niedziela, 28 października 2012

Moje wizje

I

Wizja jeden: parę dni temu w szkole. Dzwonek. Szukam na planie, gdzie ja to akurat idę, jaką klasę będę torturował etc. Rzut okiem na siatkę, gdzie krzyżują się klasy, sale, nauczyciele. 

- Ok, IIIe - mówię pod nosem i łapię dziennik, klucz, zestaw podręczników na odpowiednią lekcję. 

Podchodzę z kluczem do drzwi sali i... śmiech uczniów, bo... to zły klucz i zła klasa na mnie czeka. Oczywiście zrzuciłem wszystko na karb roztrzepania i wczesnej godziny (cóż, dzień będzie trwał dalej, a moje roztrzepanie nie mija raczej...). 

Wracam do pokoju nauczycielskiego, wkurzony rzucam okiem na plan, a tam... Mam lekcję, ale nie z IIIe tylko z IIe. Mój słabnący wzrok (lewe oko tak naprawdę) sprasował jedną kreskę. 

To może się śmieszne wydawać, ale dużo gorzej jest, gdy coś piszę ręcznie - z lewej strony kartki literki są zamglone i mają delikatną poświatę, a im bliżej im do prawej, tym lepiej i normalniej wyglądają. 

Ciekawe, jak to jest z moimi bliźnimi? Niech lepiej unikają stawania po mojej lewicy...

Cóż, w listopadzie pewnie będę paradował w jakichś trendi-okularach.

II

Monitor. Miał już 6 lat i od dłuższego czasu pracował w regularnych cyklach jaśniej-ciemniej-jaśniej. Aż przyszedł dzień, gdy zaczął gasnąć sam z siebie, tracił swoją monitorową przytomność. Taka metafora ludzkiego losu niemal mi wyszła.

Na dobre go wzięła agonia, gdy Żona MUSIAŁA rozwiązać test dotyczący terroryzmu (!!!) Zmusiły ją do tego obowiązki szkole, więc MUSIAŁA przedrzeć się przez 50 (!!!) stron poważnie i niemal encyklopedycznie traktujących zjawisko, by przejść do testu, którego przerwać nie wolno, bo (bo co? bomba wybuchnie?) nie zaliczy się całego tzw. e-learningu.

Tak więc Żona czytała o różnicach między terroryzmem lokalnym a regionalnym w międzyczasie walcząc z umierającym monitorem, którego co i rusz trza było reanimować.

No ale świat zyskał kolejnego eksperta, a szkoła Żony być może będzie umiała się znaleźć w razie ataku lokalnej grupy eko-terrorystów na przykład...

III

Przychodzi do mnie list z Bardzo Ważnego Ministerstwa lub Instytucji. WAŻNE stoi nasmarowane na kartce. A tam informacja, że od listopada zostanie wyłączony sygnał analogowy w mojej miejscowości i okolicy. 

Cóż, w salonie telewizyjnym  teścia stoi nowoczesny plazmatyczny twór odporny na zmianę sygnału, ale w naszej części domu żegna się już z nami stary klasyczny bryłowaty telewizor, do którego mamy podczepioną połamaną antenę analogową. 

Niczego nie złapiemy. Żadnego cyfrowego sygnału. Odcięcie od świata nastąpi za tydzień niemal. Dekodera nie ma co kupować, bo nie dostroimy niczego niczym - Synek kiedyś połamał oryginalnego pilota, bo taki kolorowy był i dużo guziczków kolorowych wszędzie

Od dwóch lat więc przełączaliśmy kanały ręcznie - tak, wstając z kanapy (co za upadek cywilizacji!), a dwa dokupione, ponoć uniwersalne, piloty, nie potrafiły nawiązać współpracy z telewizorem. Podejrzewam, że prędzej kosiarka do trawy dostroiłaby się do pilota niż nasz odbiornik...

Tak więc cisza w eterze nas czeka. I tylko Synek się cieszy, że do rozbrojenia dostanie antenę i, broń Boże, telewizor...


19 komentarzy:

  1. sugeruje wizytę nie tylko u okulisty ale i u neurologa
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ się u Ciebie dzieje! Mi się takowe historie nie przydarzają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdemu się dzieją, każdemu...

      ...lub zaczną ;-)

      Usuń
    2. Masz słabnący wzrok, antyczny telewizor i rozbrajające dzieci, masz masę inspiracji.

      ;-)

      pzdr

      Usuń
    3. Ja mam rozmazujące prawe oko ale póki co widzę jako tako :P telewizor mamy pierwsza klasa, a dzieci być może w drodze - chociaż decyzja z miesiąca na miesiąc odkładana ale latka lecą :)

      Usuń
  3. u mnie tez będzie telewizor do wymiany a w szkole jak to w szkole. Jutro chemia więc będzie rozróba:P

    OdpowiedzUsuń
  4. Będziecie mogli teraz w gry planszowe grac, czad! Jakie zmiany jeszcze szykujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tymek nie ma cierpliwości do planszówek jeszcze. A zmiany? Cóż, czas pokaże. Oby na lepsze...

      pzdr

      Usuń
  5. Nie kupuj okularów, telewizor wtedy też nie będzie Ci potrzebny. Klasówki sprawdzaj pod lupą, będziesz wyglądał nobliwie.

    A ile dzieci chcesz mieć?

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja chodzę w okularach od czterech lat z haczykiem - zdecydowałem się, kiedy przestałem widzieć rysy twarzy u ludzi będących ode mnie w oddaleniu większym, niż kilkanaście metrów...
    Jakoś nie wpadłem na to, że mogę nie kupować okularów, tylko znaleźć jakiś sposób na to, by wyglądać nobliwie. W mojej sytuacji... chyba tylko monokl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monokl, monocykl i jesteś trendi, że całe miasto przed Tobą klęczy!

      Usuń
  7. Jak monokl i monocykl, to jeszcze i monozębia, bo pewnie tyle by mi w szczękach zostało po próbie przejażdżki... A to już nie wiem, czy trendi ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. A tam... W telewizji i tak nic ciekawego nie ma. I zawsze można jeszcze kupić monitor z funkcją TV. 2 graty w jednym zakupie.

    OdpowiedzUsuń
  9. bez telewizora jest ok. my częściowo z lenistwa, częściowo z braku miejsca, częściowo celowo go nie mamy. celowo, żeby nie spędzać przed nim bezmyślnie czasu. do bezmyślnego spędzania czasu tv nie jest koniecznie potrzebny. z powodzeniem może zastąpić go komputer :D

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.