czwartek, 28 czerwca 2012

Jak 81 lat temu wyręczył mnie Antoni Słonimski?

Jego słowa pochodzą z felietonu, który ukazał się w roku 1931 (!!!). Podmieńcie kilka "okoliczności" i będzie boleśnie aktualne:


Znaczną część „Funduszu nauki i kultury” po wielu namysłach, naradach i obietnicach oddano na cele wyszkolenia sportowego.


Dziesiąta część funduszu miała być przeznaczona na utworzenie akademii literatury. Niejednokrotnie występowałem przeciw projektowanej akademii, nikt więc nie posądzi mnie w danym wypadku o stronniczość.


Tam gdzie ludność głoduje i mieszka w brudzie i nędzy, w kraju, gdzie zarobki robotnicze są najnędzniejsze w Europie, gdzie poziom zdrowotny jest niższy niż na Bałkanach, nie ma sensu upajać się tym, że jedna bardzo wysoka kobieta rzuca nikomu niepotrzebnym dyskiem — trzydzieści osiem metrów. Nie wielki to atut propagandowy. 


Na podstawie wyników Konopackiej nikt nie nabierze podziwu dla naszej kultury fizycznej i nikt nie da się oszukać tym jednym, ładnym zresztą i wdzięcznym, pozorem. Ani czterech wioślarzy z Bydgoszczy, ani skakanie przez przeszkody nie zmienią faktu, iż wychowanie fizyczne rozpocząć trzeba od dobrego odżywiania, łaźni ludowych, kanalizacji i budownictwa. Przypadkowe rekordy w głupim fachu lekkoatletycznym nie są żadnym dowodem tężyzny narodu, jak to chce nam wmówić brukowa prasa warszawska.


Rozdawanie pieniędzy na bujdy olimpijskie — to luksus, na który pozwolić sobie może tylko kraj bardzo bogaty. Gdyby całe pięć milionów „Funduszu nauki i kultury” oddano na szkoły czy szpitale, nikt rozsądny nie mógłby się oburzać, ale jeżeli naukę i sztukę nazywa się luksusem, na który państwo nie ma pieniędzy, i jednocześnie oddaje się te pieniądze na subsydiowanie hockeja na lodzie i skakania przez płotki, to mamy święte prawo obruszyć się na takie barbarzyństwo.


Pod przykrywką wychowania fizycznego odbywa się w całej Europie wyszkolenie wojskowe. Sport staje się coraz bardziej narzędziem militaryzmu. Dziwne jest tylko, że sztaby generalne pragną mieć mięso armatnie w jak najlepszym gatunku. Po co trenować i sportować ciała, które mają być i tak zmasakrowane? Widocznie wojskowym czyni specjalną przyjemność fabrykowanie kalek i ludzi jak najbardziej muskularnych. Ale nawet z punktu widzenia militarystów silny, zdrowy, wysportowany żołnierz jest już przeżytkiem. Przyszła wojna będzie wojną przemysłów i wynalazczości, należałoby więc wychowywać rzutkich, inteligentnych inżynierów, a nie zdrowych jełopów. Całe niebezpieczeństwo jednak polega na tym, że jełop chętniej pójdzie na wojnę i da się zarżnąć, a inteligent nie da się już tak łatwo zwabić do szlachtuza.


Rząd powinien przypomnieć sobie, że rekordom w dziedzinie nauki i sztuki Polska więcej zawdzięcza niż Baranom i Kałużom i że wartości kulturalne narodu bronią nie gorzej od zasłon dymnych i gazów.


Nie zrobiło mi się wesoło, gdy przeczytałem ten tekst, ale wiecie...Ko ko ko ko...

9 komentarzy:

  1. Spojrzałam drugi raz na datę ... 1931 r. nic się nie zmieniło...

    OdpowiedzUsuń
  2. Teraz jest chyba jeszcze gorzej... Za czasów Słonimskiego 'wychowanie fizyczne' znaczyło pewnie tyle, co 'wychowanie fizyczne' - pieniądze szły na to, by ta pani dalej rzucała tym nikomu nie potrzebnym dyskiem. Dziś kasa idzie na garze prezesów typu Lato.
    A ja bym wolał, zamiast słuchać o kolejnych porażkach naszych piłkarzy dowodzonych przez nadopłacanych prezesów i innych selekcjonerów - iść do łaźni. Znam łaźnie z literackich opisów, chyba są fajne. Fajniejsze, niż dający ciała piłkarze, to pewne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda. Ale tak jest z wszystkim w Polsce i w świecie. Gdyby kasa na wodę i żywność szła do głodujących ludzi a nie do jakichś tam szamanów w afrykańskich rządach, byłoby pozamiatane w temacie.

      Usuń
  3. Człowiek musi się czasem czymś poupajać. Idealny był Małysz - dużo nie kosztował, a radości była kupa. Z piłką nożną jest odwrotnie - wielkie koszta i efekt żaden. Może choć Jarmark Europa wróci na stadion i straty uda się zminimalizować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak - Małysz się zwrócił wielokrotnie.

      ;-)

      Usuń
  4. Antoni miał rację uniwersalną, jednakoż po kokoko trzeba będzie subsydiować sporty aby te trylialdy piniędzów władowane w stadiony się nie zmarnowały :I
    I też czekam na powrót jarmarku ;)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.