czwartek, 13 września 2012

Radio Zet i RMF...

...reprezentują centrum stylowego systemu polskiej muzyki. .

Janusz Leon Wiśniewski, autor "Samotności w sieci", reprezentuje centrum systemu polskiej literatury.

Co Wy na to? Łapki w górę, kto za!


A teraz przyjrzyjmy się fragmentowi najważniejszego dokumentu, jaki obowiązuje nauczycieli. Tak zwana Podstaw Programowa reguluje to, co uczeń ma wiedzieć i umieć. A nauczyciel ma OBOWIĄZEK zrealizować jej wszystkie zalecenia.

Strona nr 45. Uczeń liceum na poziomie ROZSZERZONYM w liceum ma mieć taki rodzaj świadomości językowej, która sprawi, że będzie postrzegał styl potoczny jako centrum systemu stylowego polszczyzny, od którego odróżniają się inne style: artystyczny, naukowy, urzędowy, publicystyczny.

Czyli Doda, Kombii i  Candy Girl (język potoczny) będą centrum, od którego dopiero będą mogły odróżniać się inne style - Penderecki, Kilar, Grechuta czy Niemen...

Podziękujmy pani świętej pamięci minister Hall (of Shame) i jej pomagierom zaangażowanym w budowanie pokolenia PARAINTELIGENTÓW...

Podziękujmy od serca, po staropolsku!

27 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Głęboka ironia. Czy współcześni ją pojmą?

      Usuń
  2. Równać w dół! Przykre.
    A jeszcze bardziej przykre jest to, że to całe 'centrum' pójdzie na studia, pokończy je i będzie się czuć elytą. Intelygencją wręcz.
    Z drugiej strony... Im dalej jesteśmy od tego centrum, tym bardziej jesteśmy elitą w ścisłym tego słowa znaczeniu. Przymiotnik 'elitarny' znaczy tu to, po powinien znaczyć - wszystko jest w porządku :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze, Marcinie, jest to, że ścisłe znaczenie słowa "elita" za chwile przestanie istnieć...

      ps

      List dziś dotarł!

      Usuń
    2. A może właśnie - dzięki takiemu podejściu, równaniu w dół - się wyostrzy?

      Będę wyglądał listonosza :-)

      Usuń
  3. Taaak, to smutne. Naprawdę niedługo pozostanie nam jedynie konwersacja w obrębie ściśle wybranych blogów, że o słuchaniu naprawdę sdobrej muzyki nie wspomnę.
    Widzę czego się uczy córka moja (3klasa gimnazjum) i serce mnie pęka. Trynd jest oczywisty...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trend, Phazi, jest taki - niech w szkołach państwowych hołota uczy się byle czego i byle jak. Elitę kształcić będą szkoły społeczne, prywatne etc. Oczywiście za odpowiednią opłatą. Zwykłych śmiertelników nie będzie stać...

      Usuń
  4. Czy mam w tym momencie zacząć obrzucać kogoś jajkami ? :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Tia... A onet to centrum filozfii... Już teraz czuję się coraz bardziej wyalienowana z tymi swoimi książkami i muzyką poważną. A najgorsze jest to że ludzkość nigdy wcześniej nie miała tak łatwego dostępu do wiedzy, kultury i sztuki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest ten ból - na to wychodzi, że ludzkość trza prowadzić na rączkę i mówić: Doda jest Be, Penderecki jest OK.

      Usuń
    2. Może to chodzi właśnie o tą dostępność:
      Z jednej strony, jak czegoś jest w koło pełno i łatwo to zdobyć, to przestaje to być interesujące, staje się powszednie i zwyczajne.
      Z drugiej strony - przy tej dostępności widać wyraźnie dysproporcję między ilością dostępnych 'dóbr kultury' a ilością osób, które z nich korzystają...

      Usuń
  6. ta... te podstawy programowe to jeden wielki śmiech czasem....

    OdpowiedzUsuń
  7. Na samo hasło "podstawa programowa" zaczynają mnie boleć zęby. Wszystkie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziwnie czuję się czytając takie wpisy, bo to mnie tak teraz uczą (a przynajmniej powinni uczyć) i to ja za parę lat skończę studia, które podobno są nic niewarte. Mam nadzieję, że ta świadomość choć trochę odróżnia mnie od innych, bo nie mam zamiaru robić żadnego centrum z 'potoczności'. Zuzia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, świadomość to niezbędna część składowa dochodzenia do ...mądrości? Jesteś na lepszej drodze niż większość potoczna.

      pzdr

      Usuń
  9. Skończyłam w kwietniu edukację w liceum.
    Większość literatury pięknej, którą poznałam w ciągu tych trzech lat wynikała raczej z mojego zapału, niż z tego, co nam oferuje szkoła.. niestety.

