niedziela, 10 czerwca 2012

Jak poznać, że przyszedł długi weekend?

U mnie wygląda to mniej więcej tak:

- Około zeszłej środy odpada mi kawałek starej plomby. Po prostu żułem gumę i guma wyrwała pół zęba. Wizyta dopiero we wtorek, więc jak usłyszycie jakieś indiańskie odgłosy około 13:30, to nie będą kibice, to będę ja.
- Pogoda się psuje dokumentnie, niebo wciąż zasnuwają chmury, wiatr wciąż pędzi je to w lewo, to w prawo, deszcz coś tam popaduje, a ciśnienie skacze niemiłosiernie.
- W nocy ze środy na Boże Ciało Córa budzi się zaryczana, ze smarkami do nosa. W piątek już lekarz i antybiotyk.
- W sobotę rano (4:30) Synek budzi się z płaczem. Nie może otworzyć sklejonych ropą oczu. Jadę z nim na ostry dyżur okulistyczny, gdzie dostajemy receptę na krople. 4 razy dziennie przeżywamy gehennę, gdy trzeba mu po jednej kropli wpuścić do oczu.
- Dziś padła Żona. Typowe objawy grypy. Plus oczy zaatakowane takoż.
- A w kościele dziś pierwszy raz świadkiem byłem, jak to można będąc trzeźwym (mam nadzieję) ominąć zasadniczy fragment mszy. Ksiądz jednej nie przeczytał tekstu z Ewangelii, a po chwili wszedł drugi, który zaczął wygłaszać kazanie bezpośrednio odnoszące się do nieprzeczytanego tekstu. Ciekawe, czy tylko ja zauważyłem...

Tak to się poukładało. Długo się zastanawiałem, jakie mam szansę uniknięcia podobnych chorobowych atrakcji, ale potem stuknąłem się w głowę i pomyślałem o moim wciąż aktualizowanym programie antywirusowym.

21 komentarzy:

  1. To mieliśmy podobny weekend. Z tym, że u mnie w domu padło na mnie z choróbskiem.
    Oby nam szybko przeszło!

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja zdrowa jak ryba - profilaktycznie zażywałam "lekarstwo" przed wolnym weekendem. tylko głowa trochę boli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są skutki uboxzne, przed którymi powinien Cię ostrzec lekarz lub farmaceuta.

      ;-)

      Usuń
  3. No to rzeczywiście weekend jak się patrzy! Jak byłam mała, to także miałam problem z zaklejonymi ropą oczami, ale mi pomagały okłady z rumianku. Pamiętam, że zawsze się bardzo bałam jak nie mogłam otworzyć oczu. Ale potem już wiedziałam, że nic złego się nie dzieje.

    Zdanie, które którejś nocy wygenerowałam brzmiało: nie moglibyśmy mieć w domu małych kurczaczków, bo wchodziłabym w kupy...nikt nie wiedział skąd nagle się wzięły te kurczaki:))

    Życzę Wam wszystkim powrotu do zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w młodości miałem oczy zaropiałe jak mały kot. Wciąż i wciąż. Kończyło się na tym, że praktykowano na mnie znachorskie metody - pocieranie powiek złotą obrączką. Koniecznie przed wschodem słońca. Serio!

      Usuń
  4. hehe
    coś z tymi księżmi nie tak dzisiaj, bo u nas przed ewangelią, ksiądz zamiast "Pan z Wami, słowa ewangelii według...", zaintonował "Pan z wami...niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec i Syn i Duch święty". Po czym nastąpiła kilkusekundowa cisza, bo chłop połapał się, że jednak coś sknocił:)

    A długoweekendowych "atrakcji" nie zazdroszczę:/

    OdpowiedzUsuń
  5. Hehehehehe a ja poznaję po tym, że na koniec owego weekendu bezwzględnie nic mi się nie chce ;P

    OdpowiedzUsuń
  6. Ano widzisz Antku-dzieje się tak jak i u mnie :)))
    Weekend pod znakiem chorób wszelkiego gatunku :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. my mieliśmy z tymi oczami problem jak Synek chodził do p-la...i potem wszyscy w domu też to mieli...

    OdpowiedzUsuń
  8. Mogło być gorzej, mówię o tej gumie... Siostra na religii, w podstawówce, ostrzegała nas, że guma jest zła (szczególnie guma Turbo). Pół biedy, żeś stracił tylko pół zęba - siostrzyczka wspominała nawet o raku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, Turbo było naszpikowane pierwiastkami po brzegi. Ale te samochody w środku...

      Usuń
  9. Ale z Was chorowitki!
    A odnośnie kościoła. Chciałabym z całego serca byś nie tylko Ty to zauważył. Mój realizm jednak podpowiada mi, że większość osób bywających w nim skupia się na klepaniu formułek, a w chwili wolnej (czyt.kazanie) myśli o obiedzie/pracy/seksie. Cóż. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. No zwłaszcza o tym ostatnim
    ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie mam synków, ani córek, którzy mogliby złapać wirusa, więc mogę napisać tylko tyle, że długi weekend oznacza długą przygodę :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.