piątek, 19 października 2012

...sięniewyspałem...

Nie wiem, jakie paskudztwo mnie dopadło, ale dorwało się również do Córy, która kaszle teraz, zakatarzona na potęgę. Ale od początku - 

- w poniedziałek idę do mojej kochanej lekarki (dobrze się kojarzy, bo dzięki niej mam L-4) i pokazuję gardło. 

- U, zaczerwienione, migdały obrzmiałe, ale chyba jeszcze za wcześnie na antybiotyk, więc damy coś objawowego. 

No i dostałem. Noc z poniedziałku na wtorek średnio przespałem, bo gardło bolało, a ja, naiwny, myślałem, że lek nie zaczął jeszcze działać. Rano jak ogłuszony chodziłem. Wata w głowie. Czas reakcji na bodźce wszelakie opóźniony do granic możliwości. Kawa nie smakuje. Nic mi nie pasuje, a telewizja śniadaniowa mi nie służy - jestem tak rozbity, że nie rozumiem jej przekazu. 

Noc z wtorku na środę dała mi sporo do myślenia. Dała mi na siłę, bo prawie całą noc turlałem się w łóżku. Z lewego boku na prawy. Z pleców na brzuch. Spałem z głową w nogach i z nogami w głowach. Wierciłem się, kręciłem, wstawałem z łóżka i kładłem się znowu, licząc naiwnie, że przywołam sen. Zegarek wskazywał kolejno 00:14, 01:34, 02:03, 03:45, 04:30 etc...

Z reguły sypiam dobrze, ale teraz? O co chodzi? Cały rozmazany dzień o tym starałem się myśleć. Mam jakieś wyrzuty sumienia? Psycha mi siada i nie daje mi zaznać leczniczego snu? Nic nie wiem.



Z środy na czwartek było jeszcze gorzej - TRZECIA  z rzędu nieprzespana noc! Nawet nie wiem, jak to opisać, bo w języku żyjących nie ma na to nazwy. Ale coś mnie podkusiło i przeczytałem ulotkę lekarstwa, które trzy razy dziennie łykałem.

Skutki uboczne - senność lub bezsenność.  

No więc wszystko jasne! Od trzech dni łoiłem specyfik pobudzający, który gardła mi nie wyleczył, ale dał niepowtarzalną okazję do przemyślenia wszystkich wyborów życiowych od czasu pierwszej komunii...

Wczoraj poszedłem drugi raz do lekarza i dostałem stary dobry antybiotyk.

Śpię.

Zero snów. 

Uffff

22 komentarze:

  1. Brak snu może być upierdliwy ;) Kuruj się i dobrze, że przynajmniej już spać możesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No to teraz Bel Ci życzy samych przespanych i długasnych nocy!

    OdpowiedzUsuń
  3. Co za szerokie spektrum działania - od senności do bez (i łez)
    Nieczytanie ulotek to takie charakterystyczne dla mężczyzn i literatów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, jakbym przeczytał, to i tak pewnie bym wziął, bo co? Ja mam mieć jakieś skutki uboczne? Ja? Ja jestem odporny na takie coś przecież.

      I klops! Mam za swoją bezczelność...

      Usuń
  4. a więc...słodkich snów!!!!!!:)))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Się zaczyna, obym nie złapała wirusa, bo coraz gorzej te grypy przechodzę. A leki jak widać czasem prędzej wykończą, niż choroba...

    OdpowiedzUsuń
  6. skutki uboczne: senność lub bezsenność :) :) :) nie rozumiem!
    miłych snów i powrotu do zdrowia...

    OdpowiedzUsuń
  7. ja tam leków nie biorę i nie choruję;)
    polecam 10 km wybieganie 3-4 razy w tygodniu
    żadne choróbsko wtedy nie ma szans

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może, Quis, nie bierzesz leków, BO nie chorujesz?

      Usuń
  8. Jesień idzie. Widać po objawach ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. To było opętanie. Trzeba było do egzorcysty od razu. Masz szczęście, że samo zeszło ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. A opis w ulotce faktycznie dziwny...
    Senność lub bezsenność...
    Brać, czy nie brać - oto jest pytanie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla niedowiarków ulotka -

      http://www.doz.pl/leki/p8058-Neosine

      Usuń
  11. Uśmiałem się - dobre :) Zwłaszcza że miałeś okazję przemyśleć wszystkie wybory życiowe od czasu pierwszej komunii... :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi naonczas śmiesznie nie było...

      Ale cieszę się, że umiem o tym opowiedzieć zabawnie!

      pzdr

      Usuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.