piątek, 3 lutego 2012

Uwaga! Post może obrażać uczucia Marii Czubaszek

I

Są chwile, gdy wszystko mnie wkur... Pogoda, Polska, praca, ludzie przypadkowi, najbliżsi, dalsi, Żona, dzieci własne i cudze. 

Wrażenie, że życie potoczyło się inaczej niż miało. Chwile ciężkiej deprechy, bo marnuję czas, bo muszę być dla innych, bo powinienem teraz pisać "wielką wstrząsającą powieść panoramiczną" zamiast biegać za Synkiem i Córką, pilnując, by nic im się nie stało, by nie czuli się opuszczeni w pustym pokoju lub kojcu...

Jasne, są chwile, gdy wydaje mi się, że wszystkie moje  najważniejsze wybory życiowe były wyborami błędnymi. A wszystko wokół to jeden wieli krzyż.

Któż tak nie ma? Nie miał?

Raz, niemal na skraju totalnego załamania, napisałem do starszego i mądrzejszego znajomego. Wylałem z siebie te bebechy, werteryzmy, Weltschmerze... 

"Nie daj sobie wmówić, że jest źle" - odpisał. "Trzeba trzymać fason..." 

I te słowa przywracają mnie do pionu. No i oczywiście wiara w to, że nie wiodę beznadziejnego pustego życia, że wszystko musi się przejść - poranionym lub nie, ale trzeba się przeczołgać. I nie musi mieć to niczego wspólnego z moim chrześcijaństwem. Wystarczy sięgnąć do Nietzschego lub Camusa...

II

W książce będącej zapisem rozmów z Zygmuntem Kubiakiem ( to wybitny znawca antyku, kapitalny filolog, tłumacz, eseista) pada kwestia moralnego zła, jakie kwitnie w człowieku-twórcy. Zapytany o to, czy nie ma problemu w odbiorze dzieł stworzonych przez nie do końca czystych artystów, odpowiedział, że w tych największych ZAWSZE widać głębię ducha. Może i pokrzywionego, ale mającego dostęp do tych przestrzeni, które mówią nam prawdę o kondycji człowieka.

Przykład? Villon. Tyle razy skazywany na więzienie, że trudno zliczyć. Recydywista. A jednak jego wiersze mówią nam bardzo dużo o migotliwym i tragicznym losie ludzkim.

Caravaggio. Awanturnik i zabójca. Ale jego najwybitniejsze dzieła złamały przyzwyczajenia estetyczne epoki...

"Ich dzieła stoją za nimi po tamtej stronie..."

III

Jakoś przypadkiem trafiłem na gorący internetowy spór, w którego centrum stanęła dość znana persona - Maria Czubaszek. Spór uruchomiło następujące wyznanie rzeczonej:

Zrobiłam to dwa razy (usunęłam ciążę - mój dopisek) – wyznała Czubaszek w Uwadze TVN. Nigdy z tego powodu nie miałam traumy, tylko mówiłam: Boże, jak to cudownie, że ja to zrobiłam. Gdyby się zdarzyło, że zaszłam w ciążę, i byłby to siódmy czy ósmy miesiąc, to ja bym skoczyła z któregoś piętra, pod pociąg bym się rzuciła, ale na pewno bym tego dziecka nie urodziła.

Drugie wyznanie, dolewające oliwy do ognia brzmiało:


Już jako dziecko nie lubiłam innych dzieci. Zawsze ciągnęło mnie do starszych - wyznała na antenie i opowiedziała o aborcji:  Nie chwalę się tym. Ale też nie uważam, żeby to było coś tak strasznego, do czego nie można się przyznać. Choć wiem, że komentarze będą okropne. Każda moja wypowiedź na ten temat budzi ogromne emocje. Do tego stopnia, że nazywają mnie "zimną suką". Ale - szczerze mówiąc - wolę być "zimną suką" niż "matką Polką".

Garść moich myśli na ten temat (w świetle I i II części postu):

- dość obrzydliwe wydaje mi się epatowanie tego typu wyznaniami. Może i staroświecki jestem, ale brzmi to rozpaczliwie, pod publiczkę, efekciarsko. Aborcja, zabieg, skrobanka... jak zwać tak zwać, ale zawsze łączyło się to z dość dramatycznym wyborem życiowym. Czubaszek robi z tego element skeczu. Wyciskanie pryszczy wydaje się być przy tym bardziej emocjonującą czynnością,

- Czubaszek znalazła masę zwolenników, którzy gratulują jej "odwagi"  i innych tego typu cnót. Ciekawe, czy podobnie by się o niej wyrażano, gdyby zamiast o dzieciach (potencjalnie urodzonych) mówiłaby o kotach. Tak. Dwa razy utopiłam kota. Boże, jak to cudownie, że ja to zrobiłam. Gdyby się zdarzyło, że miałabym mieć kota, to ja bym zrzuciła go z któregoś piętra, pod pociąg bym rzuciła, ale na pewno bym tego kota nie miała.

- Fizjologiczna wręcz niechęć do dzieci jest moim zdaniem równie chora jak niechęć do na przykład ludzi starszych. Chciałbym, żeby pani Czubaszek znalazła się w towarzystwie kogoś, kto głosiłby pogląd, że ludzi po przekroczeniu pewnego wieku powinno się poddawać eutanazji. Niechaj byłby to tylko rodzaj prowokacji. Jestem ciekawy, jak potoczyłaby się rozmowa...

