wtorek, 6 listopada 2012

Tak w przeliczeniu

Dużo czytam. Ho, ho, ależ wyznanie... 

Dużo czytam, ale tylko w autobusach, którymi dojeżdżam do pracy. Jadę około 30 minut, pojazd pokonuje odległość 20 kilometrów. Rano i popołudniu. Czytam więc od poniedziałku do piątku około 60 stron dziennie. 

W domu już tylko dzieci, sprawdzanie prac uczniów lub "M jak miłość", czasami to wszystko jednocześnie. W weekendy nie czytam. To szokujące, ale cała sobota i cała niedziela w towarzystwie dwójki wybitnie absorbujących postaci to czas stracony z czytelniczego punktu widzenia.

Do czego zmierzam?

Dostałem dziś do recenzji opasłą księgę Kena Folletta pt "Zima świata" - drugą część trylogii, w której ten wielce przeze mnie szanowany Autor chce opisać losy Europy XX wieku. Drugi tom olbrzymiej sagi. Powieść ma 1030 stron i na bank będzie to najgrubsza pojedyncza książka, jaką "zaliczę." 



Szybko (ok, nie tak znowu szybko...) przeliczyłem, ile kilometrów musiałby pokonać poczciwy PKS, bym mógł, nie wysiadając z niego, przeczytać to dzieło.

Wyszło mi około 1370 kilometrów!

Tyle musiałbym czytać non-stop! 

Całą drogę ode mnie do... takiego Turynu na przykład.


16 komentarzy:

  1. to tak jak ja, tez czytam w autobusie. Nie zawsze, al;e bardzo często, tyle, że ja muszę brać raczej książki nie wielkie rozmiarowo, bo te książki lekcyjne zajmują już i tak za dużo miejsca :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet jak mam tylko 3 klasy w ciągu dnia, to torba mi ciąży niemiłosiernie. W myśl zasady - im większą masz torbę, tym więcej tam włożysz niepotrzebnych rzeczy.

      ;-)

      Usuń
  2. I to jest pomysł! Ja uwielbiam czytac w autobusach, a najbardziej w samolocie, bo moge sie odizolowac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, ja w samolocie to siadałem zazwyczaj na niezłych ziołowych prochach uspokajających, bo panicznie się boję latać.

      Zamknąć oczy i obudzić się na lotnisku docelowym. W jednym kawałku się obudzić.

      Usuń
  3. Bardzo ciekawy pomysł - przeliczanie czytania na kilometry. Czytasz z prędkością 1,5 strony/km :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się! Oczywiście w warunkach "autobusowych", zwykłe samochody pewnie nieco szybciej docierają z punktu A do punktu B.

      pzdr

      Usuń
  4. patrz a ja opowiadam na prawo i lewo ze mam dwie 700 stronicowe biografie Stalina ( jedna już za mną) i jedną takowąż Katarzyny II, ale przyznam, że muszę Ci oddać koronę jednak wole 3 x 700 niż raz ponad 1000.
    nie masz czasem ochoty rozerwać takiej książki na pół??? ja mam, ale zaraz mnie boli tak, jakby mi ktoś na żywca kawałek skóry wydzierał, i pokornie dźwigam tomiska w damskiej torebce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jeszcze o Stalinie i Katarzynie. Zero dialogów podejrzewam. Ciężko może być.

      ;-)

      Usuń
    2. no zero dialogów, ale nie ma też opisów przyrody!!!!

      Usuń
  5. Oglądasz "M jak Miłość"?!:-P To już lepiej przez tę godzinę czytaj książkę, szybciej skończysz:-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, serial ten ogladają tesciowie, a ja jestem wielodzielny, więc jednocześnie mogę czytać, oglądać i słuchać, niczego przy tym nie tracąc. Tak mnie Bozia stworzyła...

      Nie "M jak miłość" nie oglądam, spokojnie, chociaż arkadyjskie okolice Grabiny fajnie się w kontekście "Pana Tadeusza" przywołuje.

      ;-)

      pzdr

      Usuń
  6. Co tam Turyn! Czytaj co trzecią stronę (to by było jak z Trzygłowa do Niepokalanowa na przykład ;D)

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. Klocki Lego czy podróże w czytelniczym autobusie?

      ;-)

      pzdr

      Usuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.