poniedziałek, 26 marca 2012

Demon w kinie

W zeszłym tygodniu moja Żona kochana, uproszona przez uczniów, zabrała całą klasę do kina. Rzecz jasna ZAMIAST lekcji, więc trzeba było znaleźć film wyświetlany w okolicach południa. Problem to wbrew pozorom poważny, bo z reguły uczniów spędza się o tej porze na ekranizacje lektur lub na głupawe komedie.

Tym razem jednym "sensownym" filmem były "Demony", rzecz dość paraliżująca o opętaniu, egzorcyzmach, szatanie etc.



- Ty weź lepiej jakieś relanium albo coś do tego kina... - mówię z troską w głosie, znając "sympatię" Żony do tego typu filmów. A żeby było zabawniej - z Żoną jechała druga nauczycielka, serdeczna koleżanka, która również na do miłośników horrorów nie należy. Delikatnie mówiąc...

Seans się udał. Cała sala tylko dla naszej wycieczki. Film ponoć całkiem do rzeczy - raz straszył, raz śmieszył, gdzie miał straszyć.

Jedną z ostatnich "scen" tego zrealizowanego w konwencji paradokumentalnej horroru była długo trwająca ciemność - sugestia "urwanego materiału", zniszczonej kamery jednego z bohaterów, który zmagania z demonami nagrywał.

Moja Żona odwraca się do siedzących za nią uczniów i mówi:

- A teraz demony wchodzą w nas....

Klasa w śmiech. A tu z pierwszego (!) rzędu podnosi się jakiś dziadek, którego nikt wcześniej nie widział, i woła:

- Ciszej tam! Na horror przyszliście czy na komedię?!

- Tak to nauczycielka została ochrzaniona przez zbulwersowanego widza - podsumowała już w domu Żona.

8 komentarzy:

  1. Na studiach oglądałam z koleżanką 'Pasję'. Musiałam wyjść z sali, bo koleżanka ryknęła: Jezus, uważaj za tobą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko... Nie mogę wstać z podłogi :-)

      A ona nie znała zakończenia, tak swoją drogą?

      Usuń
    2. Mma nadzieję, że panna nie chodzi do kościoła na drogę krzyżową... Przedni tekst!!!

      Usuń
    3. Na drogę krzyżową to nie wiem, ale do kina już jej nie zabrałam;) Może kiedyś zabiorę ją do zoo:)

      Usuń
  2. Hehehe, żona dała pozytywny przykład tego jak się "nie zachowywać" :-P

    OdpowiedzUsuń
  3. Eeeee! Nie ma nic lepszego, niż przyłapać nauczyciela na gorącym uczynku:)))

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.