czwartek, 7 czerwca 2012

President lunchmeat

Stoję wczoraj w kolejce w dziale mięsnym mojego najbliższego sklepu średniopowierzchniowego. Oczywiście ludzi było pełno - długi weekend w końcu, więc trzeba się zaopatrzyć w zapasy ledwie mieszczące się w wózku. Tak na wypadek końca cywilizacji, rzecz jasna...

Panie na mięsnym uwijają się jak w ukropie. Dwie non stop kroją mięso na plasterki, o co prosi je jedna, która  obsługuje klientów.
- Której pani dajesz? - pyta jedna, która jakoś pogubiła się w tym mięsnym karnawale.
- Ja paniom nie daję - odpowiada druga.

Mistrzostwo.

Przede mną stoi kobieta. Długo obserwuje tablicę, na której kredą zapisuje się najnowsze promocje. Wczoraj pojawiła się tajemnicza wędlina PRESIDENT LUNCHMEAT. Promocja to zjazd cenowy z 14,50 PLN na 12,90 PLN za kilogram

- Co to jest to... - kobieta pokazuje palcem na nazwę wędlina i czyta fonetycznie drugą część nazwy.
- To? To mielonka, zwykła mielonka... - tłumaczy pani z mięsnego - Po prostu,  PRESIDENT LUNCHMEAT.

Mięso miało kolor ścierki z białawymi wybroczynami tłuszczu...

Cóż, że tak pojadę politycznie, jaki prezydent, taka mielonka.

11 komentarzy:

  1. Nie wiem, czy nasz prezydent ma kolor szmaty, ale po wczorajszej wizycie w sklepie ma podobne do twoich obserwacje. Albo i identyczne. Jeden dzień wolny, a zakupy trzeba zrobić, jakby już nigdy sklepów mieli nie otworzyć.

    Myślę, że u nas można by całkiem nieźle żyć, mając sklepik otwarty przez kilka dni w roku: przed świętami - jednymi i drugimi, trzy ostatnie dni czerwca, przed bożym ciałem, wszystkimi świętymi...

    No i przed imprezami podobnymi do tej, która się jutro rozpoczyna... Jak widziałem te wszystkie zgrzewy browarów.... kibicowanie u nas chyba jedno ma imię. Aż mi torochę żal, że nie jestem kibicem ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marcinie, raczej o bezbarwność mi chodziło niż "szmatławość" samą w sobie. A nie potrafiłem znaleźć niczego bardziej szarego niż szmata do podłogi.

      Może krupnik?

      Usuń
    2. Ale zauważ, że z reguły to browary najbardziej "uniwersalne" - ktoś Ci podmieni Lecha (znów prezydent) na Żywca lub Wark czy Tyskie i nie zauważysz różnicy...

      Usuń
    3. To chyba zmienię na ścierkę tę szmatę... Będzie lepiej.

      Usuń
  2. Ostro! Swoją drogą ciekawa forma promocji wędliny, może pojawi się jakaś Kiełbaska Premiera (bez skojarzeń!) albo Ministerska Szynka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiełbaski szły by bosko na wszelkich partyjnych imprezach!

      pzdr

      Usuń
  3. A la premier i a la prezydent to jest kicha i pasztet

    OdpowiedzUsuń
  4. :))))
    Jak ja nie cierpię tych kolejkowych, długich weekendów..brrr!

    OdpowiedzUsuń
  5. Padlam z ta mielonka....:)
    Kolejek mialo nie byc ale za miesem zawsze jak widze...

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.