wtorek, 27 listopada 2012

Pierwsza lekcja dobrych manier

Siedzimy z Kaliną na kanapie. Ja wcinam kanapkę z miodem. Podsuwam młodej chleb i mówię:

- Spróbuj.
- Nie chcę!
- To wiesz co się mówi, gdy się nie chce czegoś? Mówi się "Dziękuję".

I zaczynam od nowa:

- Kalino, chcesz chlebek?
- Nie chcę!
- Musisz powiedzieć "Dziękuję." Rozumiesz?
- Tak.
- To dobrze.

I zaczynam od nowa:


- Kalino, chcesz chlebek?
- Nie chcę!
- Tak nie miałaś powiedzieć. Co miałaś powiedzieć?
- Dzień dobry.



15 komentarzy:

  1. No to jeszcze dziecko...
    ale ubaw musiał być nie?

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że za trzecim razem, jak już się zdążyła zniecierpliwić, nie usłyszałeś 'na razie, frajerze!'. Bo ja już od syna usłyszałem :-) Też był ubaw w sumie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Antku, przypomniałeś mi taką rodzinną historię, jak to moja ciocia swego czasu postanowiła zacząć chodzić na angielski. Wujek, który ni w ząb języka nie znał, postanowił biedną, zmęczoną po całym dniu pracy i szkolenia ciocię miło przywitać, więc kiedy weszła do domu, wychylił się z pokoju i zawołał: "GOODBYE!" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ;)
    u nas jest na tapecie "masz" i "proszę" :)
    oraz że nie należy rzucać książkami.
    a poza tym mam znów dla Ciebie wyróżnienie, więc zajrzyj.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobre :)))
    My z koleżanką z kolei skołowałysmy jej syna zamiast wyedukować.
    Będąc w Hiszpanii witałyśmy się codziennie dość specyficznie:
    ja mówiłam - buenos dias
    ona odpowiadała - buenos aires ;)
    po kilku dniach jej syn zgłupiał i niestety zapamiętał to "buenos aires" i tak się z wszystkimi witał ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kalina nie da sobie w kaszę dmuchać i mówić, co ma robić, haha

    OdpowiedzUsuń
  7. Wybaczcie, że nie odpisuję. Kryzysy na planie...

    OdpowiedzUsuń
  8. hehe no właśnie - asertywność pełną parą!

    OdpowiedzUsuń
  9. Matka Leszka: Ino czytasz i czytasz.
    Leszek: Mówiłem mamie, że się nie mówi ino.
    Matka Leszka: Ino jak?
    Leszek: Ino tylko. Yyy, tylko tylko.

    Pozdrawiam :-)

    An.


    OdpowiedzUsuń
  10. Ta kobita, kiedy dorośnie, będzie chadzać własnymi ścieżkami. I dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  11. Trening zapowiada się ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.