niedziela, 16 września 2012

Taki (tani) program o gotowaniu

Siedzę w pokoju telewizyjnym i czytam książkę o czeskich pisarzach. Akurat rozdział o Haszku trawiłem, gdy jakoś moją uwagę przyciągnął program "MasterChef." 

Telewizja TVN zaserwowała nam show, w którym ludzie marzący o zrobieniu kariery w towarzystwie płyty indukcyjnej marnują tony żywności, by trójka jurorów mogła się na nich powyżywać się w blasku fleszy.

Jednym okiem czytam, drugim okiem oglądam. W pewnym momencie jurorka, M. Gessler, mówi coś w tym stylu:

- Jesteście nieźli. Przeszliście już dwa etapy, ale jest was wciąż zbyt wielu. Dlatego...

- ...połowa z was zostanie zjedzona - kończy za mnie Haszek, któremu nie podobało się towarzystwo komercyjnej stacji, choć sam święty nie był.

Miłego weekendu! 

Następnego...


14 komentarzy:

  1. http://www.youtube.com/watch?v=rQTx_XFl3Do

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znamy! Ale dzięki - ten Murzynek jest uroczy!

      Usuń
  2. To jest taki program??
    Ja tam wolę gotować w domu - moja żona jest moją jurorką, najlepszą!
    Na 'mięsnego jeża' pewnie kręciła by nosem, więc staram się wymyślać bardziej... wysublimowane dania.
    Tak czy inaczej - o ile dobrze dedukuję - "MasterChef" to taki 'Idol', tylko, że zamiast śpiewać, się gotuje...? Z dwojga (albo - biorąc pod uwagę telewizyjne realia - z wielu) złego, to pewnie najciekawszy program z gatunku 'mam (jakiś) talent'. Przynajmniej z mojego punktu widzenia. Można, być może, coś ciekawego podpatrzeć.

    'Mięsny jeż, mięsny jeż, ty go zjesz, ty go zjesz...' Kurde, nie mogę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, ja jakoś nie załapałem się na fascynację kuchnią. Ugotuję coś i ważne jest, żeby dało się skruszyć zębami i połknąć, ale...


      Nie chwytam po prostu kuchni jako tematu. A jak widzę, że kolejne telewizje po prostu fetyszyzują jedzenie i pocenie się nad palnikami...

      Ech, może dziwny jestem.

      Usuń
    2. Dziwny - nie dziwny, co tu oceniać, każdy ma swoje preferencje i zainteresowania. Ja tam się w kuchni, choć może to dziwnie zabrzmi, twórczo spełniam. Lubię wymyślać potrawy i chyba mam do tego dryg. Potrafię sobie wyobrazić, jak będzie smakowało coś, jeśli dodamy do tego coś innego, choć nigdy wcześniej takiego połączenia nie próbowałem.
      Zwykle mi wychodzi.
      A jaki kiedyś sam opanowałem imprezę na 20 osób - i nic nie odgrzewałem, wszystko było 'prosto z ognia', to już byłem z siebie dumny. Było to planistyczne wyzwanie!

      Usuń
    3. Dumę rozumiem. Dla mnie najgorsze w kuchni jest to, że w sumie jesz coś 15 minut, a przygotowujesz 2 godziny.

      A, i preferuję dania jednogarnkowe. Taki minimalizm gastronomiczny.

      Usuń
    4. A ile Michał Anioł malował Sykstynę? A teraz przyjdzie wycieczka, popatrzy kilka minut, posłucha przewodnika albo nie i pójdzie... na obiad do McDonalda. Co nie znaczy, że nie było warto malować Sykstyny ;-)

      Usuń
  3. Kiedyś dzwonię do znajomego chorego na grypę ...

    - jak tam zdrowie, grypa mija?
    - mija, ale czuję się dziś znów fatalnie
    - dlaczego?
    - ....przesadziłem z TVNem.

    Tefałenoza:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ha ha, a mnie Gesler inspiruje - idę do 'knajpki' i mam ochotę nawrzeszczeć na personel, że brud, że to smakuje jak g***o, i chętnie sprawdziłabym zaplecze, chociaż trochę się boję, że związek zawodowy karaluchów wyprosi mnie z kuchni;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, ja z karaluchami z mojej kuchni podpisałem umowę o nieagresji.

      pzdr

      Usuń
  5. Ciągle wymyślają nowe programy.
    a ja Konkursy :-)))
    Przecież też mogę :-)))

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja tam nie mam tv i mam mnóstwo możliwości zamiast oglądania p. Gessler. Bo jakoś tak obrażanie ludzi (i to publiczne) mnie nie kręci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też. Rykoszetem dostałem Gesslerową/pasztetową!

      Usuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.