    A potoczny coraz częściej nawet w literaturze, która aspiruje do bycia piękną. I to nie jako środek stylistyczny!

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakiś czas temu dowiedziałam się, że moja genialna, fantastyczna, cudowna i nie wiem, jaka jeszcze :) polonistka... zostawiła szkołę i zaczęła pracować w urzędzie. Nie wiem, co jej zrobili. A może to przez ten na łeb, na szyję spadający poziom, bo babka była wymagająca - a czego ma teraz wymagać?

    OdpowiedzUsuń
  11. I to jest właśnie koszt kolaboracji, której ulegamy w większości zawodów, umacnianie systemu, który nas ubezwłasnowolnia. Jako nauczyciel nie masz możliwości wykonywania zawodu z ominięciem kurateli kuratorium i MEN o ile chcesz wydać uczniowi świadectwo szkolne posiadające moc prawną. Czy to prywatna, czy państwowa szkoła uczestniczy w indoktrynacji politycznej. Domyślam się, że masz jeszcze siłę by zapalić i kaganek oświaty i ogarek propagandy (albo odwrotnie). Trzymam za Ciebie kciuki w tej szkole przetrwania.
    P.S. Miałem okazję zobaczyć ćwiczenia do geografii nastoletniego syna znajomej. Teksty o UE jak w latach siedemdziesiątych o RWPG, tylko że wtedy moja nauczycielka nie wymagała bym klepał kłamstwa o korzyściach gospodarczych z takiej współpracy. Teraz uczeń samodzielnie wskazuje jako prawdziwe twierdzenia wybrane odgórnie (na ok.8 tylko jedno było prawdą - wolny handel - a pozostałe kłamstwem)a nauczyciel zapewne ma podane "prawidłowe" odpowiedzi na podstawie których ocenia zadanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest Marku upiorne. A najgorsze jest to, że w Polsce brak oporu. Może już się dosyć namęczyły wcześniejsze pokolenia i teraz nikomu się nie chce?

      A może po prostu władzy jest na rękę otumanione i martwe społecznie społeczeństwo?

      Usuń
  12. Ja myślę, że autorzy cytowanego przez Ciebie dokumentu co innego rozumieją przez język potoczny. Dla ciebie język Dody jest potocznym, a oni nazwaliby go raczej slangiem młodzieżowym.
    Na przykład wyrażenie "z metra cięty", którego kiedyś użyła, jak mi się wydaje, Doda, nie jest potoczne, jest slangowe, albo gwarowe, jak kto woli.
    Przez styl potoczny należy rozumieć chyba język prosty, powszechnie zrozumiały i możliwy do użycia przez wszystkich. Nie rwałbym włosów z głowy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie, niestety nie masz racji - styl potoczny to nic innego jak skażona tzw. norma wzorcowa - czyli język, którym powinniśmy się posługiwać i rozumieć go ponad wszelkim podziałami regionalnymi, społecznymi, zawodowymi etc.

    Odsyłam tutaj - http://www.jezykowedylematy.pl/2011/08/norma-wzorcowa-norma-uzytkowa-i-uzus-czyli-rozne-odcienie-poprawnosci-jezykowej/

    W skrócie - norma wzorcowa to czysty alkohol, a norma użytkowa (potoczność) to alkohol zatruty.

    ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dałeś mi naukowe pouczenie, które przyjmuję. Nadal jedna nie wierzę, żeby autorzy dokumentu uważali, ze "skażona norma wzorcowa" ma być centrum systemu stylowego polszczyzny, chyba że lekko skażona, jak denaturat ;)

      Usuń
  14. I dla jasności - jeśli widzisz różnicę między solą spozywczą a solą drogową - nie wszystko jest stracone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabawne, ale mam odczucie odwrotne, że to Ty możesz być bezpowrotnie stracony, jakkolwiek jest jeszcze szansa ;)

      Usuń
  15. O rany! Cała nadzieja w rozsądku nauczycieli :)))

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.