wtorek, 7 sierpnia 2012

Cztery ścinki nadbałtyckie

I

Jak zwykle jedziemy z aparatem - zwykła cyfrówka kupiona 5 lat temu, dziś już sprzęt marnej jakości. Wyciągam sprzęt, by strzelić parę portretów rodziny na plaży. Gdy uruchamiam opcję "Podgląd", ze zdumieniem odkrywam, że na karcie pamięci koczują jeszcze zdjęcia... sprzed roku! Z poprzednich wakacji nad morzem!

Nie wywołaliśmy niczego!

A moi rodzice, którzy mają canona sprzed epoki cyfrówek (lata 90, jakby ktoś nie pamiętał) - coś w tym rodzaju:


Wywołują na bieżąco KAŻDĄ kliszę, bo inaczej nie daliby rady obejrzeć zdjęć.

I kto ma lepiej?

II

Przedziwny, niezrozumiały dla mnie sposób spędzania czasu na plaży - olbrzymie słuchawki na uszach i muzyka na full pompowana, by  zagłuszyć szum fal. 

Moja Żona to rozumie, sama tak robiła, gdy z koleżanką jeździły nad morze.

Ja KOMPLETNIE nie pojmuję.

III

Scenka z promenady kołobrzeskiej. Idę z Synkiem, przede mną dwój napakowanych młodzieńców. Typowe byczki z siłowni, odpowiednio wspomagani odżywkami białkowymi etc. Generalnie twardziele, ochroniarze ochroniarzy, zabijają spojrzeniem. Aha, mają aparat cyfrowy. 

Nagle taka akcja: jeden wskakuje na płot oddzielający promenadę od wąskiej wydmy. Siada, ściąga koszulkę, wciąga brzuch i woła do drugiego:
- Tutaj rób!
Drugi strzela szybko kilka fotek.
- Sprawdź, jak wyszło - woła ten z płotu.
Tamten się skupia na ekraniku i mówi:
- Musimy powtórzyć. Tutaj masz taki cień na brzuchu. To od tych drzew.  Nie wygląda to najlepiej...

IV

Taki obrazek widziałem w drodze nad morze. Sugestywna reklama:


Ciekawe, jak wyglądają rozmowy w sprawie podpisania umowy na "szybsze ciągnięcie"?


16 komentarzy:

  1. Hurra! Wreszcie rozgrzeszenie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Sugestywna reklama najlepsza:) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat prowadziłem auto, gdy tę reklamę spostrzegłem. Dobrze, że kolizji żadnej nie było...

      Usuń
  3. I nikt nie śmieje się z napakowanych twardzieli... :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twardziele z cyklu "zabójcy morderców", a mieli problem z cieniem, który ponoć pogrubiał jednego z nich.

      ;-)

      Usuń
  4. rozwalił mnie Twój wpis !!!uśmiałam się na wieczór!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Te kliszowce miały jeszcze duszę - cyfrowe pstrykacze to rejestratory tylko.
    Ciekawe, czy chłopcy mają już sweet focie na NK lub FB :D
    A te słuchawki - chcę wierzyć, że przynajmniej nie po to, by zagłuszyć odgłos fal, a izolacja od plażowych tłumów.

    OdpowiedzUsuń
  6. I - pamiętam jeszcze ten aparat i latanie z nim po budapeszcie od sklepu do sklepu, żeby kupić kliszę, bo się skońćzyła, a za godzinę jedziemy na zabytki (oczywiście znajomość węgierskiego - poziom panda z zoo)
    II - może żeby zagłuszyć turystów obok
    Sytuacja z Hiszpanii, mieścina turystyczna, raczej międzynarodowa, wytapiam smalec swój na plaży, oczka zamykają się, jednak przed snem broni mnie twarde "HENDE HOH".
    Leżąc na brzuchu fokę robię, wyciągając ręce w górę (tzn. przed siebie) i co widzę obok? Około 50l. kobieta robi zdjęcie swojemu synkowi stojącemu w morzu i po prostu kazała mu podnieść ręce do góry. Tak, była niemką.
    III - Mógł z FLESZEM. I cień nie ma szans.
    IV - pathetic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boing, a się uśmiałem przy Budapeszecie i Barcelonie!

      pzdr

      Usuń
  7. Jako absolutna fascynatka fotografii, niestety muszę przyznać, że cyfrówki wszelakie uczą braku szacunku do zdjęć. Pstrykamy co popadnie i gdzie popadnie. A potem tego w ogóle nie oglądamy, bo okazuje się, że z jednego wypadu mamy pińcet zdjęć. Nikt niczego nie wywołuje, a zamiast albumów nabywamy kolejne przenośne dyski :)
    Wiem, bo sama zachowuję się identycznie.

    To mówiłam ja, pomylonegary w nowej odsłonie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kultura nadmiaru, kochana.

      Kiedyś jak ktoś wracał z wakacji, to miał najwyżej setkę zdjęć. Dziś odwiedzają nas znajomi i ... grzęzną na kilka godzin przy kilkuset zdjęciach. Oni z grzeczności opowiadają wszystkie szczegóły kolejny raz, my z uprzejmości staramy się znaleźć różnice między fotką nr 382 a fotką nr 383.

      Usuń
  8. :D:D:D tak znaczkami dziś :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też tak mam. Odkąd kupiłam cyfrówkę - nie wywołałam ani jednego zdjęcia. :(.
    Wcześniej każda jedna klisza, odbitki dla znajomych... Ech... czasy.

    Teraz sama pstrykam ile wlezie i też nie widzę różnicy między 382 i 383 :D

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.