poniedziałek, 12 marca 2012

Na kuny!!!

Moja Żona kochana jakimś cudem zahaczyła ostatnio na lekcji o temat kun.

(Jak wiecie mieliśmy z nimi spore kłopoty - a to kabel przegryzły, a to upstrzyły odchodami trawnik, a to tupały na strychu... Podsumowując, dość męczące sąsiedztwo, którego jakoś pozbyć się nie można.)

Jeden z uczniów, pierwszoklasista, podnosi rękę i nieśmiało zaczyna:

- My też mieliśmy kłopoty z kunami, ale już jest po wszystkim. Jest jeden pewny sposób...
- Słuchamy - zachęca Żona.
- Tylko się nie śmiejcie! - rzucił do klasy i kontynuuje - ...trzeba pojechać do ZOO i kupić kupę tygrysa.

Eksplozja śmiechu.

- Nie śmiejcie się! Kuny uciekły i już nie wróciły. Ale to nie jest tani sposób... Wiecie, ile kosztuje porcja takiej kupy tygrysiej? 200 złotych!

18 komentarzy:

  1. Hahahahahah, w sam raz na rozweselenie w poniedziałek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, W pracy też jakoś raźniej od razu...

      Usuń
  2. Boskie! :D aż szkoda, że u mnie kuny nie grasuję, nota bene do zoo mam 10 minut spacerkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to jak masz tam tygrysy, to zainwestuj w łopatkę z dłuuuuugim trzonkiem!

      Usuń
  3. A moze byloby taniej wlasna kupa zalatwic sprawe;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Star, nawet sobie nie jestem w stanie tego wyobrazić...

      Usuń
  4. Tygrys pewnie robi do srebrnego nocnika, a do złotego to król zwierząt. Lwia kupa - 1000zł! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurde, to może by tak zainwestować w tygrysa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba by zrobić kalkulację, biznesplan i może Unia się dorzuci...

      Usuń
  6. Hehehe! Ciekawe kto byl protoplasta takiego rozwiazania?
    Czlowiek sie uczy cale zycie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pożycz jamnika. Serio. Kupowania nie polecam, bo droższy od kupy tygrysa no i zostaje ze swoim charakterkiem na dłużej, ale wypożyczenie ma sens:) U nas w domu ani kun, ani nornic, ani myszy, ani szczurów, ani kretów - a u Sąsiadów a i owszem:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam kuny od ładnych kilku lat.Ich aktywność słychać tylko latem, kiedy odchowują młode. Kuna to raczej samotnik , więc o tej porze w ogóle nic nie słychać.Może wyprowadzają się na zimę.
    Po tylu latach mogę powiedzieć, że mnie one nie szkodzą.Mieszkają tylko i robią dużo hałasu latem.Prawdopodobnie szkody robią u sąsiadów.Widziałam jak sobie chodziła po dachu.Wygląda bardzo ładnie z białym krawatem.
    Beata.

    OdpowiedzUsuń
  9. Całe szczęście, że to nie są zwierzaki stadne...

    pzdr

    OdpowiedzUsuń
  10. Kupę śmiechu mam z tego tekstu. Jak go przeczytają tygrysy to zaczną hodować kuny.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo pouczające. A ja się zamartwiałam swoimi srokami i kretami, choć wszystko to da się załatwić poniżej 200PLN.
    Trzeba zrobić rozeznanie, na pewno mają w ZOO jakieś równie odstraszające placki w promocji ;)
    Dlaczego trafiłam tu dopiero teraz, jak na wokandzie jest kupa? Scary.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.