwy w dostawach prądu, ocet na półkach, czołgi na ulicy, strach przed godziną milicyjną i zimno.
      A poza tym niczym się ten czas dla nas - uczniów IV klasy podstawówki nie różnił. Chwała Bogu!

      Usuń
  4. Szkoda, że nie dane mi było zaznać Rubina :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie żałuj! Jeden zapalił się na mich oczach. No nie dosłownie, ale jednak!

      Usuń
  5. Ech, mnie to w 81 nawet w planach nie było. Cieszę się, że nie pamiętam tamtych smutnych czasów. Jestem z tych, co lubią jak wszędzie wszytko wolno.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uśmiałam się.
    Pozdrawiam
    An.

    Dziś rozśmieszył mnie jeszcze poniższy post

    http://baluwolanda.blog.onet.pl/2012/12/12/spiacy-krolewicz/

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.