środa, 1 sierpnia 2012

OPOWIEŚCI STAREGO OCHRONIARZA


To, co w Polsce nazywamy ochroną, zazwyczaj wygląda dość komicznie – ochroniarzami w naszym kraju zostają zazwyczaj chuderlawi, wystraszeni absolwenci szkół ponadlicealnych lub panowie, którzy powinni bawić się z wnuczętami zamiast wzrokiem podstarzałych szeryfów lustrować powierzchnię sklepu lub parkingu. (Nie mam tu na myśli oczywiście wypasionych byków, którzy konwojują pieniądze lub ochraniają jakiegoś Szefa.)

Moi” ochroniarze to panowie, których szczyt rozwoju zawodowego przypadał na lata 70 i 80. Ludzie pamiętający czasy (nie)realnego socjalizmu. Żyjący w błogim ale złudnym przeświadczeniu, że świat się nie zmieni. Historia się zatrzymała. Blok Wschodni i Zachodni na wieki wieków okopały się na swoich pozycjach. Może kiedyś będzie lepiej, ale gorzej już na pewno nie…

Moi” ochroniarze to ludzie, którzy nie nałapali wiatru w żagle w czasie transformacji ustrojowej. A teraz muszę ochraniać to, co czego owoców często nie mogą konsumować. Po prostu ich nie stać. Są starzy, niedołężni, a mają bronić obfitości kapitalizmu.

To niesamowity pomysł na, nie wiem, film? Powieść? Trzeba by Bolesława Prusa, by ugryźć temat.

Ale do rzeczy!  Byliśmy tydzień w Kołobrzegu. Tak się złożyło, że trafiłyby nam się niezłe wakacje. Po okazyjnej cenie apartament nad morzem. 2 pokoje, pełne wyposażenie. Fakt, telewizor trochę śnieży, ale czepiać się nie będę. Siedzimy do niedzieli w kompleksie de luxe. Kilka połączonych podwórcami bloków z pięknymi tarasami, ogródkami wysypanymi żwirem i obsadzonymi ozdobnymi kwiatami. Wiecie, „pod Niemców”, jak to mówią, chociaż akurat ich tutaj nie ma zbyt wielu.

Stal, szkło, drewno. Klasa.

Ruszyłem z Synkiem na zwiady, bo ponoć gdzieś tu miał być teren dla dzieci. Plac zabaw czy coś. Krążymy i trafiamy na dwa (dosłownie) malutkie koguciki przymocowane sprężynami grubymi do podłoża. Że niby dziecko ma się na tym bujać.

Przy jednym bujaku stał obcy chłopiec. Drugi bujak był wolny. Na ławce obok siedział ochroniarz. Starszy pan, gruby, okrąglutki jak bałwanek. Siwowłosy. Sapiący w upale jak zdezelowana lokomotywa. Woła do mnie:

- Oba bujaki są zajęte! Na pierwszym buja się tamten chłopiec, a na drugim będę się bujał ja!

Taki kawał rzucił i z miejsca zjednał sobie moją sympatię. Przysiadłem się, a Tymek dosiadł drewnianego koguta na sprężynie.

- Dużo tu dzieciaków przyjeżdża? – pytam.
- Nie, nie dużo – odpowiada – ale wolę mieć do czynienia z gangsterami niż z takimi, o, czterolatkami. Wie pan – zagaja – tu nie przyjeżdżają sami spokojni ludzie. Jest tam na trzecim piętrze taki emeryt. Cały dzień z lornetką w oknie i wypatruje, kto po trawie biega, jakie dziecko kwiaty zrywa lub krzaki demoluje. I potem dzwonią do mnie, że mam mieć interwencję. Idę, a tam dziecko, które się tylko bawi! I co ja mam robić? No, coś muszę zrobić, bo mi płacą. Ale wolę z gangsterami gadać, bo im to wiem, co powiedzieć…
- No racja – potwierdzam, choć znajduję dość dużo punktów wspólnych gangsterów i czterolatków.
- Ale wiem pan – kontynuuje ochroniarz, nachylając się konspiracyjnie w moją stronę – ja to jestem spokojny, mi to tak nie zależy, ja sobie tak po prostu pływam (użył takiego właśnie słowa), ale mój kolega to jest ho ho ho. Jego by pan widział! Wszystko jest na swoim miejscu – kulturalny, grzeczny, opanowany, ale wie pan, co on wczoraj zrobił?
- No co zrobił?
- Słuchaj pan. Wczoraj rano pilnuję takiego osiedla. Obok była jakaś impreza. No i przychodzi do mnie facet. Rozwścieczony aż cały latał. Pytał się mnie, kto miał służbę w nocy. Ja mówię, że mój kolega, ale od pół godziny już ma wolne. A facet na to, że on już dziś wraca do domu, ale chce zgłosić skargę, bo kolega w środku nocy wszedł mu do mieszkania…

Przylatuje Tymek i woła:

- Tato, kupę!

7 komentarzy:

  1. A wróciłeś wysłuchać zakończenia ??
    No żesz :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurka wodna, załamałem się, bo więcej już dziadka nie widziałem, a myślę, że miałby co opowiadać...

      pzdr

      Usuń
  2. Skąd ja to znam.... Znaczy - nie ochroniarskie historyjki, ale 'Tata, kupę!'
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze w najciekawszych momentach. Jak przerwa na reklamę...

      pzdr

      Usuń
  3. Aha. Zacytuję klasykę.
    - Mam dla pana świetny pomysł na opowiadanie - mówi Żyd do literata.
    - Słucham.
    - Na ławce w parku siedzi dwóch Żydów.
    - Na a dalej?
    - No dalej to już pan napiszesz.

    Zdążyliście z Tymkiem? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdyby nie było windy, to mielibyśmy katastrofę!!!!

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.