- Nasz narodowy satanista, Nergal, powinien brać korepetycje u pani Czubaszek. Pan Darski to taki nasz swojski diabołek, Rokita, szatanek-szlachciura. Bardziej śmieszny niż na serio złowrogi.


Prawdziwe oblicze upiornego i nieobliczalnego egoizmu to nasza starsza koleżanka. Osoba, która bez skrępowania przyznaje się do "zabiegów", dzięki którym mogła dalej w szczęściu i zachwycie prowadzić upojne życie.

Nie, nie jestem fanatykiem. Nie jestem talibem, moherem etc. Ale krew mnie nagła zalewa, gdy brak odpowiedzialności za swoje czyny (w tym przypadku kontakt seksualny z partnerem) daje się "załatwić", uśmiercając przyszłe narodzone dzieci. 

Tak ma wyglądać droga, jaką wskazują nam "panie z okienka"? To ma kogokolwiek zbudować? To ma uczyć myślenia? 

Zawieszam te pytania.






Poddaje pod rozwagę fakt, że pani Maria Czubaszek wciąż aktywnie się udziela korzystając z sympatii mediów, które nie potrafią już zachować nawet odrobiny poczucia przyzwoitości. Wciąż widzimy piękne mądre spojrzenie pani satyryk, która ma panaceum na niespodziewane konsekwencje nierozważnych czynów.

PS


Kiedyś lubiłem skecze pani Czubaszek. Z uśmiechem przysłuchiwałem się żonglerkom słownym, skojarzeniom, istnej humorystycznej woltyżerce. Dziś brzydzą mnie.

Nie, za panią Czubaszek nic nie stanie po tamtej stronie...


53 komentarze:

  1. Nawet nie mów...
    Jeszcze dzisiaj mama do mnie dzwoniła z informacją o rozwiązaniu sprawy małej Magdusi...
    Nie, nie jestem smutna, jestem wkur*.

    OdpowiedzUsuń
  2. No też jakoś nie mogę jej już słuchać i oglądać w spadkobiercach. Niektórym ludziom Bóg już na tym świecie za karę rozum odbiera..

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja kiedyś też uwielbiałam tą panią.
    Po jej wyznaniach... no cóż... mam bardzo mieszane uczucia.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Co do pani Czubaszek, to podzielam w całej rozciągłości to, co zostało tu napisane. Dziwnie będzie mi ją oglądać w Spadkobiercach...

    OdpowiedzUsuń
  5. A mnie się wydaje, że nie epatowała, powiedziała zwyczajnie, normalnie i skoro tak jest to dlaczego to ukrywać?. Nie uważam tego za odwagę, nie bardzo wiem, gdzie ona ma być, nie pieję zachwytów nad tym, że ktoś coś takiego powiedział. Jeżeli ktoś nie chce mieć dzieci, to lepiej że ich nie ma. Jeżeli ktoś bardzo nie chce dzieci, to tym bardziej dobrze, że ich nie ma, bo konsekwencje mogą być gorsze niż aborcja. Zawsze będę za możliwością wyboru, czegokolwiek będzie on dotyczył. Jeżeli lubię Panią Czubaszek, to lubię nadal za to co tworzy, nie za to jakie ma poglądy czy za to co jada na obiad.
    Tak, należę do tych osób, które na płód nie mówią dziecko. Możecie mnie też od teraz nie lubić. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja sie (dla bezpieczenstwa;)) podepne pod Twoja wypowiedz, bo sie z nia zgadzam.
      Malo tego dodam tylko od siebie, ze pani Czubaszek jest ode mnie starsza o 15 lat. 15 lat to prawie pokolenie. Za moich czasow nie bylo uswiadamiania seksualnego, nie bylo srodkow antykoncepcyjnych, nie bylo planowania rodziny itp. itd., wiec tym bardziej nie bylo tych wszystkich rzeczy za czasow pani Czubaszek. Ot ludzie uprawiali seks jak sie udalo to nie bylo problemu, jak sie nie udalo to byla ciaza i wtedy dopiero trzeba sie bylo zastanowic co dalej.
      Obawiam sie, ze w tamtym pokoleniu, czyli pokoleniu Waszych babc, a nawet w moim pokoleniu, czyli pokoleniu Waszych rodzicow jest wiele kobiet, ktore usunely.
      Ale o tym nie mowia, bo "nie wypada", bo boja sie wlasnie takich reakcji jak opisana w notce i komentarzach i byc moze wlasnie dlatego przezywaja traume.
      Nie mnie osadzac jak ktos inny ma zyc i tyle.
      A zeby nagle znielubic czyjas prace tworcza, tylko dlatego, ze nie zgadzam sie z pogladami, no troche to niesprawiedliwe, ale tego osadzac tez nie bede:))
      Niech kazdy zyje tak jak chce, a jesli ktos jest wierzacy, to moze niech Stworcy zostawi ocene.
      Chyba wiara nie upowaznia do wydawania sadow.

      Usuń
    2. Izo, wciąż Cię lubię, ale powiedz, jak mówiłaś, gdy w brzuchu ciążowym coś się poruszało? "Płód się rusza"? "Płód mnie kopie"?

      Wbrew pozorom Quis ma rację - zmiana nomenklatury pozwala zmienić podejście do tematu.

