niedziela, 22 lipca 2012

Że się zapytam

Trafiłem dziś przez przypadek na stary swój dziennik (końcówka lat 90) i na relację z dość bolesnego momentu - rozstania z pewną fatalną dziewczyną. Zdanie brzmi: 

Wieczorem przychodzi A. i odnosi mi moje rzeczy. Pełno tego było. Ścięła włosy. Miała dżokejkę i walkmana.

i


Kto jeszcze używa tych słów?

9 komentarzy:

  1. Ale, że czapka z daszkiem nie wystarczyła?
    Walkman jeszcze się gdzieś po domu wala, pewnie dlatego, że Bratanek ma podobne zamiłowania do Twojego Tymka - uwielbia poznawać stare graty od środka :)))
    Pozdrawiam ciepło
    g.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz, w latach 90 jeszcze się inaczej mówiło. Jak czytam swoje stare dzienniki to dziwię się dwóm rzeczom:

    - strasznie bazgroliłem wtedy,
    - miałem momentami nieznośny egzaltowany styl pisania,
    - posługiwałem się słowami, które już dziś nie "istnieją."

    To w sumie trzy rzeczy mi wyszły.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niezmiennie trzymam się na blogach pierwszych dwóch punktów...
    Co do trzeciego - okaże się za jakieś 10 lat :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Chociaż cięzko bazgroli się przy pomocy klawiatury...

    OdpowiedzUsuń
  5. To prawda :)
    Ale zważywszy na literówki, pominięte znaki, zapomniane końcówki, pożarte przecinki, dodane kropki - wychodzi coś na ten kształt...

    OdpowiedzUsuń
  6. to może teraz powstanie cykl "z Dziennika..."? ;)
    toż to kawał dobrej historii, lata 90, ach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kingo, jesteś genialna!

      Jutro drugi odcinek ;-)

      Usuń
    2. czekam z utęsknieniem do mych lat dziecinnych :D

      Usuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.