piątek, 20 lipca 2012

Gdzie ja siedziałem?


Najbliższy park nosił dumną nazwę Park Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Po 89 roku obcięto końcówkę i mamy oto dość uniwersalne imię dla przestrzeni rozległem, pofalowanej (górki, dolinki, stawy obszyte tatarakiem), z rzadka porośniętej drzewami.

W Parku Przyjaźni znajdziemy dwa place zabaw - jeden klasycznie dziecięcy. Zjeżdżalnie, huśtawki, karuzele.

Drugi plac to zestaw dziwnych konstrukcji metalowych (jakieś drabinki, powyginane rury, stolik do gry w ping-ponga).


Całość raczej dla starszych dzieciaków. 

No i w czasie jednego ze spacerów trafiamy na ten plac. Już z daleka coś mi tam dziwnie wygląda. Jakiś młody mężczyzna, w samych szortach, wspina się na drabinki, robi pompki, mostki, dziesiątki przysiadów, siłuje się z metalowymi elementami jakby uprawiał zapasy w stylu wolnym i właśnie wszedł w zwarcie z grubaśną rurą. 

Całość kompletnie surrealistyczna, zważywszy na to, że nie było zbyt ciepło, ludzi lekkie kurtki nosili, bo wiało nieco i chmury przewalały się po niebie. 

Usiadłem na ławce. Dzieciaki rozproszyły się, ja na sekundę miałem spokój. Kalina krążyła wokół drabinek. Tymek wbiegł na górkę i zniknął za nią na chwilę. Wolałem, żeby tego nie robił, więc...

- Tymek! - wołam - Wracaj! Mam dla ciebie ciacho! Chodź! 

Tymek zbiega z pagórka, a nasz kulturysta podchodzi do mnie i najnaturalniej na świecie, jakbyśmy byli starymi dobrymi znajomymi, mówi:

- Chciałoby się cofnąć w czasie, co nie? Też by mnie mógł ktoś na bobofruta zawołać.

Trochę odjęło mi mowę, bo nie jestem przyzwyczajony do tak bezpośredniego kontaktu z nieznajomymi. Ale, myślę sobie, może po prostu gość chciał być miły. Co w tym złego?

Podnoszę się, by pozbierać dzieciaki do domu, a na miejscu, na którym siedziałem, odkrywam wysmarowany flamastrem napis ŁAWKA PEDOFILA.

Kurde... 

11 komentarzy:

  1. Yyyy... no ale przynajmniej oznaczono miejsce zagrożenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej ktoś się durnowato wygłupił. Cóż, jedni żartują z Ukrainek, drudzy...

      Usuń
  2. kurde... strach gdzieś wyjść, bo tam ludzie czyhają... :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze i wszędzie, zawsze i wszędzie.

      Usuń
  3. "Mam dla ciebie ciacho!" - u nas też to zawsze działa.
    Może dla wyrazistości powinno się te ławki oznaczać np. kolorowymi chorągiewkami?
    A tak to konsternacja... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I baloniki jeszcze! Koniecznie baloniki!

      Usuń
    2. proponuję w kształcie serduszek ;)

      Usuń
  4. Ha ha ha :)
    A taki "rurkowo-metalowy" plac zabaw pamiętam z dzieciństwa.

    OdpowiedzUsuń
  5. nie lubię metalowych placów...a z tą ławką...Polak potrafi...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ha ha :D... :). Ale sądzę, że jednak facet po prostu chciał być miły :P... :).

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.