czwartek, 6 września 2012

Mojej wiary w człowieka nic nie jest w stanie...

Dzwoni telefon stacjonarny. Odbieram.
- Zielarnia? - męski zdecydowany głos.
- Tak - odpowiadam. Racja. Teściowa prowadzi zielarnię w budynku tuż obok. Telefon jest jeden. I dzwoni właśnie w domu. W "budyneczku" zielarni telefonu nie ma. Trzeba donosić słuchawkę.
- Czy jest kłącze (jakieś tam, nie pamiętam...) i owoc (czegoś tam, nie pamiętam...)?
- Proszę zadzwonić po godzinie 17, wtedy ta pani z zielarni będzie i się pan dowie.
- Ale zielarnia jest do 17 otwarta!
- Proszę zadzwonić po 17 - powtarzam.
- Kurwa, ludzie... - zaczyna mężczyzna.
- Proszę nie przeklinać, dobrze?! - upominam nieznajomego.
- Zamknij ryj, skurwysynu jebany!

Trzask przerywanej rozmowy.

21 komentarzy:

  1. Pan miał niski poziom wkurwliwości. Kłącze na cito potrzebował ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybitnie nisko ustawiona cierpliwość.

      Usuń
    2. gdyby tak sparafrazować 'Seksmisję':
      Ja nie jestem wkurwialny! Wkurwialność jeden!

      Usuń
  2. "Niski poziom wkurwliwości"- muszę zapamiętać:)))
    Z takim bym się w polemikę nie wdawała..................

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zdążyłem się wdać w polemikę, szkoda...

      Usuń
  3. Trzeba było powiedzieć , że masz :-)))))
    Chorego człowieka odsyłać na po 17 :-)) ...
    Sorrry ale się uśmiałam :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z boku to śmiesznie wygląda, ale mi się zrobiło dziwnie na mysl, jacy osobnicy nas otaczają...

      Usuń
  4. Jednym słowem gość miał parcie na zioło, skoro aż tak mu było pilno do zielarni :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I weź tu nie zalegalizuj ziół...

      Usuń
    2. W sumie, gdyby tak TO zioło zalegalizować... Twoja teściowa mogła by się przebranżowić i wtedy dzwonili by do Was tylko pokojowo nastawieni wyluzowani kolesie...
      'Po siedemnastej? Nie ma sprawy Stary! Pokój' ;-)

      Usuń
  5. Ja bym powiedziała tak: już wiadomo o jakie zioło mu chodziło...zapewne to na uspokojenie :P

    OdpowiedzUsuń
  6. hahahahahahahahahah, przepraszam bardzo, ale wciąż się śmieję:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wejdź w jego położenie - dzwoni do zielarni czynnej do 17, a każą mu zadzwonić jeszcze raz, po 17. To tak, jakby usłyszał "zapraszamy do sklepu, jak już będzie zamknięty". Spienił się, a że był spontaniczny to dał upust wkurwieniu. Nie wszyscy są ułożeni. Przyznaj, że pouczające doświadczenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pouczające wielce.

      A co do przyczyny "bojkotu" - nie po to mówiłem, żeby zadzwonił po 17 by go zbyć. Gdybym chciał to zrobić, powiedziałbym, że nie ma niczego, czego sobie życzył.

      Dzwoniąc po 17 , trafiłby na moją teściową, która wiedziałaby co i jak.

      Usuń
    2. Ja rozumiem, czemu kazałeś mu dzwonić po 17, bo jasno to opisałeś, ale on nie rozumiał i tak wyszło. Jak dla mnie - śmiesznie :D

      Usuń
    3. W sumie to fajnie, bo lubię bawić Was swoimi przypadkami...

      pzdr

      Usuń
  8. Chodzi o wiarę, że pielęgnacja roślin uszlachetnia?

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.