sobota, 5 maja 2012

Edukacja jako firma transportowa

Nasza Firma działa od 1999 roku (rok reformy edukacyjnej wprowadzającej gimnazja i trzyletnie licea) transportując Towary (Wasze dzieci) od jednego punktu spedycyjnego (szkoły) do następnego punktu spedycyjnego (szkoły programowo wyższej).

Towar zostawia się nam, gdy osiągnie (zależnie od kolejnych reform) wiek około sześciu lat.O resztę nie musicie się martwić. Ba, nawet nie możecie interweniować, gdyby coś wzbudziło Wasz niepokój, gdyż Towar raz oddany w nasze ręce, trafia na pas transmisyjny, którego zatrzymać się nie da. Możecie co najwyżej obserwować trasę, jaką przebywa Towar. Nie przewidujemy możliwości ingerowania. Dajemy za to pozory wpływu na cokolwiek. Możecie wybrać, czy Wasze dzieci będą miały religię czy etykę...

Naszym celem jest sprawny i płynny transport. Nie liczy się jakość Towaru, jaki opuści sieć Firmy. Interesuje nas tylko ilość, którą jak najdłużej będziemy mogli transportować wyżej i wyżej.

Aby uatrakcyjnić Transport (edukację), co jakiś czas nasi pracownicy wdrażają kolejne modyfikacje treści programowych, kolejne reformy, kolejne nowinki pedagogiczne, które mają przesłonić to, że Towar zmierza prostą drogą Donikąd. Nielicznych, którym Transport pomógł zdobyć realną wiedzę, poszerzyć horyzonty, należy traktować jako wypadki przy pracy. Anomalie.

Wśród naszych pracowników dominują szeregowcy (nauczyciele), którzy chcąc nie chcąc muszą podporządkować się rozkładowi jazdy. Jednak o obliczu naszej Firmy decyduje kadra kierownicza. Tzw. pracownicy naukowi, którzy otrzymując Towar, po (średnio) pięciu latach studiowania zamieniają go w niepełnowartościowy intelektualnie pakunek opatrzony plakietką z napisem "Magister."

***

Mój głos w dyskusji, jaką wywołała m.in. pani profesor Ewa Nawrocka.

12 komentarzy:

  1. Granato, jestem pewien, że należysz do anomalii.

    :-)

    A swoją drogą - bez zbędnego krygowania się - obowiązuje chore przekonanie, że każdemu się tytuł magistra należy. A to niestety nieprawda.

    Ktoś gdzieś w sieci napisał, że w czaach wojny inteligentów się rozstrzeliwuje. W czasach pokoju zasypuje debilami.

    pzdr

    OdpowiedzUsuń
  2. Napisane jak teksty do pozycjonowania stron. Ze słowami kluczowymi i ściśle określoną liczbą znaków.

    OdpowiedzUsuń
  3. W takiej sprawie nie można milczeć!

    OdpowiedzUsuń
  4. I ja się z tym zgadzam, z panią prof. zresztą też. Tak mi się wydaje, że szkoła i system edukacji to jedno, a drugie to lenistwo i wieczne "bo mi się należy", "bo uczeń ma takie prawa" w przypadku uczniów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tacy uczniowie to owoce, a nie korzenie wszelkiej edukacyjnej patologii.

      Usuń
    2. Też. Część z nich postawę roszczeniową jednak z domu wynosi...

      Usuń
  5. Bardzo, bardzo dobry wpis! I jaki prawdziwy! Ja już jestem po części takim produktem bylejakim, niewiele mi ze szkoły zostało, troszkę więcej ze studiów, ale mało. A i tekst prof. Nawrockiej ciekawy i do bólu szczery, szkoda, że atakuje się takich ludzi jak heretyków, ale niestety - łatwiej rządzić debilami:/

    OdpowiedzUsuń
  6. Eruano, znając Cię chociaż z Twojego bloga, mogę z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że udało Ci się wyrwać Systemowi.

    ;-)

    pzdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za podniesienie na duchu i tego będę się dzielnie trzymać;-)

      Usuń
  7. Odsłuchałem panią profesor z Youtube, bo przeczytałem wcześniej, że to sensacyjne wystąpienie. Nie. Pani profesor nie powiedziała kompletnie nic ciekawego, powtórzyła tylko to, co wiadomo już od dawna.
    Czy nie należałoby się zastanowić, dlaczego tak jest? Bo że metoda jest zła, nie ma wątpliwości, skoro system edukacyjny produkuje tylko lichy "towar". I czy może być inaczej? To jest najciekawsze, moim zdaniem, pytanie.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.