sobota, 22 września 2012

Urywki ostatniości VIII

Się porobiło. W czwartek wracam ze szkoły. Teściowa czeka z nie najlepszą wiadomością - był telefon z przedszkola.

- Pewnie temperaturę dostał wysoką - strzelam, bo ostatnio coś Tymek kaszlał i noc miał ciężką.
- Nie. Wsadził sobie koralik do nosa, potem chciał go wydłubać, krew mu zaczęła lecieć...

Wszystko więc jasne - Żona pojechała z nim natychmiast do ośrodka po skierowanie, potem 20 km do poznańskiego szpitala. Po drodze ZERO objawów, że cokolwiek się dramatycznego stało. Nic. Młody rozgadany i pobudzony. Ja, w domu, czekając na jakąkolwiek informację, niemal palpitacji serca nie dostałem.

W szpitalu laryngolog stwierdziła, że ABSOLUTNIE niczego nie widać - ani w nosie, ani w uszach. A poza tym Tymek ma straszny katar, więc przez te wszystkie śluzy nic by dalej nie przeszło. Najprawdopodobniej więc dłubał sobie w nosie, bo MYŚLAŁ, że coś mu tam wpadło i się zaczęło nagle panika, gdy rozorał sobie paznokciem coś.

- Przez całe 4 lata ani razu niczego sobie nie wpakował - mówi Żona - ani do nosa, ani do ucha. Niczego nie połknął. Myśleliśmy, że już wyrósł z tego...

- Proszę pani - odpowiada lekarka - my tu mamy nawet dwunastolatki mamy. Z tego się tak szybko nie wyrasta. A możesz mi powiedzieć, jak to sobie zrobiłeś? - zwraca się do Tymka.

Młody był w formie, więc odpowiada:

- Żadnych pytań więcej! Mamo, wychodzimy!

***

We wtorek, trzymajmy się, zdecydowałem się przyjechać po pracy do przedszkola Młodego i przeczytać całej grupie jakąś bajkę.

Chyba morał będzie taki: Nie wolno wpychać sobie niczego do nosa!

***

Muszę pomyśleć o okularach. Stoję w sklepie. Mięsem wypchana lodówka. Czytam:

"PODLUDZIE kurczaka" zamiast banalnego "Podudzia..."

7 komentarzy:

  1. matko mi jeszcze brakuje, żeby sobie coś wepchali do nosa!!!! bo tego jeszcze nie bylo !!! "podludzie" buhahahahah !

    OdpowiedzUsuń
  2. W moim nosie lądowała zazwyczaj parówka ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, nie mam podobnych wspomnień na koncie - no chyba że je wyparłem, bo były zbyt traumatyczne.

      ;-)

      Usuń
  3. Opisałeś nurt ogólnoludzki i nieprzemijający - to wpychanie gdzie popadnie niewłaściwych rzeczy ;)

    Co ty masz z tymi kurczakami ostatnio?

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.