      Nazwiemy coś "czasową przerwą w pracy" i już brzmi to lepiej niż strajk, prawda?

      Usuń
    3. Star, no bez jaj, proszę! W latach 70 ludzie w Polsce nie wiedzieli, skąd się dzieci biorą?! To nie była epoka wiktoriańska, gdzie o ciąży kotki się nie mówiło przy dzieciach.

      Poza tym mnie autentycznie zdruzgotało to wyznanie Czubaszkowej - równie mocno mogłaby sobie przegrzebać u kogoś, gdyby przyznała się, że nienawidzi starych ludzi, męczy psy, wyrzuca śmieci do lasu etc.

      Czy wciąż podobałyby mi się czyjeś dzieła, gdybym wiedział, że jako człowiek jest mierny moralnie i świnia po prostu? Powoli by przestawały.

      Polecam zapoznać się z przypadkiem wokalisty znanego francuskiego zespołu Noir Desir.

      7 lipca 2003 Bertrand Cantat, wokalista zespołu dotkliwie pobił aktorkę Marie Trintignant, która przewrócona przez Cantata doznała urazu głowy i w efekcie zapadła w śpiączkę; zmarła 1 sierpnia. Sąd w Wilnie, gdzie doszło do zdarzenia, skazał muzyka na 8 lat więzienia. Cantat wyrok odbywał w rodzinnej Francji. 15 października 2007 został zwolniony warunkowo po odbyciu połowy kary.

      A ludzie przestali kupować ich płyty. ba! Wyrzucano je ostentacyjnie do śmieci. Autentyk!

      Usuń
    4. Bosy, ludzie wiedzieli skad sie biora dzieci, bo tyle to ludzie wiedza od zarania swiata. Napisalam, ze nie bylo antykoncepcji, nie bylo uswiadamiania dzieci i mlodziezy. Konczylam szkole srednia w latach 70tych, byla bodajze Nauka o Czlowieku czy cos podobnego. Jesli bylo tam cos o rozmnazaniu to na pewno nie o zapobieganiu ciazy, nie bylo nic o swiadomej regulacji narodzin. Aborcje byly "normalnym zabiegiem". Nasz znajomy byl ordynatorem szpitala polozniczego, naprawde znam wiele historii.
      I prosze nie oburzaj sie, bo dzis tez na calym swiecie rodzi sie masa niechcianych dzieci. Taka jest prawda, mimo dostepnych srodkow zapobiegajacych, mimo edukacji seksualnej kobiety i czesto mlode dziewczyny wciaz rodza niechciane dzieci. Prawda?
      Ja nie pochwalam aborcji.
      Ja tylko pisze, ze jestem pewna, ze takich kobiet jak pani Czubaszek jest duzo, duzo wiecej w jej pokoleniu, a nawet w moim.
      Ja tylko jestem ostrozna z sadzeniem.
      Przyklad wokalisty z Francji tez mi niewiele mowi, bo zostal osadzony z tego co piszesz przez sad. Jak ludzie osadzili dalej to znow ich sprawa.
      Ja staram sie unikac uzurpowania sobie takich przywilejow jak sadzenie innych.
      Pewnie nie jestem wolna od tego, ale staram sie i ilekroc sie na tym przylapie to sie wycofuje.
      Nie chce zeby sadzono mnie, wiec nie sadze innych, proste.

      Usuń
    5. Widzisz, oburzyłaś się, że mogę znielubić czyjąś twórczość, bo nie podobają mi się jego poglądy i wybory życiowe. Ja się upieram, że mam do tego prawo. Po prostu narasta we mnie taki parszywy rozdźwięk między osobą a jego twórczością.

      Gdyby na przykład mój ulubiony pisarz (Philip Dick na przykład) okazał się rasistą i mizoginem, darzyłbym jego twórczość o wiele mniejszą sympatią.

      To chyba jasne.

      A co do sądzenia. Żyjemy w czasach, gdzie wszystko wolno każdemu wolno i broń Boże powiedzieć o kimś, że "żyje niewłaściwie." I nie nazywajmy sądzeniem czegoś, co jest zwykłą oceną sytuacji. Przykład - moim zdaniem "źle" żyją ludzie zmieniający partnerów/żony/mężów jak rękawiczki (w imię poszukiwania mitycznej drugiej połówki), a "lepiej" żyją ci, którzy trzymają się całe lata jednej osoby.

      Usuń
    6. Bosy, wierz mi, naprawde mozesz sobie znielubic co chcesz, mnie to akurat zwisa. Zastanawia mnie tylko, czy wszyscy ktorzy potepiaja p. Czubaszek sa na 100% pewni, ze nie ma w ich rodzinie kobiety, ktora poddala sie aborcji. Moze to byc babcia, ciotka, matka, siostra czy kuzynka... i co wtedy?
      Wyrzucic z rodziny?
      A przeciez jak napisalam wyzej, aborcje byly zjawiskiem normalnym i calkiem popularnym w tamtych czasach.
      Znam co najmniej 6 kobiet, ktore w latach 70tych poddaly sie aborcji zupelnie bez wiedzy meza, rodzicow i najblizszej rodziny.
      Jestem rowniez przekonana, ze te kobiety milcza i tylko byc moze skora im cierpnie jak ktos z najblizszej rodziny linczuje p. Czubaszek.
      Zycie ludzkie jest bardzo czesto pelne tajemnic... niestety, bardzo wiele tych tajemnic idzie do grobu wraz z czlowiekiem.
      I tylko dlatego zastanawia mnie jak mozna tak reagowac?
      Owszem, ulzyles sobie i pomazales zdjecie p. Czubaszek, czy sprawilo Ci to przyjemnosc?
      A nawiasem mowiac, to co ma oznaczac ta gwiazda na czole? Nie kojarze takiego symbolu.

