poniedziałek, 23 lipca 2012

To gdzie mam w końcu szukać?

Pewna kochana Czytelniczka mojego bloga (Kinga) podsunęła mi pewien koncept, który być może się rozwinie w pewien cykl. Wertowałem ostatnio papierowe dzienniki i momentami serdecznie się śmiałem z siebie, z bliźnich, ze świata. Może podrzucę co jakiś czas coś, co już odpłynęło w otchłań nieistnienia, a zdarzyło się jeden jedyny raz na przełomie lat 90 i 00.

Fakt, opisana scenka miała miejsce ponad 12 lat temu, ale chyba niewiele straciła ze swojej świeżości. Rzecz się działa w kaliskim salonie Empiku, gdzie dwie dziewczyny,  na oko dwudziestoletnie, prowadziły taki oto dialog:

- Kurcze, nie mogę znaleźć tej płyty...
- Jakiej płyty?
- No Jamiroquai!



- Jak tu nie ma, to sprawdź pod nazwiskiem. Na R jak Roquai.



3 komentarze:

  1. O tak, kroi się świetny cykl, poproszę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Auroro, dzięki, dzięki!

    Ale nie chwalmy dnia. Większość to mogą być suchary niestety...

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.