środa, 11 kwietnia 2012

...i po świętach.


Uwięzione zajączki wielkanocne...


A to ich srogi nadzorca.

12 komentarzy:

  1. Znaczy, że co - nie przyniosły tego, co powinny?

    U nas, tak na marginesie, to był 'święty króliczek' - taką, przez analogię, dwuletni umysł stworzył teorię, że jak zimą święty Mikołaj, to na wiosnę święty króliczek.
    I z szacunku do świętości nie zamknęliśmy go w klatce ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sacrum się broni u Was. U nas profanum na maxa!

      Usuń
  2. Jeżeli są tak samo niebezpieczne jak wielkanocne ptaki, to nie dziwię się, że trafiły za kratki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Socjo, my tak prewencyjnie działamy zanim stanie się coś naprawdę złego.

      pzdr

      Usuń
  3. I będą tuczone cały rok do kolejnej Wielkanocy ? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak! Przybiorą na masie w try miga. Karminy je nasionami słonecznika!

      Usuń
  4. O rany, dobrze, że to nie kurczaki...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojej,ojej! :))) A jaka klatka wymyślna ;)))Skąd ona? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eleine, klatka z kratek piekarnikowych. Taki pomysł Synka.

      Usuń
  6. O, parka! W przyszłym roku będziecie mieć więcej! Mogę nawet powiedzieć dokładnie ile: 377 par ;)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.