      Usuń
    7. Teraz już wiemy na pewno, dlaczego kobiety milczą. A tajemnice zabiera się ze sobą do grobu. Jest tak jak piszesz - Star - w naszym otoczeniu jest wiele kobiet (i to nie tylko tak wiekowych jak p.Czubaszek), które poddawały się aborcji. Powinno się znak gorącym żelazem na czole???
      P.Czubaszek wyraźnie mówi, że to jest JEJ zdanie i ona nikomu nie zabrania się rozmnażać czy kochać dzieci. Nie rozumiem, skąd ta napaść. Chociaż właściwie rozumiem: to polska kołtuneria się odzywa...

      Usuń
    8. Definicja kołtuna - ktoś, z kogo poglądami się nie zgadzamy.

      Zgadzasz się?

      Usuń
    9. Nie - kołtuneria ma jednoznaczną definicję: zespół cech i postaw charakteryzujących się dwulicowością, podwójną moralnością, z których jedna odkrywana jest tylko wobec siebie i najbliższych a druga, ukazywana wobec reszty ludzi i całego świata. Tę cechę charakteru posiadają na ogół ludzie niemający własnego zdania (bardzo często mimo legitymowania się formalnym wykształceniem), zaś w swoich działaniach kierujący się instynktem stadnym. Postawa jest naganna moralnie, choć — zwłaszcza w dzisiejszych czasach — dość szeroko rozpowszechniona we wszystkich grupach społecznych.

      Usuń
    10. To jak ja mam się do niej? czyżbym potajemnie usuwał ciąże, a tutaj gnębił aborcjonistów?

      Usuń
    11. Głupio mi tłumaczyć, bo nauczycielem nie jestem, ale...
      Wyraźnie jesteś przeciw PRZYZNAWANIU SIĘ np. do aborcji czy nielubieniu dzieci. Wg Ciebie, można nie lubić, usuwać, ale już przyznawać się - to już nie. To właśnie ta podwójna moralność.
      Pani Dulska się kłania...
      A co do usuwania ciąży... Bardzo potępiam nie badania sobie prostaty w kierunku raka - bardzo. Ale się nie wypowiadam, bo prostaty (tak się złożyło) nie mam.
      A kotów i psów też nie lubię...

      Usuń
    12. Przyznawać się a epatować to dwie różne kwestie. Czubaszek epatuje i przebija z faktu usunięcia ciąży pewnego rodzaju ...hmmm duma? zadowolenie?

      Przeczytaj pierwszy cytat.

      Usuń
    13. Nie cierpię dzieci równie intensywnie, jak ich nie cierpi pani Czubaszek. Mogę się jedynie cieszyć, że nie musiałam stawać przed tak dramatycznym wyborem (dla mnie byłby dramatyczny) i ciąży usuwać, bo istnieją już nowoczesne środki antykoncepcyjne. Dopuszczam jednak możliwość, że dla kogoś aborcja nie jest dramatycznym wyborem i czuje się po niej tak, jak pani Czubaszek. Za czasów jej młodości aborcja była zabiegiem powszechnym, a wiele kobiet po prostu nie mówi o tym, że jej dokonały. W kraju, gdzie jest etos matki Polki to zbyt ryzykowne.

      Usuń
    14. Etos jest papierowy, Elu. Tak samo jak deklaratywna wiara katolicka.

      Usuń
    15. Poza tym Elu, zawsze wydawało mi się, że "fizjologiczne" nielubienie dzieci to taka sama usterka, jak nielubienie starych ludzi, bo są starzy.

      Nic osobistego...

      Usuń
    16. Nie, to nie to samo. Po prostu: niektórzy nie lubią myszy, niektórzy much, kotów, psów, węży, a ja dzieci. Dlatego nie chce mieć ich u siebie w domu na stałe, ale sprawdzam się dobrze w roli ciotki. Od czasu do czasu. I takie relacje z dziećmi mnie satysfakcjonują całkowicie, bardziej intensywne byłyby dla mnie zbyt uciążliwe. Więc nie chcę robić krzywdy sobie, ani dzieciom, które byłyby obarczone poczuciem winy, że ich matka ich nie lubi. Około 5 % kobiet tak ma. I dlatego kobiety powinny mieć wybór, a nie rodzić dzieci pod presją rodziny, etosu czy tradycji. Wtedy jest szansa, że będą się rodzić dzieci chciane, a nie wymuszone. Tak, są od tego lepsze metody niż aborcja. Aborcja to w dzisiejszych czasach ostateczność. Dawniej, niestety, tak nie było.

      Co do etosu: im bardziej jest papierowy, tym bardziej niestety podkreślany. Czasami mam wrażenie, że im bardziej ktoś ma tylko papierowe: wiarę, etos, wartości - tym głośniej o nich krzyczy, zwłaszcza dopominając się, że inni też tak mają mieć, jak on ma, a przynajmniej to demonstrować. Etos prawdziwy, wiara prawdziwa nie czują się zagrożone istnieniem stanowisk przeciwnych.

