wtorek, 15 maja 2012

Burze, sąsiedzi

Zeszły piątek. Psuje się pogoda. Duszno, więc spodziewam się burzy, patrząc na rojące się w niższych warstwach powietrza owady, ptaki... Jakieś takie rozwibrowanie specyficzne.

Dzieciaki śpią. Około 20:30 na zegarze. Ja siadam na tarasie. Cieszę się ciepłem bijącym z nagrzanych ścian domu. Piję małe piwo. Sporo ryzykuję, bo od zawsze ciepię na (nie do wiary!) alergię na ten napój. Nawet po kilku łykach nazajutrz łapią mnie piekielne bóle głowy. Chmiel? Chmiel mnie powala? Tym razem niepasteryzowane. Malutkie. 0.33. Dobry ruch, by się odprężyć po całym tygodniu pracy.

Robi się mroczno. (Nie od piwa) Gdzieś coś błyszczy w chmurach. Gdzieś coś mruczy. Z różnych stron marudzi. Drzewa szumią jakby każdym liściem z osobna.



Obliczam odległość burzy. Ojciec mnie nauczył, gdy byłem jeszcze dzieckiem. Błysk. Liczę sekundy. Grzmot. Liczbę sekund mnożę razy 333. I wychodzi mi mniej więcej o ile metrów ode mnie jest nawałnica.

Tym razem długo liczę. Jest jeszcze bezpiecznie. Wiatr za to się zrywa. Sąsiad nawołuje sąsiada. Tego, który kiedyś mi się zwierzył:

- Panie - mówi konspiracyjnym tonem - jak jest burza to się nie boję jak inni. Ale jak wichura idzie, to taką sraczkę dostaję...

11 komentarzy:

  1. :)....
    Cudne zdjęcie... :) Ja liczę inaczej, ale wychodzi na to samo, liczbę sekund dzielę przez 3 i wynik mam w kilometrach :P... Łatwiej niż mnożyć przez 333 ;)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Abi, zdjęcie z Sieci. Niestety. Ale i tak mi się podoba!

      pzdr

      Usuń
  2. Było tak poważnie (nie licząc piwa :P), taki wspaniały opis burzy (aż odezwała się we mnie nuta romantyzmu)...a tu taki koniec ze sraczką sąsiada! :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to w życiu, Eleine, jak to w życiu...

      Usuń
  3. Burze, nawałnice, dziwni sąsiedzi - wszystko można znieść. Ale alergia na piwo... ten obraz przepełnił mnie grozą ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A najgorsze jest to, że ja piwo lubię. I za każdym razem rosyjska ruletka idzie w ruch. Będę zdychał z bólu czy nie...

      Po niepasteryzowanym jest jakby lepiej.

      Usuń
    2. To polecam produkty z Bielkówka, browar Amber: Żywe, Amber niepasteryzowany, rewelacyjny Koźlak a ostatnio wypatrzyłem w sklepie Pszeniczniaka, nowy produkt - muszę skosztować, bo pszeniczne lubię bardzo, szczególnie latem.
      Tak czy inaczej uczulenie na piwo, to dramat...

      Usuń
  4. Każdy ma jakiś krzyż. Ty uczulenie na piwo a sąsiad dziwnie reaguje na wichurę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Los obszedł się z Tobą okrutnie. Ból głowy po jednym piwie? Powinieneś dostać odszkodowanie o grupę inwalidzką ;)
    Z drugiej strony cierpienie sprzyja twórczości, tylko czy takie też?

    Pytanie szekspirowskie:
    Sraczka, czy ból głowy -
    - co jest gorsze?

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.