poniedziałek, 5 listopada 2012

Stodoła Murzyna

Weekendowe spotkanie ze znajomymi.Omawiamy ostatnie doświadczenia lekturowe. Kto, co, za ile i jak świeżego przeczytał. Pośród ogólnych narzekań na ceny nowych książek pada tytuł "50 twarzy Graya" - dla niewtajemniczonych taki oto opis:

Hipnotyczna, uzależniająca, iskrząca seksem i erotyką powieść, której nie sposób odłożyć.

Powieścidło to ponoć do bólu kiczowate, żerujące na najniższych gustach czytających pań domu, których mężowie nie są w stanie sprostać rosnącym potrzebom swych "ryczących czterdziestek." Opowieść toporna, harlequin przyprawiony mdławymi i wymuszonymi scenami seksu.

W sumie owoc literatury klasy C, który jakimś cudem (temat przecież niemowy, seks uprawiają wszyscy i wszędzie go pełno, więc o co chodzi?) przedostał się na eksponowane półki księgarń, trafił pomiędzy sztywne (nomen omen) okładki, a nawet w Biedronce w cenie "promocyjnej" raz widziałem.

Poszła po globalnej wiosce wieść, że pani autorka świntuszy, więc się gawiedź rzuciła...

Moja koleżanka zdobyła rzeczoną książkę (Broń Boże, nie zapłaciła za nią ani eurocenta!) i by zadośćuczynić czytelniczej potrzebie zaczęła czytać.

- No masarka! - mówi nam - Po prostu masakra - i tu zaczynają się malownicze opisy nieudolności amerykańskiej powieściopisarki. A że bohaterka nijaka, a że romans niewiarygodny, a że sceny seksu karykaturalne i nie ma się czym napalać tak naprawdę...

- ... a jeszcze pojawia się sceny sadomasochistyczne. A takie sado-macho z tego, że koń by się uśmiał.

- Brrrr - przechodzi mnie dreszcz - sado-macho, kurde...

- Co tak się wzdrygasz?

- Nic. Bolesne wspomnienia.

ILUSTRACJA (dla inteligentnych)


Stodoła Murzyna



20 komentarzy:

  1. Moja przyjaciółka zwiedziona reklamą nabyła drogą kupna (biedactwo) i powiedziała to samo - "masakra!"

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem, czy jestem aż tak inteligentny... Gdybyś chciał się w razie zwierzyć, to pisz ;-)
    A po książkę nie sięgnę. Z tej samej mniej więcej przyczyny, z której nie zajrzałem do 'Zmierzchu' - jeśli kilku(nastu) recenzentów niezależnie twierdzi to samo, wypada im uwierzyć (coś pewnie jest na rzeczy) i zainwestować swój czas w coś innego (kupiłem właśnie Vargi 'Teqilę', co by sobie przypomnieć, tak mnie natchnąłeś; czekam na listonosza - to tak w kwestii inwestowania czasu na czytanie).
    Poza tym przeczytałem kiedyś '120 dni sodomy' markiza de Sade - z bólem, przyznaję - więc nie muszę już szukać podobnych wrażeń.
    Domorosłym erotomanom mówimy nie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. S(todoła) M(urzyna) - tak mój znajomy rozszyfrowuje skrót SM, oznaczający właśnie upodobanie do napierniczania się ze sobą w łóżku...

      Ok, trudne było...

      ;-)

      Usuń
  4. Ja nigdy nie sięgam po książki, które mają takowe opinie...chyba, że dostanę ją od kogoś, ale i tak po kilku stronach jeśli mi się nie podoba to nie czytam dalej - a znam takich co choćby mieli się męczyć to i tak muszą skończyć to co zaczęli czytać

    OdpowiedzUsuń
  5. ja kiedyś przeczytałam książkę Danielle Steel. to była fascynująca lektura, naprawdę :D :D :D moje koleżanki pasjonowały się czytaniem harlekinów dla beki.
    dla beki mogłabym tę książkę przeczytać :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Że niby Obama też się tym zaczytuje? ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pewnie jego żóna. Wszak męża pewnie ostatnio nie ma w domu...

    OdpowiedzUsuń
  8. Zagadka dla twórców inteligentnych zagadek: co to jest BDSM? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bowie Dawid w stodole Murzyna...

      ;-)

      Usuń
    2. Nie po polsku! Pierwsze nazwisko?
      To po prostu Bardzo Duża Stodoła Murzyna :)

      Usuń
    3. W dzienniku szkolnym byłoby OK!

      ;-P

      Usuń
  9. Ale ta książka osiągnęła niebywały sukces na Zachodzie! Przeczytałam kilka recenzji - nawet niezłe, ale już opis i kilka stron przeczytanych w księgarni skutecznie odstraszyło mnie i dałam sobie spokój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I słusznie - straconego czasu nic nie zwróci. Może będzie streszczenie jakieś? Na przykład:

      Spotykają się, potem bara-bara, każde wraca do siebie rozanielone.

      Usuń
  10. Też czytałam recenzje, wiem o sukcesie tej książki. Zadziwia mnie to bardzo. Ja nie przeczytam, jakoś nie ciągnie mnie do tych klimatów. Zdecydowanie wolę TO robić, niż o TYM czytać :)Ale za to dowiedziałam się, że pewne wydawnictwo zaproponowało pisarce "literatury kobiecej", niejakiej Katarzynie Michalak, napisanie polskiej wersji tej książki. I napisała! Czytałam fragment na Jej blogu. Nie wypowiem się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A szkoda...

      A co do ROBIENIA - cóż, czytanie o TYM może być niezłym preludium do TEGO.

      ;-)

      pzdr

      Usuń
    2. Preludium, mówisz? Być może. O tym nie pomyślałam :) Myślę jednak, że bardziej pobudza zmysły to co nie dopowiedziane, wtedy pracuje wyobraźnia - a nie to co wywalone w całej okazałości prosto przed nos :)

      Usuń
    3. A to się zgodzę, dlatego nigdy nie oglądam strip-teasów do końca...

      ;-)

      Usuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.