      Usuń
  6. Co do eutanazji - M. Czubaszek jest jej zwolenniczką, o czym mówi w wywiadach i w książce "Każdy szczyt ma swój Czubaszek". Więc rozmowa potoczyłaby się gładko, zwłaszcza, że byłaby teoretyzowaniem.
    Co do wyznań - hmm. Wierzę, że ktoś może nie lubić dzieci i wierzę, że nie chce ich mieć. Pod tym względem - dobrze, że ich nie ma.
    Ale jako osoba bezdzietna, a bardzo lubiąca dzieci i żałująca, że moje życie się ułożyło "nie tak" - w takim epatowaniu doświadczeniem aborcyjnym, widzę też ewentualność przekonywania samego siebie - "tak jestem bardzo szczęśliwa, wszystko zrobiłam dobrze, niczego nie żałuję...".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eutanazja, o ile się orientuję, zakłada przyzwolenie ze strony pacjenta na dokonanie "odejścia" z tego świata. W przypadku aborcji zgody takowej nie mamy - dziecko/płód/zarodek/przyszły człowieczek jakoś nie może powiedzieć: "Nie chcę już dalej żyć. To życie jest nieznośne!"

      Gdyby panią Czubaszek chciano "eunatazjować" wbrew jej woli, pewnie inaczej by się dyskusja potoczyła.

      Usuń
  7. No tak bo z tzw. płodu to sie może glista albo pies rozwinąć. Dziecko tylko przypadkiem. Współczesny świat tak oswaja nienormalność - nadawanie nowych znaczeń dawnym prawdom.

    OdpowiedzUsuń
  8. Z płodu psa - pies, z płodu człowieka - człowiek. Glista pewnie płodu nie ma, więc jest wybawiona. Bez sensu te rozważania. Niech każdy postępuje jak mu rozum i serce podpowiada. A nadmiar energii należy spożytkować na pomoc drugiemu człowiekowi. Gorąco polecam:)

    P.S jestem mamą dwójki dzieci i trochę żałuję, że nie mam ich więcej, bo mi to wspaniale wychodzi:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mocny post. I fajnie, bo trzeba na takie tematy mówić stanowcze i zdecydowanie NIE!

    OdpowiedzUsuń
  10. Na wpis trafiłam najpierw we frondzie... chylę czoło... kot bardzo działa na wyobraźnię.
    Gratuluję odwagi wypowiedzi... pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hmmm... O kur.. ja pier.. kur... mać!
    Z bólem serduszka mojego, ale muszę to publicznie powiedzieć - nie lubię tej pani. Not any more! :((

    OdpowiedzUsuń
  12. Do Stardust: Dlaczego co najmniej 6 znanych ci kobiet ukrywa przed najbliższymi tak normalne i popularne zjawisko, któremu się poddały? Seks jest jak sikanie a skrobanka jak pedicure? A katotalibowie są źródłem traumy. Powinni się zamknąć zamiast wygłaszać politycznie niepoprawne sądy. Od wydawania sądów są autorytety moralne lansowane w TV. Właśnie Czubaszek jest tego przykładem. Agitacja mas jest swego rodzaju pracą u podstaw.
    „Nie chce żeby sadzono mnie, wiec nie sądzę innych, proste.” Szczere. Doceniam. To wiele wyjaśnia. To hasło mogłaby lewica wypisać na czerwonych sztandarach zamiast Proletariusze wszystkich krajów łączcie się, ale Róbta co chceta jest bardziej zwięzłe.
    Pentagram jako trzecie oko i czerwone bielmo na oczach – to taki rebus.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marku, musialbys zapytac te kobiety, dlaczego? Mieszkaja w Polsce, czy moze zyczysz sobie kontakt?
      Ode mnie tez go nie dostaniesz, bo ja nie wydaje kontaktow bez zgody osob zaintersowanych, wiec troche jakby... klapa.

      Nikt nie musi sie zamykac, jak to napisales, ale moim zdaniem nikt tez nie musi agitowac do bojkotu.
      Ale to chyba tylko mnie sie tak wydaje...
      Pewnie lepiej wrocic do stosow i kamieni.

      Usuń
    2. Nie liczyłem na sensowną odpowiedź

      Usuń
    3. Przykro mi, ze Cie rozczarowalam.

      Usuń
    4. Star - ciesz się, że nie mieszkasz w Polsce, bo to piękny kraj...

      Usuń
    5. Tym razem sensowna kontra, zatem wcześniejsze wypowiedzi nie są konsekwencją braku inteligencji lecz nieodwracalności światopoglądu.

      Usuń
    6. Marku, a Twoj swiatopoglad jest odwracalny?
      Ja chyba jestem juz za "duza" zeby byc choragiewka na wietrze;)

      Usuń
  13. Długo nie mówiłam wcale. Ja tak mam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie lubię radykalizmów. Malowania świata na czarno-biało, mieszania porządków i manipulowania w celu forsowania własnego poglądu. Niestety - to wszystko znalazłem w Twoim poście.

    Po pierwsze i chyba najważniejsze: Maria Czubaszek rozbawia ludzi. To jest jej praca i to robi, nie pretenduje do miana moralnego autorytetu, nie uczy ludzi, jak żyć. Powiedziała coś o sobie, co nie znaczy, że powiedziała: róbcie ta jak ja.

