poniedziałek, 27 lutego 2012

Tato, nie chcę nic mówić, ale...

...ferie się już skończyły!

PS

A ja się dziś tak do roboty rano spieszyłem, że pomyłkowo założyłem skarpety Żony.

Różowe...

20 komentarzy:

  1. Ha! To bardzo pierwszorzędnie. i optymistycznie i z fantazją i z miłością, bo żonine :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale nogi na nogę w czasie lekcji to starałem się nie zakładać.

      ;-)

      Usuń
    2. Zawsze mógłbyś powiedzieć, że te skarpetki, to wyraz Twojej indywidualności i wiary w wolność jednostki ;-)

      Usuń
    3. A potem w mordę każdego, kto krzywo spojrzy!

      ;-)

      Usuń
  2. Teraz jest modne odnajdywanie swojego homoseksualnego ja po latach. Widocznie poczułeś ten zew "natury".
    Ja na szczęście lubię nadal dziewczyny;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Quis, takim jak ja to wszystko jedno...

      Taki "europejski" jestem
      ;-)

      Usuń
  3. Przypomniał mi się dowcip, który w wersji dla Ciebie mógłby brzmieć tak:
    Antek Bosy wchodzi do pokoju nauczycielskiego połyskując różowymi skarpetkami. Zauważa to kolega Grząskiewicz, historyk, rumieni się nagle i mówi do Antka:
    - Ojej, a ja taki nieuczesany.

    OdpowiedzUsuń
  4. A co-różowe gorsze? :P
    Ważne, że ciepło ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. albo mam de-ja-vu albo już kiedyś było coś w podobnym stylu na Twoim blogu:)
    Co do skarpet - hahaha!uśmiałam się, ale grunt, że pasowały.

    A ferie, fakt, skończyły się - i mówię to ja, osoba, która też przez dwa tygodnie byczyła się w domu:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Czyżby krasnal był u fryzjera? :>

    OdpowiedzUsuń
  7. Ważne spotkanie kiedyś miałem i tak bardzo nim przejęty będąc, do garnitury adidasy rano wzułem :)))

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.