niedziela, 5 lutego 2012

Co ludzie plotą o 5:30 nad ranem?

Noc ciężka, bo odsypiany dzień, kiedy drugi raz z rzędu byliśmy z Synkiem w szpitalu dziecięcym w Poznaniu (temat na oddzielną notkę, taka odyseja nas spotkała, niestety).

Córa na szczęście śpi ostatnio dość dobrze, choć męczą ją zęby niemiłosiernie i co jakiś czas budzi się w ciemnościach i protestuje przeciwko ząbkowaniu.

Obudziła się około 5:20. Szukała smoka. Dałem jej, uspokoiła się i zasnęła. Ja odpaliłem sobie w łóżko mp3 i ze słuchawkami na uszach słuchałem Trójki. Akurat dość przyjemnie się działo. Piotr Stelmach niejaki prezentował parę klasycznych kawałków alternatywnych zespołów rockowych.

Zapodał też piękny instrumentalny "Sleeping on the roof" zespołu The Flaming Lips (świetni są, bez wątpienia).

Utwór powolny jak wspinające się na nieboskłon słoneczko. Monumentalny, nieco nawet zbyt patetyczny jak na mój gust. Okraszony ładnymi pogłosami w tle.

I jak pan Piotr Stelmach podsumował tych parę minut muzyki:

Gdy przyjdzie wiosna, szybko będzie zaczynało świtać, znowu postaram się włączyć ten utwór. A wtedy będzie można wyjść na dach i tam spróbować zasnąć.

To właśnie wygaduje się o 5:30 w radiu...

12 komentarzy:

  1. Mam wielkie 'zboczenie' do Stelki - słuchałam jego nocnych audycji laaaata tamu (jako licealistka, ech, kiedy to było...). Nagrywałam kilometry taśm magnetofonowych.
    Teraz cieszę się, że wrócił do nocnych audycji, a raczej przejął je po Gacek.
    U Stelki nie akceptuję tylko polskiej alternatywy i Placebo;) Za to ma plusa za Johna Foxxa i wszystkich 'niepoprawnych romantyków'.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ładne to paplanie o 5:30, przewrotne takie ;)))

    Ps. Antku, nadrabiam właśnie lekturę u Ciebie, bo powróciłam do Miasta i wreszcie mój internet zadziałał :) Jutro coś pewnie w kwestii serialu skrobnę, tego naj, naj, naj ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiać :D Aż się boję pomyśleć, co ja bym o tej porze plotła, przecież to środek nocy!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mniejsza, co plotą! Mi się w głowie nie mieści, że wyrwanemu ze snu wołaniem o smoka może przyjść do głowy - po podaniu tegoż - włączyć radio. I słuchać. Ja w podobnych sytuacjach (a zdarzają się niestety, regularnie) marzę tylko, żeby wleźć pod kołdrę i zasnąć. I żeby nie była 5:30, tylko dajmy na to, 1:15 - więcej czasu do budzika...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja od zawsze miałem tak, że z włączonym radiem zasypiałem. Taki mój urok. PO prostu lubię nocne audycje słuchane pod kołdrą.

      A inna kwestia to taka, że o 5:30 mam już tylko pół godziny do pobudki. Opłacałoby Ci się zasypiać? Mnie nie, bo obudziłbym się kompletnie rozbity...

      pzdr

      Usuń
  5. Ach, ten Stelmi...

    Lubię "jego" muzykę, od jakiegoś czasu jednak coraz gorzej znoszę Stelmachową gadkę. I mam podejrzenie, że to nie kwestia pory (po nocy nie słucham). Nabawił się Stelmi jakiejś egzaltacji czy coś. Podobno ma tak również poza anteną. Znam kogoś, kto zna zespół Hey, i przy okazji któregoś Off Festiwalu miał okazję widzieć oraz słyszeć, jak redaktor nawiązuje rozmowę z zespołem... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nabawił się, nabawił. Opowiadał, jak prawie płakał rozmawiając z wokalistą Flaming Lips....

      Tak go wzruszył.

      Usuń
  6. U mnie to wiesz jak jest. Jak się obudzę o podobnej godzinie to idę czytać do kuchni:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Izabelo, mam za zimną kuchnię, ale latem, przy kawie pierwszej... Dusza się raduje!

    pzdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego wdziewam grube skarpeciory i siedzę przy kaloryferze:)

      Usuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.