    Po drugie: pewni ludzie nie powinni mieć dzieci. Naprawdę jestem tego zdania. Codziennie w pracy spotykam ludzi, którzy się absolutnie nie sprawdzają jako rodzice, spotykam ich dzieci, które cierpią w wyniku zaniedbań mamy i taty. Znam też ludzi, którzy mają dzieci, choć nie planowali. Zabezpieczali się, ale się zdarzyło. Czasem tak bywa. Podjęli decyzję, że będą mieli te 'wpadkowe' dzieci. Ale gdyby doszli do wniosku, że się nie nadają na rodziców, że będą robić swoim dzieciom taką czy inną krzywdę, bo nie będą dobrymi rodzicami? Pewne decyzje, choć niektórym może się bóg wie co wydawać, są wyrazem odpowiedzialności.

    Po trzecie: twórca to jedno a jego twórczość, to drugie (szczególnie, jeśli nie jest fałszem podszyta, a to, co robi pani Czubaszek, chyba nie jest). Wielu książek bym nie przeczytał, gdybym miał założenie, że jak autor zrobił w życiu takie czy inne świństwo, to już jego wypocin do ręki nie wezmę. Straciłbym sporo. Nie widziałbym wielu filmów, nie mówiąc już o muzyce - nawet Arki Noego bym nie mógł słuchać, bo przecież Litza to był pijak i awanturnik i z Titusem pływał nawalony w ścieku i w ogóle świntuszył, zanim mu się w głowie poprzestawiało. Rock - tworzą go ćpuny, pijacy i rozpustnicy. Jazz - tak samo. Blues - podobnie. I całą resztę. Zostają chorały gregoriańskie. Nie bądźmy obłudni.
    A jak, Antku, Doorsów słuchałeś, to ci nie przeszkadzało morze whyskey, którą wyżłopał Morrison i wszystkie laski, które bzyknął i wszystkie skrobanki, za które zapłacił? Rysowałeś Jimowi pentagramy na czole? Mi tam się może i nie podobać to, co ktoś w życiu zrobił, ale gdy słyszę muzykę, to słyszę muzykę, nie historię upadków i wzlotów tego, kto ją gra. Tym bardziej, że mnie ten ktoś nie namawia to pójścia w swoje ślady.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeżeli posiadanie jakiegoś konkretnego, niepłynnego kręgosłupa moralnego nazywasz radykalizmem, ok. Jestem radykałem, choć z tendencjami do wewnętrznych rozłamów, schizm etc. Wiem, jednak, ze w życiu są złe i dobre zachowania, wybory, poglądy.

    1) Zdesperowany, nie urodziłeś się wczoraj przecież. W dzisiejszej kulturze, naszym pięknym świecie nikt z własnej woli nie przyzna się do tego, że jest autorytetem moralnym. Nawet premier zapytany "Jak żyć?!" migał się od odpowiedzi
    ;-)

    Polacy, ludzie w ogóle nie potrzebują autorytetów. Zbadano to nawet w Polsce. Około 40% Polaków nie jest w stanie wymienić żadnego. O czym to świadczy? O egalitaryzmie. Myślimy: "Co? On/ona mają mi mówić, jak żyć? A niby w czym oni są lepsi ode mnie?!"

    Mamy więc zamiast autorytetów - specjalistów.

    Ale... jest drugie dno. W ostatniej kampanii wyborczej dramatyczny głos zabrał Wojewódzki. Straszył Pisem z okładki WPROSTU, krótko mówiąc. Wojewódzki czyli kto? Juror, showman, dziennikarz? Pracuje jako kto? Czy przypadkiem nie powinien skupić się na tym, co "umie"? Na wyzłośliwianiu się? Czy naczelny PLAYBOYA nie powinien skupić się na wyszukiwaniu ładnych pup? Czy rysownik satyryczny nie powinien skupić się na tworzeniu kolejnych dzieł? Piłkarz nie powinien myśleć o treningach?

    Niestety, nie pozwala im się na to, bo są wciąż volens nolens angażowani do roli "Mobilne źródło mądrości na każdy temat." Takie są dzisiejsze autorytety/nieautorytety.

    Pani Czubaszek chcąc nie chcąc stanęła po jednej ze stron barykady. Uderzyła z grubej rury i jako OSOBA PUBLICZNA została poddana prześwietleniu.

    Nie zgadzam się z tym, że "nie uczy jak żyć." Otóż uczy. Uczy swoim życiem - a nauka brzmi: "Jak ci pęknie gumka poddaj się aborcji. Będzie spoko." czy się mylę? A może to tylko element mało śmiesznego skeczu? Jeśli tak, nie chwyciłem pointy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby powiedziała o aborcji jakaś Jadźka z warzywniaka, nikt by tego nie zauważył. Opowiada o tym celebrytka, jest dym. To chyba oczywiste, prawda?

      A co to styku na linii moralność-twórczość. Ja mam jedno kryterium. Krzywda człowieka. Konkretna, namacalna, nie dająca się niczym usprawiedliwić.

      Przejrzałem płytotekę i bibliotekę - mam tam pełno narkomanów, obiboków, pijaków, chuliganów, degeneratów, samobójców...ale... krzywdę robili głównie sobie.

