wtorek, 6 marca 2012

To chory kąt!

Idziemy z Synkiem na spacer, rowerowy spacer. On jedzie na swoim rowerku, ja trzymam metalowy drąg przymocowany do bagażnika, co by młody nie huknął o nic. Terenem wyprawy miała być promenada - ładny i malowniczo rozłożony wzdłuż jeziora "spacerniak."

Ileż to się miasteczko moje naużerało o fundusze, żeby w końcu ludzie mogli pochodzić gdzieś, pojeździć na rowerach, wyskoczyć z dzieciakiem w wózku...

Wzdłuż całej promenady poustawiano ławki, obok ławek ładne "nowoczesne" lampy i ciut niedobrane do reszty stylizowane na XIX wiek kosze na śmieci przyozdobione jakimiś esami-floresami.

No więc jedziemy z młodym. Rowerek się toczy, jak marszobieg za nim. Nagle patrzę - jedna z lamp tak stoi:


Ktoś się solidnie napracował, by wyrwać z ziemi betonowy kołnierz, w jakim umocowano lampę. Cóż, idziemy dalej a tu takie cudo:


Lampa podkopana, jakby ktoś chciał ją...hmmm...nie wiem...wziąć do domu??? 

Dalej mamy efekt narastającej frustracji:



Lampa-ofiara kopniaka z półobrotu.

***
A mi się przypomniały słowa Wokulskiego. Spaceruje po parszywym Powiślu i tak sobie myśli:

„Cóż, bulwary?... – myślał. – Postoją jakiś czas, a potem będą walić się, zarośnięte
zielskiem i odrapane, jak te oto ściany. Ludzie, którzy je budowali z wielką pracą, mieli także
na celu zdrowie, bezpieczeństwo, majątek, a może zabawy i pieszczoty. I gdzie oni są?...
Zostały po nich spękane mury, jak skorupa po ślimaku dawnej epoki.
(...)
„Nigdzie nie wejdziemy po tej leżącej drabinie – myślał. – To chory kąt, dziki kąt.”



12 komentarzy:

  1. No cóż - trochę jesteśmy destrukcyjnym narodem. Wiata na przystanku to nasz wróg - trzeba rozpier***ić, kosz na śmieci wywali, psa wyprowadzić na trawnik, żeby kupę strzelił... Przykre to

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem, Chuck Norris był w Polsce (chyba;) o_O

      Usuń
  2. Bo komuś nie pasował styl tych lamp? Ech...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ponadczasowe słowa Wokulskiego...tak, tak.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie popieram wandalizmu, ale te lampki dość szpetne, pewnie wieczorem smęcą trupim światłem. Myślę, że ustawianie takich potykaczy uruchamia w podświadomości odruch kopania. Ja tego nie robię, ale czuję niechęć do tych lampek, w myślach też bym je skopał. Inni się nie krępują po prostu. A co te dechy tam robią? To jakiś spacerniak ogrodzony, czy co? No brzydkie to jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ove, czy Ty przypadkiem nie usprawiedliwiasz wandalizmu takimi słowami. Ja rozumiem, coś się może nie podobać, ale to SŁUŻY wszystkim. Gdy wieczorami wychodziłem na spacery, wolałem mijać oświetlone okolice, choćby nędznie i żałośnie świeciły lampy...

      I nie chodzi o to, że ludzie się potykali i słusznie się na lampki wkurzano. Chodzi o to, że one PRZESZKADZAŁY BO ISTNIAŁY. Nic więcej.

      A te dechy to ogrodzenie - odseparowano tak od promenady właścicieli najbliżej położonych posesji. Na ich życzenie, żeby nie było...

      Usuń
    2. Nie, Antku, nie usprawiedliwiam wandalizmu. Kopać lampek nie wolno. Ja tylko mówię, że brzydkie i jakby prowokujące. To się powinno brać pod uwagę przy projektowaniu promenad.

      Usuń
    3. Wiesz, tylko że zawsze coś się komuś nie będzie podobać.

      Usuń
  5. Tak na marginesie. Mój kumpel mieszka w Poznaniu niedaleko Tesco. Od zawsze niemal wózki w sklepie była za złotówkę lub dwie. Ludzie wciskali monety, brali wózek i po skończonych zakupach odstawiali wózek pod specjalną wiatę.

    Gdy Tesco zafundowało "darmowe" wózki, w ciągu tygodnia ilość wózków nieco stopniała. Kumpel idzie na spacer z psem do pobliskiego parku/lasku, a tam widzi w krzakach dwa pogięte, połamane wózki, które posłużyły pewnie za sprzęt kaskaderski.

    Pierwsza myśl: "Tylko złotówka powstrzymywała kogoś przed porwaniem wózka i jego całkowitą dewastacją."

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam "Lalkę". To pewnie syndrom dr B.
    No, ale...

    OdpowiedzUsuń
  7. Weekendowi imprezowicze:/
    U mnie ostatnio w nowy przystanek wjechali terenówką, a co on im przeszkadzał to a nie wiem:(
    Pozdrawiam!
    http://nie-znany-adres.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.