wtorek, 13 listopada 2012

Elektrostatyka do żywego dotyka

Dawno wspomnień z młodości nie miałem żadnych, więc teraz coś, czym ostatnio się podzieliłem z jedną klas o profilu mat-fiz. Ścisłowcy, jakich mało, a to historyjka bazująca na ich arsenale pojęciowym:

W liceum byłem w klasie humanistycznej o rozszerzonym języku angielskim. Ścisłowcy raczej nas nie dręczyli za bardzo, chociaż znalazłoby się paru takich, którzy marzyli, by zrobić z nas człowieków renesansu. Taki i "Testament mój" Słowackiego zarecytuje, i obliczy rachunek prawdopodobieństwa.

Nauczycielka od fizyki doskonale znajdowała wspólny język z humanistami i lekcja w lekcję kończyła zajęcia w ten sam sposób:

"Macie klucz. Zamknijcie salę po dzwonku."

Dodam, że klucz nam dawała zawsze 15 przed końcem lekcji. Potem szła do pokoju n-skiego i piła kawę w towarzystwie okienkujących koleżanek.

Jednak największym przebojem okazał się eksperyment z dziedziny elektrostatyki, jakim pani nasza chciała urozmaicić nudny błogostan lekcji fizyki.

- Wiecie co to jest elektrostatyka? Nie wiecie? No to wam pokażę! Wezmę kartkę papieru i podrę ją na waszych oczach. Podrę na drobniutkie kawałeczki. 
Teraz widzicie tę oto rurkę PCV. Paweł, proszę, będziesz trzymał tę rurkę. Dziękuję. 
A teraz poprzez energiczne pocieranie rurki kawałkiem materiału wywołamy ciekawy efekt. 
Dajcie tu jakąś szmatę! Sylwia, chodź tu! - mówi wszystko na jednym oddechu, 

a cała klasa leży na podłodze, zwijając się ze śmiechu...

10 komentarzy:

  1. boskie u nas na fizyce nie ma takioego ubawau bo jest z normalną pania, ale jak była z panem dyrektorem to... kultowe prosze o ciszej, i ja zawsze wierze w gimnazjalistów musiało być, ale nie najlepsze było to, ze nigdy nie wiadomo było za co jaka dostaniemy ocne. poława z nich brała sie z kosmosu...:)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja byłam jedyną humanistką w klasie mat - fiz.
    Jeszcze parę lat temu śnił mi się matematyk i jego kultowe "gdzie skończyła się kolejka?" - i nie były to miłe sny. Mimo wszystko dziś myślę o tamtych latach jak o najbardziej czadowym okresie mojego życia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja byłem jedynym humanistą w klasie humanistycznej. No może nie licząc kolegi, który już w liceum wydał płytę z muzyką czarnometalową...

      pzdr

      Usuń
  3. hehehehe trauma na całe życie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisząc nieco po bandzie - kto ma traumę, ten ma traumę. Ja mam jedno z zabawniejszych wspomnień z LO.

      pozdr

      Usuń
  4. ja sama uczę, jestem lektorką :) ciekawe jakie to naleciałości sama mam i jakich nie zauważam... :D

    fajny wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No, wyszło cudownie :D Ja też się pokładam ze śmiechu, o tak: :D, :D, :D,
    albo po angielsku: ROTFL :)
    Mam nadzieję, że Sylwia zniosła to dzielnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że po roku zmieniła szkołę... Ale to chyba poszło o naukowe kwestie, a nie upadek wizerunku.

      ;-)

      Usuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.