niedziela, 19 lutego 2012

Power of love

Synek nie przestaje zaskakiwać. Trzylatek jest prawdziwym źródłem iście filozoficznych dywagacji, wobec których czasem staję się głupi jak stołowa noga.

Jego ostatnia obsesja - miłość.

Taka próbka:

- Tato, czy ty mnie kochasz?

- Tak.

- A kiedy przestaniesz?

- Nigdy nie przestanę. Tatusiowie zawsze kochają swoich synków.

- A co by się stało, jakby przestali?

- No jak myślisz - odbijam piłeczkę - co by się stało?

- Wszyscy by umarli...


...i gadaj tu z takim.

17 komentarzy:

  1. Pięknie zobaczyć Antkowe oblicze, a Twoje dzieciaki są iście rozczulające ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, czy tak pięknie to ja nie wiem...

      ;-)

      Dzięki!

      Usuń
  2. psiakostka, na tym zdjeciu jesteś podobny do mojego kumpla, Pablosa. i tez ma trzyletniego synka, tylko Staś mu, a młodsza o rok dziołszka - Basia :D

    OdpowiedzUsuń
  3. No takkkkk.....synek to wiem najlepiej :P ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wzruszające i prawdziwe, poniekąd.

    Dlaczego nosisz na głowie drewniany pióropusz? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stara pamiątka rodzinna

      ;-)

      A tak naprawdę to zwieńczenie lustra zza pleców.

      Usuń
  5. Poczekaj co będzie dalej. Ja wiem, ale nie powiem, sam zobaczysz i się nadziwisz:)))))))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale powiedz raz jeszcze synkowi, że go kochasz, bo strasznie smutną ma minkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smutna mina chyba wynika z tego, że kończymy maraton "Klubu przyjaciół Myszki Mickey"...

      pzdr

      Usuń
    2. He he - no to już rozumiem, dzielny chłopiec, u mojej małej kończy się płaczem :)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Auroro, Synek mnie zagina na każdym kroku.

      Ściskam!

      Usuń
  8. Mądry Synek! Metaforą poleciał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Synek polonisty, marku, przecież...

      ;-)

      Usuń
  9. Filozofia dziecięca nie tylko zaskakuje, ale czasem wręcz powala trafnością. Wiem, bo mam 5-letnią siostrę. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.