poniedziałek, 17 września 2012

Masz wiadomość i nie masz wiadomości


W klasie pierwszej liceum, którą mam zaszczyt uczyć według nowej (pfu!) podstawy programowej zacząłem ostatnio wałkować ścinki filozofii, jakie umieszczono w podręczniku. Coś tam Platon, idealizm, co znaczy filozofować w ogóle? 

Lekcja szła gładko do czasu - zadałem pracę domową. Rozpracować filozoficznie właśnie banalne codzienne zjawisko. Drzemkę na przykład lub (tu jestem z siebie zadowolony) zabłąkanego sms-a. 

Cóż to oznacza - dostać wiadomość skierowaną do innej osoby? Co nam to mówi o życiu? O nadawcy? O roli przypadku lub o rozmijaniu się naszych oczekiwań z efektami naszych zamiarów. Rozpisali się młodzi - raz intensywnie, innym razem mniej.

A mi przy okazji przypomniały się dwa nietrafione sms-y, jakie onegdaj przyjąłem. 

Pierwszy brzmiał: Bożena, kup gazetę!

Drugi był o wiele bardziej inspirujący:

Widziałam Cię dzisiaj w telewizji! Pięknie wyglądasz w ciąży!

Autentyk!

Na pierwszy nie odpisywałem, na drugi mniej więcej tak:

Mam na imię Tomek i nie jestem w ciąży. Ale moja żona akurat jest i też pięknie wygląda.

Sam niestety też popełniłem "przypadkowego" sms-a. Parę lat temu, na przełomie listopada i grudnia walczyłem z potężną depresją. Na tyle silną, że wystukałem Jaki to wszystko ma sens? i puściłem pod przypadkowo wybrany numer. Czysto przypadkowa sekwencja liczb.

Jeśli ktoś z Was dostał tę ponurą wiadomość, przepraszam. Lepiej późno niż wcale.

13 komentarzy:

  1. Też mi się przydarzały różne dziwne sms-y :-)))
    Raz tylko oddzwoniłam i powiedziałam ,że to nie ja...Bałam się ,że to może źle skończyć dla nich...

    OdpowiedzUsuń
  2. Raz byłam sprawcą omyłki smsowej, która celowa nie była (broń boże!). Posłałam wiadomość o uroczej treści: "spotkamy się o 18 tamitam?". Adresatem miała być koleżanka, a stał się nim kolega, którego nie cierpię o czym on wie. Podejrzewam, że po dziś dzień jest w szoku.

    Pozdrawiam,
    m90 ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szok oczywisty. Może pomyślał, że o jakiś pojedynek chodzi?

      pzdr

      Usuń
  3. Bardzo inspirujący eksperyment. A jaką otrzymałeś odpowiedź?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie dostałem.

      Ech, mam nadzieję, że nikt przeze mnie nie sięgnął po antydepresanty!

      Usuń
  4. a wiesz, że mi się chyba nie zdarzyło takiego dostać ....czasami dzwonili na zasadzie " yyyy mogę Kasię do telefonu...yyyy" ale sms nigdy....nawet ten Twój do mnie nie trafił :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdybym dostała - to poznalibysmy się wcześniej...swoją drogą jak czasem dostanę takiego smsa to odpisuję - o tyle o ile jest mądry :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam przykład do poprzedniej notki (o ludziach, którzy śmieją się w złym miejscu). Kiedy przeczytałem o Twoim sms-ie - dramatycznym pytaniu o sens bytu - zrobiłem: ha, ha :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na siebie ówczesnego też bym tak reagował.

      Usuń
  7. Boże, jakbym dostała taką pracę w liceum to bym walnęła głową w ławkę. Z resztą dostawałam takie prace do napisania. Na szczęście zawsze potrafiłam wymyślić jakieś farmazony, pod którymi pani profesor pisała, że prawdziwa ze mnie erudytka i wrażliwa na świat osoba... :-/ Ja kiedyś dostałam pięknego smsa z okazji Walentynek z numeru, którego nie znałam. Zapisałam go i wiele lat później zadzwonił do mnie w najmniej oczekiwanej sytuacji (byłam na zakupach). Okazało się, że to brat mojej koleżanki z klasy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie to nie były farmazony. Cóż, inteligentny człowiek zawsze sobie rozgryzie temat i brzmi to w miarę sensownie. Ja natomiast nienawidzę jęków w stylu: "Proszę pana, a jak mam to napisać?"

      Długopisem. Na kartce!

      Usuń
  8. Po przeczytaniu tego wpisu od razu przypomniała mi się chwila, gdy wysłałem "przypadkiem" sms-a, który dyskredytował nieco mojego tatę... Do niego.

    Zdążyłem jednak wbiec do drugiego pokoju i usunąć zanim zostałby odczytany przez adresata. Nauczyłem się wtedy, że nie warto działać pod wpływem impulsu. I jeszcze jednego - że tak naprawdę mam wspaniałego tatusia.

    Te "przypadki" dają wiele do zrozumienia...

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.