sobota, 24 listopada 2012

Zmieszany i wstrząśnięty

Łupiemy z Synkiem orzechy. Musi je wcinać, bo ma niedobory żelaza, a orzechy włoskie ponoć mają go całkiem sporo. 

Nagle Tymek patrzy na moją dłoń i pyta:

- A co to jest?
- No jak to co? Nie wiesz? Obrączka przecież. Mama ma taką samą.
- No tak...
- Jak będziesz dorosły, też będziesz miał obrączkę, gdy będziesz miał żonę.

Tymek się jakoś "zawiesił" i po chwili mówi:

- Tata, ale nie można mieć przecież dwóch żon.
- No pewnie, że nie można. No ale ty będziesz miał przecież jedną.
- Ale ja już mam...
- Masz żonę? - pytam, ale przeczuwam, co będzie dalej.
- Mam. Mamę!

Próbuję powstrzymać śmiech, bo mi się humor z miejsca poprawił (a miałem skopany, bo Żona chora i Córa chora), ale nie wytrzymuję i obejmuję młodego. Ten odrywa się ode mnie i pyta głosem wyrażającym poważny niepokój:

- Tata, ale nie będę musiał rodzić dzieci?

17 komentarzy:

  1. Nie synu, na szczęście urodziłeś się synem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam też sobie to powtarzam.

      Dzięki Bogu...

      ;-)

      Usuń
  2. Hm. Ponoć gdzieś w Polinezji, zaobserwowano u Autochtonów ciekawą rzecz a'propos rodzenia Dzieci. Otóż, Kobieta w chacie rodziła zupełnie bezboleśnie, a Facet przed chatą leżał i cierpiał za Nią.

    Jak widać obawy Młodego nie są tak zupełnie pozbawione podstaw. :D

    Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boziu, to ja bym miał się dwa razy tak zwijać?

      Ale nie dziwię się, że czasem każda kobieta mówi swojemu facetowi/mężowi:

      "Obyś chociaż raz poczuł, czym jest okres" lub wersja TRAUMA: "...czym jest poród."

      Usuń
    2. Heh. W tajemnicy Ci powiem, że podejrzewam, iż One mówią tak, bo żadna nigdy nie dostała porządnego kopa w ... yyyy... bardzo delikatne miejsce. :D

      Pzdr.

      Usuń
    3. Nie trzeba kopa. Jak się gra w piłkę nożną na przykąłd, to wystarczy być w nieodpowiednim miejscu i w nieodpowiednim czasie, by ... wiadomo, gdzie piłką dostać.

      ;-)

      Usuń
  3. hahahaha ;D
    Nie dziwię się pytaniu na końcu - moja siostra do 10 roku życia święcie wierzyła, że to tata nas wszystkich urodził ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taka naiwność w dzisiejszych czasach to już rzadkość. a szkoda może...

      Chyba zbyt szybko dzieci dziś wiedzą "co do czego pasuje."

      pzdr

      Usuń
  4. Czyli jeszcze nie było poważnej rozmowy skoro Tymek przestraszył się, że jego też to czeka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było! A najlepsze jest to, że Synek KOMPLETNIE ignoruje fakt istnienia różnic między płciami. Gdy widzi gołą siostrę na przykład po kąpieli, to ZERO zastanowienia.

      A gdy Kalina widzi "golasa brata", to z miejsca jest wołanie: "Pan! Pan! Tymek jest panem!"

      Usuń
  5. Nie mów dziecku maści męskiej,że rodzić nie będzie, bo nie wiadomo. Zwłaszcza że od początku listopada mamy rządowe błogosławieństwo dla żywności GMO, której nie trzeba nawet oznaczać, więc de facto będziemy jedać Bóg wie co.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weź mi nawet nie mów o tym rządzie, bo jak się rozpędzę, to wpadną mi tu chłopaki z ABW.

      A mam w biurku taką stajnię Augiasza, że łatwo przyjdzie udowodnienie zamiarów zrównania z ziemią kancelarii premiera i połowy Warszawy...

      Usuń
  6. Przecież to jest ujmujące i urocze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mały chłopiec jeszcze. Ja, kiedy byłem o rok starszy od niego, miałem już "żonę" koleżankę. Chociaż ona o tym nie wiedziała :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.