środa, 4 lipca 2012

Wiersze na nowy tydzień - któryś odcinek...

Jeżeli poezja to sztuka skrótu, zapraszam "na skróty" z rzeczywistości w kilkunastu odsłonach:



Na parapecie dwa wentylatory. Odwrócone do wewnątrz. 
Firanka wepchnięta do pokoju. Wyschnięty bluszcz na żółtej
Ścianie imituje ścieg błyskawicy. Burza, której wypatrujemy. 


Za pordzewiałą siatką, w którą zdążyły wrosnąć młode klony:
ściana z czterema oknami pozbawionymi ram. 
W pomieszczeniu rośnie kolejne drzewo. 
Umywalka. Pęknięta. I jeszcze raz zebrała się w niej woda.
Wczorajszy deszcz.



Wszystkie drzewa w tym sadzie podmalowano wapnem.
Ile trudu, by usunąć spomiędzy nich wyrastający oset.



Do ściany rzeźni przytwierdzono tablicę i obręcz. 
Czterech chłopców celuje sflaczałą piłką. 
Ta odbija się i ląduje między furgonetkami,
na drzwiach których uśmiechają się świnie.



Za kapliczką Matki Boskiej, pilnowanej przez dwa znicze i bukiet
suchych lilii, kobieta w spodniach moro i murarskich rękawiczkach
wyrywa chwasty, by wrzucić je do worka obok ujadającego psa.



W budynku, gdzie moja matka szczęśliwie doczekała emerytury, 
otworzono hotel. Gruz uprzątnięto spychaczami. Dwie betoniarki
wpatrują się w pękającą ziemię.



Billboard, z którego zdarto reklamę, wtapia się w ciemniejące niebo.



Zburzono dom zboczeńca, który obnażał się przed nami przy każdej okazji.
Dziś stoi tam bryła z przeszklonymi drzwiami. 


Witryna: Kompleksowa obsługa podmiotów gospodarczych. 





Opuchnięta twarz i imię „Marlena” na plakietce.
Za plecami stoi Martini Bianco, Chianti,  Campari. 



Prostytutka, zanim wsiądzie do auta klienta, 
Poprawia miękkim ruchem pasek torebki.



Jego koszula, pognieciona.
Myślę o miejscu, w którym ją zrzucił.



Kobieta podejrzana w przebieralni.
Rozstępy na w końcu jej brzuchu.



Rynna odbita w drżącej kałuży
i pomruk odrzutowca – 
dają sobie spokój.



Plastikowa listwa z inskrypcją
„Następny klient.” Średniówka 
dzieląca moje i twoje zakupy.



Upośledzony mężczyzna 
chowa za plecami 
drążącą rękę.



Długo nas nie było. Bluszcz 
wokół ramy jej roweru.



W nowych okularach 
przegląda się w lusterku skutera.




Oni? Jak zniosą to błoto,
bramę i kran na podwórzu?




W tureckim swetrze
Pomiędzy nagimi drzewami
Zdziera siekierą korę.


Na tle budowy 
niesie sztuczne kwiaty
ubrana w barwny fartuch.




Za przystankiem autobusowym
kury
w cieniu eternitu.


Z nogawkami dresu
wpuszczonymi w skarpety
nie chce czekać na autobus
mając takie wyniki.




Dostała okres?
Cztery razy upuszcza
czarne okulary.


4 komentarze:

  1. Rzeczywistość oglądana w innym skrócie.
    Migawki...
    Ciekawe..

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam propozycję eksperymentu.
    Kiedy będziesz umieszczał następną porcję poezji, wyślij najpierw wiersze do mnie, mailem. Ja napiszę swoje dwa, trzy, pomieszamy je i opublikujesz. A potem zrobimy konkurs pt. "Zgadnij, które wiersze napisał Ove". Co Ty na to? :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.