czwartek, 19 stycznia 2012

Źle się dzieje w państwie duńskim...

Co gorsze?

Jutrzejsza kolęda? Wpada ksiądz, który znany jest ze swojego...hmmm... ciepłego stosunku do mamony. Pociąć gazetę i upozorować przy pomocy papieru wypchaną kopertę?

Jutrzejsza studniówka? Impreza, która NIGDY nie kojarzyła mi się dobrze (wyjątek - moja własna), a w dodatku zmusza "bawiących się" nauczycieli do tkwienia w schizofrenicznej roli "kim ja tutaj jestem i co ja tutaj robię? W końcu to rodzice są organizatorami imprezy, a bawią się same pełnoletnie osoby?" A w dodatku to studniówka ze szkoły Żony...

Ech, doły dziś mam...

Nawet nie że pogoda taka przytłaczająca. Jakoś staro się poczułem...

Przypominało mi się dziś w autobusie... Młodość, ta jej najpiękniejsza odsłona, gdy miałem około 20 lat i śmiertelnie byłem zakochany w pewnej fatalnej pannie. Snuliśmy się całym towarzystwem po Kaliszu. Zaliczaliśmy grupką przyjaciół kolejne bary (nie było jeszcze pubów, były najwyżej piwiarnie), zataczaliśmy się, oblegaliśmy przystanki autobusowe...

Piwo było bardziej... piwne. Papierosy (które wtedy paliłem nie zaciągając się) smakowały jak nigdy przedtem ani potem. Byłem mistrzem grania na niewidzialnej gitarze, gdy słuchałem Pearl Jamu, The Smiths etc.

Seks (ok, fantazje o nim) nie kojarzył się z fizjologiczną koniecznością. Był lądem, którego wypatrywał rozbitek płynący morzem buzujących hormonów...

Gdzie to wszystko teraz jest? Czy to mi się tylko śniło? Najlepsi przyjaciele i przyjaciółki z jakiej to legendy?
Te wszystkie fatalne uczuciowe wybory?

Czesław Miłosz tak kończy swój erotyk pt. "Annalena":


Komu opowiadamy co zdarzyło się nam na ziemi, dla kogo
ustawiamy wszędzie wielkie lustra w nadziei że napełnią się
i tak zostanie?

Zawsze niepewni czy to byliśmy ja i ty, Annalena, czy kochankowie
bez imion na tabliczkach z baśniowej emalii.

Lepiej to wszystko wyraził niż ja. 

A jeszcze lepiej wyraża kapitalna płyta sprzed paru lat. 




17 komentarzy:

  1. Uuuuu... Ktoś się starzeje :-) A na pytania w stylu "gdzie są... te dziewczyny..." i "gdzie się podziały te czasy... kolorowe... piękne" zawsze odpowiadam "tam gdzie je zostawiłeś".

    Proszę mi tu nie gorzknieć i zająć się pozytywnymi aspektami życia. Ot, studniówka. Jeden wieczór posiedzisz, pośmiejesz się z dzieciaków (oczywiście wewnętrznie) i koniec. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja tak gorzknieję czasem... Taki Weter ze mnie wyłazi co jakiś czas. Ale co tam! Nie upijam się już alkoholem. Odurzam się smutkiem...Tak patetycznie pojechałem...

      pzdr

      Usuń
  2. hehehe podobnie jak moja przedmówczyni mam pewna refleksje na temat Twego posuwania ... sie w latach ;P Bosy Antku nie wybieraj sie jeszcze do grobu, bo za bardzo lubie czytac Twoje refleksje, nawet ta powyzsza ;P

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak sobie myślę, Antku, że niektórzy mają tendencję do uciekania w przeszłe-lepsze. I kiedy już się przyjrzysz przeszłemu-lepszemu, to przed oczyma jawi się cała ta niedoskonałość z teraz.
    Fajnie jest traktować świat z pozytywnym kredytem zaufania, ale jakoś nie zamierzam się łudzić, że nie ma żadnych ograniczeń. No są.
    Heh. Młodość miała jednak więcej kolorów.

    Trzymaj się ciepło, nie daj zimie grymaszącej!
    A studniówkę... przetrwaj :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Młodość ma zawsze więcej barw... dużo więcej... Teraz jest monochromatycznie.

    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  5. hmm..w moim lustrze coraz wyraźniej odbija się tęsknota za młodością, cóż, może je sprzedam razem z nostalgią.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, tak, kiedyś to panie... Na przykład w czterdziestym czwartym protezy były lepsze, wcale nie uciskały dziąseł, a teraz... szkoda gadać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmiej się śmiej...Ciebie tez kiedyś złapie nostalgia.

      Usuń
  7. jeśli nie masz uzupełnionego zeszytu od religii, gorsza kolęda
    jeśli Twój gajerej jest przyciasny - studniówka ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj, to Cię dopadło. Choć ja rozumiem, bo mnie też tak czasem dopada. Mam na to taką metodę - działającą, choć niezdrową: umawiam się z kumplem (jedynym towarzyszem ze Starych Dobrych Czasów, z którym mam regularny kontakt) i robimy sobie reset. Dużo piwa w knajpach, które się ostały i tych nowych, które już nie są takie jak kiedyś, długie rozmowy o tym, że pewne rzeczy już nie są takie jak kiedyś - z boku pewnie wyglądamy żałośnie. Ale po tym czujemy się lepiej. To znaczy bezpośrednio po tym czujemy się gorzej, ale kolejnego dnia już lepiej ;-) Polecam, choć nie namawiam, żony tego nie lubią.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie ostał się ani jeden kumpel. Ja się nie ostałem raczej, bo wyjechałem z rodzinnego miasta, a tutaj (100 km dalej) nie zapracowałem sobie na żadnego...

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj mnie też dziś wzięło na wspomnienia, ale jeszcze dawniejszych czasów, bo z początku lat 90-tych. A to wszystko przez Trójkę. Dziś tematem audycji porannej były lata 90-te właśnie. I tak drepcząc do pracy z radyjkiem w kieszeni rozmyślałam o dawnych, szalonych czasach końcówki podstawówki. Ehhhhh

    Jak mawia Mistrz "Już nigdy nie będzie takiego lata..."
    Głowa do góry:)

    OdpowiedzUsuń
  11. A wiesz, że chciałem tu wstawić "Finlandię"? Wielcy ludzie myślą podobnie...hi hi hi...

    OdpowiedzUsuń
  12. o rany...studniowka,moja wlasna mi sie przypomniala,achhhh
    papierosy palone po katach,ktos mial jakies wino,popijalo sie je ukradkiem i chlopak,ktory nie mial odwagi mnie pocalowac:)
    nooo,starzejemy sie;)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.