      Powtarzam przykład Francuzów z Noir Desir. Lubiłem ich. Nawet miałem coś pozgrywane. Ale gdy wokalista pobił na śmierć swoją przyjaciółkę, w muzyce tego zespołu słyszałem już tylko te zbrodnię.

      Nie chciałem dłużej słuchać głosu mordercy.

      Usuń
    2. I jeszcze jedno - wskaż miejsca, gdzie "mieszam porządki i manipuluję", bo jestem ciekawy.

      pzdr

      Usuń
    3. Takie zestawienie, że ktoś nie lubi dzieci, więc beztrosko je... nie wiem, jakiego użyć słowa... usuwa - to moim zdaniem manipulacja. Można nie lubić dzieci. I nadal nie uważam, że mówienie o czymś, nawet przez osobę publiczną, równa się zachęcaniu do tego. Pisanie, że niemoralny twórca nie może stworzyć niczego godnego uwagi, to mieszanie porządków (moim zdaniem).

      A narkomani, pijacy, chuligani i degeneraci - aby na pewno robią krzywdę tylko sobie? Piszesz to szczerze? Bo ja na przykład dzieci pijaków znam i uwierz, że to są dzieci skrzywdzone i krzywdzone. I jest spora szansa, że kiedyś będą krzywdzić innych. Zresztą, żeby daleko nie szukać, miałem w szkole uczennicę, córkę degeneratów i pijaków. Jej brat siedzi za zabójstwo i gwałt na starszym panu (nie piszę 'gwałt i zabójstwo', bo nie wiadomo, jaka była kolejność). Razem z nim siedzi młodszy kolega, też nasz były uczeń. I serio. Szczerze - większy byłby pożytek dla ludzkości, gdyby kiedyś dwie kobiety poddały się zabiegowi. Chłopacy od urodzenia mieli gówniane życie, kilku osobom je zmarnowali, choć nie żyli długo na świecie, a jednej życie zabrali. Jaki Ci tu wychodzi rachunek?

      Usuń
    4. Napisałem "głównie", a nie "tylko" sobie. To różnica, która jest dość istotna. I nie pisałem o "pierwszych lepszych" degeneratach, ale o artystycznych duszach, to tez pewna różnica.

      Życie jest zbyt skomplikowane, żeby, jak to napisałeś...wychodził prosty rachunek z czegokolwiek.

      ;-)

      Usuń
  16. W sumie chodzi mi o to, że życie jest zbyt skomplikowane, żeby być radykalnym w ocenach - nigdy nie znamy wszystkich niuansów. Niepłynny kręgosłup można mieć, bardzo to chwalebne, ale powinien on służyć swojemu właścicielowi do tego, żeby dobrze żyć a nie do oceniania innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz Ty mieszasz porządki - ja nie osądzam człowieka, nie powiem, że to Zło wcielone, ale wolno mi go nazwac egoistą, jeśli postępuje egoistycznie. mam prawo czy nie?

      Eddie Vedder w jednym z wywiadów przyznał, że jego partnerka usunęła ciążę. Cytując niewiernie: "Dziesięć lat. Tyle miałoby teraz moje dziecko. Nie byłbym w tym zespole i nie podróżowałbym."

      czy nie mam prawa nazwać Veddera egoistą?

      Dziecko (może w jego języku płód?embrion?) albo kariera. Wybór należy do Ciebie, Eddie.

      Naprawdę nie mogę powiedzieć, że źle wybrał???

      Usuń
    2. Moim zdaniem nie, bo nie wiadomo, jakim byłby ojcem. Może przez całe życie miałby żal, że zmarnował karierę - na dziecku jak nic by się to odbiło, raczej nie przysporzyło mu szczęścia. Ale to tylko gdybanie bez sensu.
      A wydźwięk twojego tekstu - może niezamierzony - jest taki, że negujesz właśnie człowieka. Całościowo. Nie odgraniczasz jednego, pewnie i egoistycznego czynu - od reszty, choćby od twórczości.

      Usuń
  17. Jakim cudem Ci wyszła ta negacja? Ja neguję nieodpowiedzialność owocującą okropieństwem. Kurczem, czy ja się musze podpierać starszymi kolegami z podwórka (od Aureliusza po Camusa), by udowodnić, że żcycie człowieka to walka z przeciwnościami, to heroizm, często heroizm rezygnacji z "lepszej wersji życia" na rzecz tego, co mamy tu i teraz?

    Pamiętasz "Dżumę"? Podejrzewam, że ludzie pokroju Veddera pierwsi opuściliby miasto, w którym trzeba walczyć z choróbskiem, a nie ruszać w trasę koncertową.

    A gdyby naszego przysłowiowego już muzyka "pokarało" chorobą najbliższych? Teoretyzujemy. czy też byłby usprawiedliwiony opuszczając nieszczęśnika?

    No proszę Cię... Nie mów mi, że w życiu nie ma ważniejszych wartości niż samorealizacja.

