wtorek, 10 kwietnia 2012

Ptak na wolności

Siedzimy przy późnym śniadaniu. Cała nasza czwórka.

Synek biega z kurczaczkiem-zabawką, który przyozdabiał wielkanocny koszyczek. Kurczak jest ponoć dość agresywny. Dziobie wszystkich i trzeba udawać, że zadaje poważne rany.

Nie uchowała się nawet Kalina, która została "dotkliwie" podziobana.

- Widzisz, mamo, jak kurczak zaatakował dziecko? Widzisz?
- Widzę, synku - mówi Żona - ale trzeba uważać, by się to nie powtórzyło.
- Dlaczego?
- Bo jak się komuś ptaszek wyrwie spod kontroli, to przyjeżdża policja... - zaczyna tłumaczyć Żona i dość szybko kończy, bo pękamy ze śmiechu.
- I są alimenty potem... - dodaję pod nosem.

9 komentarzy:

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.