poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Pokaż mi okładkę, a powiem Ci...

Jakiś czas temu trułem Wam o istnym gradobiciu, na jakie narażeni są nauczyciele, których wydawnictwa zasypują promocyjnymi egzemplarzami podręczników.

Dziś delikatne nawiązanie do tematu pomocy naukowych - jak zachęcić ucznia do takiej a nie innej oferty?

Popatrzmy. Okładka i zagadka   Do czego TO służy?





























Do nauki języka polskiego...



A to?

























Czary mary!



Ciekawe, jak wyglądałaby "Matura 2011. Biologia"...

Sugestie jakieś?


15 komentarzy:

  1. Język polski - jak się przy jego pomocy dogadać z elfami.

    Wiedza o społeczeństwie... przyszłości. współautor: Ridley Scott
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. hahahaha, niezły kretynizm :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie, no OK, zgodnie z duchem czasów. Okładka już nie musi mówić nic o treści, ma wywoływać pozytywne skojarzenia, jak w reklamie. Biologię można więc reklamować zdjęciami z nocnej imprezy w klubie (nie całkiem od rzeczy), albo wyścigiem żużlowym (też nie od rzeczy - walka o przetrwanie) No przecież nie namalujemy za przeproszeniem chromosomu! Żeby ktoś haftował?
    A język polski może mieć taką okładkę:
    http://cutcaster.com/photo/100469876-Couple-20/
    Jest język? Jest!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wokulski i Izabela - wersja alternatywna...

    OdpowiedzUsuń
  5. Normalnie opadła mi szczęka...czego to się nie wymyśli...ehhh...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tam bym się zawartości obawiał, nie zaś okładki:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uniwersalna rodzina okładek (spójność estetyczna!) mogłaby obejmować różne wersje Myśliwego ze zwierzyną (wiadomo - ma tura ;) - choćby wnętrza jaskini w Lascaux), a ponieważ tury wyginęły to może z jakąś kozicą (groźne skojarzenie z siedzeniem w kozie ;).

    Co do zapodanych okładek to w przypadku pierwszej obstawiałam biologię (frojdowskie skojarzenia, niech to!), a jeśli chodzi o drugą to oczywiście historię ;)...chociaż jak jeszcze raz popatrzyłam to jednak też biologię (frojdowskie skojarzenia, niech to!)
    ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta brama na pierwszej okładce to się w sumie z narządami rodnymi ssaków kojarzyć może. Akcje porodowe i te sprawy...

      Usuń
  8. Biologia 2010 miała bodajże latające wieloryby. Niesłychana inspiracja. Zauważyłam dopiero po rocznym korzystaniu z książki.

    A co do operonu - skoro cena trwa niezmienna, treść w dużej mierze też, coś musi się zmienić... a inwencja ilustratorów nie ma granic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. D., Twój przykład mnie pociesza. A więc nie oceniamy książek po okładkach. W sumie mogłyby okładki w ogóle nie istnieć.

      ;-)

      pzdr

      Usuń
  9. A mnie się nawet podoba... Lepsze to niż zniesienie "Języka polskiego" w ślad za "Historią". Żyjemy w dobie powieści młodzieżowych, głównie z kręgu sf, a to właśnie ten przedział literacki najbardziej pobudza wyobraźnię młodego człowieka. ;]

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że lepsze to niż nic, ale... kurde... ktos jeszcze będzie się upierał, że polski jest językiem elfów.

      ;-)

      Usuń
  10. Wydawnictwo Nowa Era nie popada w skrajności, nie podlizuje się. Pracuję na tych podręcznikach, polecam.

    OdpowiedzUsuń
  11. matura jest po prostu FANTASTYCZNA ;))

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.