    OdpowiedzUsuń
  18. Myślę, ze Twoje poglądy ulegną z czasem zmianie. Dowiesz się o kilku rzeczach, albo odnajdziesz je w sobie. To będą rzeczy z kategorii "o których mi się nie śniło". Wtedy wypowiedź pani Czubaszek nie wyda Ci się już taka oczywiście odpychająca i niemoralna. Wystąpiłeś z pozycji "tego, który wie, albowiem jest mu to wiadomym". Ja to rozumiem, bo sam tak miałem, ale już nie mam. Mam swoje przekonania i poglądy, lecz jeśli chodzi o wybory osobiste ludzi, nie stawiam ich pod pręgierzem. Bazgranie po zdjęciu pani Czubaszek nie pasuje do Ciebie, a może za mało znam Twojego bloga po prostu. Poniosło Cię podniecenie antyCzubaszkowe.
    Stardust, Despaerate i podobni dobrze wyłożyli, o co chodzi, całkowicie się z nimi zgadzam, więc nie będę powtarzał ich słów.

    Napaprałeś na swoim blogu. Wyszła Ci kupa. Ale inne wpisy maxz świetne i będziesz takie miał, więc Cię lubię.

    OdpowiedzUsuń
  19. Swiat dzisiaj jest pełny świętych krów, o których złego słowa powiedzieć nie wolno. W imię czego? W imię wolności nie mogę powiedzieć, że czyjeś wybory są mi zupełnie obce?

    Odpowiedz na pytanie, z łaski swojej, czy autentycznie nie ma większych wartości w życiu niż samorealizacja?

    Bo dla mnie MCz jest własnie rzeczniczką totalnej samorealizacji, kosztem nienarodzonych dzieci.

    Napisałem coś, czy ryzykuję "odpływ" gości, ale piszę w zgodzie z sobą.

    Tylko tyle...i aż tyle.

    PS

    Ciebie też lubię

    ;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Gdy Polańskiego uwięziono w Szwajcarii za wymuszoną czynność erotyczną z 13latką, też nie miałbym prawa powiedzieć, że to nie w porządku, żeby dorosły facet niemal dziewczynkę w jacuzzi wykorzystał analnie?

    Też z czasem miałbym czekać "aż moje poglądy ulegną zmianie"? Cóż takiego powiedziałem o pani Czubaszek? Że poddała się aborcji i odczuła radość z tego powodu. Czy mam czekać, aż zrozumiem, że ona ma PRAWO się cieszyć z pozbawienia możliwości życia dwójki dzieci?

    O to chodzi?

    Nie mam prawa mieć własnych poglądów?

    W szkole walczę z uczniami, którzy myślą w taki sposób: "Disco polo jest wartościową muzyką, bo mi się podoba."

    Tutaj też walczę o prawo istnienia pewnych wartości niezależnych od indywidualnych przekonań, sympatii, pragnień, fantazji etc.

    Ale nie bójcie się, moim sieciowi oponenci, już dawno straciłem iluzję tego, że mogę kogokolwiek do czegokolwiek zachęcić lub przekonać.

    Mogę tylko bronić lub atakować pewne postawy.

    Tyle.

    OdpowiedzUsuń
  21. Co do prawa do głoszenia poglądów, to nie sądzę, żeby ktoś chciał Ci go odmawiać. Możesz mówić, co Ci się nie podoba, a my możemy mówić, że nie podoba nam się to, co mówisz Ty. Blogi od tego są.
    Właśnie z tych praw korzystamy. Atak na Marię Czubaszek uważam za niesmaczny nie dlatego, że masz inne poglądy na kwestię posiadania dzieci, tylko dlatego, że okazujesz obrzydzenie jej wyborem. Czujesz najwyraźniej wstręt do osób, które nie chcą się rozmnażać. Dlaczego? Chciałbyś im to nakazać? Uważasz, że powinni się wstydzić?
    Dlaczego mają jakieś wartości uznawać za wyższe? W imię czego? I Dlaczego twierdzisz, że Maria Czubaszek robiła coś KOSZTEM nienarodzonych dzieci? Ona po prostu nie pozwoliła im się urodzić. Miała się dla nich poświęcać? Byłyby to dzieci nieszczęśliwe, więc po co, skoro są inne kobiety, które chcą mieć dzieci?
    Wartości mają wartość względną. Narzucanie ich innym pachnie faszyzmem. Nie ma znaczenia, o co chodzi, nawet jeśli o śliczne różowiutkie dzieciątka. Twierdzenie, że to wartość wyższa, jest dla mnie objawem arogancji wyznawcy wartości. Zakładasz, że każda kobieta musi rodzić dzieci, jeśli jest do tego zdolna, a jak nie chce, to trzeba ją potępić, bo jest niegodziwa.
    Przywołanie przykładu Polańskiego jest nietrafne, on zrobił coś innemu człowiekowi, więc to nie jest już tylko jego prywatna sprawa. Maria Czubaszek podejmowała decyzje w sprawie własnego brzucha, więc to co innego.
    Nie wydaje mi się też, żeby Maria Czubaszek ogłaszała swoją radość z powodu dokonanych aborcji. Chodziło raczej o ulgę, że nie będzie niechcianego dziecka, a nie radość z tego, że "miała przyjemność" w przerywaniu życia.
    Nie zaatakowałeś postawy, jak piszesz, tylko człowieka - Marię Czubaszek. To wyglądało jak rzucanie kamieniami w jawnogrzesznicę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Morderstwo to morderstwo. Właśnie na tym polega polityczna poprawność, że zakłamuje podstawowe prawdy. To prowadzi do relatywizmu.
      Dobro? Zło? To zależy jak na to popatrzeć. - Za chwilę dowiemy się, że Jezus popierał aborcje.
      Odróżnianie odcieni szarości nie oznacza, że nie istnieje biel i czerń.

      Usuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.