Przypomniał mi się dowcip, który w wersji dla Ciebie mógłby brzmieć tak: Antek Bosy wchodzi do pokoju nauczycielskiego połyskując różowymi skarpetkami. Zauważa to kolega Grząskiewicz, historyk, rumieni się nagle i mówi do Antka: - Ojej, a ja taki nieuczesany.
hehe :-)
OdpowiedzUsuńHa! To bardzo pierwszorzędnie. i optymistycznie i z fantazją i z miłością, bo żonine :D
OdpowiedzUsuńAle nogi na nogę w czasie lekcji to starałem się nie zakładać.
Usuń;-)
Zawsze mógłbyś powiedzieć, że te skarpetki, to wyraz Twojej indywidualności i wiary w wolność jednostki ;-)
UsuńA potem w mordę każdego, kto krzywo spojrzy!
Usuń;-)
ha ha ha ha ha:-)
OdpowiedzUsuńha hahahah
OdpowiedzUsuńDobre... dobre:)))))
OdpowiedzUsuńTeraz jest modne odnajdywanie swojego homoseksualnego ja po latach. Widocznie poczułeś ten zew "natury".
OdpowiedzUsuńJa na szczęście lubię nadal dziewczyny;)
Quis, takim jak ja to wszystko jedno...
UsuńTaki "europejski" jestem
;-)
Z serduszkami ? :P
OdpowiedzUsuńGołe. Że się tak wyrażę...
Usuń;-)
Przypomniał mi się dowcip, który w wersji dla Ciebie mógłby brzmieć tak:
OdpowiedzUsuńAntek Bosy wchodzi do pokoju nauczycielskiego połyskując różowymi skarpetkami. Zauważa to kolega Grząskiewicz, historyk, rumieni się nagle i mówi do Antka:
- Ojej, a ja taki nieuczesany.
Ależ nietolerancyjny jesteś....
Usuń;-)
A co-różowe gorsze? :P
OdpowiedzUsuńWażne, że ciepło ;)
A jak!
UsuńMega;)
OdpowiedzUsuńalbo mam de-ja-vu albo już kiedyś było coś w podobnym stylu na Twoim blogu:)
OdpowiedzUsuńCo do skarpet - hahaha!uśmiałam się, ale grunt, że pasowały.
A ferie, fakt, skończyły się - i mówię to ja, osoba, która też przez dwa tygodnie byczyła się w domu:D
Czyżby krasnal był u fryzjera? :>
OdpowiedzUsuńWażne spotkanie kiedyś miałem i tak bardzo nim przejęty będąc, do garnitury adidasy rano wzułem :)))
OdpowiedzUsuń