środa, 12 września 2012

Urywki ostatniości VII

I się spaprała pogoda. Wczoraj jeszcze uganiałem się za Synkiem i Córą po placu zabaw, przyszło popołudnie łamane przez wieczór i...burza! Wrześniowa burza to jak na mój gust pogodowy dość osobliwe zjawiszcze.

Wczoraj pierwszy raz byłem na zebraniu u Tymka w przedszkolu. 2 godziny wycięte z życiorysu, ale w sumie trza było iść, by dowiedzieć się za co (i dlaczego tyle) płacimy.

Po powrocie Żona zaczyna przesłuchanie:

- I jak było na zebraniu? Czego się dowiedziałeś?
- Powiem ci jak było - zbliżam się i łapię ją w talii - Było dużo bardzo ładnych mamusiek... ale najładniejszej zabrakło.

17 komentarzy:

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.