poniedziałek, 30 stycznia 2012

Od pierwszego do ostatniego (odcinka)

Ciężkie zadanie, jakie przede mną stanęło (Zdesperowany mnie wywołał do tablicy), zmusiło mnie do stworzenia trzech kategorii - serial zagraniczny, serial dla dorosłych i serial dla młodzieży.



Z tym że:

- serial zagraniczny jest zarówno serialem dla dorosłych i dla młodzieży,
- serial dla dorosłych może być również z powodzeniem przez młodzież oglądany (walory edukacyjne, o których potem),
- serial dla młodzieży może być z powodzeniem oglądany przez młodzież i dzieci.

Widać więc, że w mojej pierwszej trójce WSZYSTKIE TRZY PROPOZYCJE zajmują pierwsze miejsce ex aequo.


Pierwszy numer jeden to CUDOWNE LATA. Serial, który w jednym około dwudziestominutowym odcinku potrafił z całą intensywnością dojrzewania pokazać każdy odcień młodości - niepewność, odkrywanie przedziwnego świata płci przeciwnej, pierwsze bunty, pierwsze rozczarowania, olśnienia...


Wszystko unosi się w słodkim sosie lat 60, epoce uważanej przez Amerykanów za okres niewinności, łabędzi śpiew bezpiecznych przedmieść wielkich miast. Czas wojny w Wietnamie, rewolucji seksualnej, hippisów, rodzących się gwiazd rocka i telewizyjnych idoli.

Oglądając ten serial jako uczniak, rozpoznawałem w swojej własnej szkole pewne uniwersalne mechanizmy rządzące światem nastolatków. Dodatkowym atutem był niecodzienny zabieg – perypetie Kevina Arnolda komentuje z perspektywy osoby mocno już dorosłej on sam. Pozwala to nie tylko „dośmieszyć” dzieło, ale również zmusza do refleksji – kurcze, a jak ja bym komentował moje wybory, pomysły, dramaty, ambicje, które w danej chwili były najważniejsze na świecie?

I jeszcze jedno – kiedyś bliżej mi było do Kevina-dziecka, dziś, niestety, już narrator mógłby być moim kompanem…

Wielkie nostalgiczne a jednocześnie głęboko uniwersalne dzieło.





SIEDEM ŻYCZEŃ to niezwykły serial. Stworzony przez Macieja Zembatego, satyryka, klasyka czarnego humoru, na przestrzeni siedmiu zamkniętych kompozycyjnie odcinków przedstawia losy chłopaka, który ocaliwszy kota, zdobywa możliwość wypowiedzenia tytułowych siedmiu życzeń.

Któż by tego nie pragnął? Inspirujące, no nie? Co byście zrobili? Czy to samo, co Dariusz? Mieć profesjonalny sprzęt grający zespołu Wanda i Banda? Móc spojrzeniem zamieniać ludzi w swoich niewolników? Masa możliwości, ale każdy wybór niesie określone konsekwencje, mniej lub bardziej męczące - bo co na przykład zrobić z tłumem idących za nami krok w krok narzucających się poddanych?

Dodatkowe atuty: kapitalna muzyka,prawdziwy kawałek rocka. Każdy odcinek ilustruje inna piosenka - moja ulubiona "Jestem zmęczony." Bardzo życiowa...

Kapitalnie pokazane rodzinka Dariusza - żadne tam ideały. Nerwowa mamuśka, smęcący ojciec. Prawdziwi, ale pozytywni.

No i sam Rademenes mówiący głębokim głosem Zembatego. Wiecznie dziwiący się rzeczywistości późnego PRL-u...

Palce lizać!



Trzecie pierwsze miejsce to najlepszy, moim zdaniem, polski serial - ALTERNATYWY 4.



Wszyscy znają na pamięć. Najdoskonalsza okazja, by prześledzić w przekomicznej formie mechanizmy tworzenia się władzy, jej umacniania, jej pozorny upadek... Nie trzeba chyba przypominać arcygenialne kreacje Romana Wilhelmiego, Witolda Pyrkosza,  Kaczora, Kryszaka... 

Skarbnica złotych myśli... 

Przykład - jak nie mam ochoty czegoś robić, ale tak NAPRAWDĘ nie mam, to sobie przypominam słowa doktora Kołka na sugestię żony, by ten pogodził się z dźwigowym Kotkiem:

- Wiesz co ja bym wolał?! Przetokę mózgową bym wolał!

Leżę po tym tekście...

Jak już zdążyliście się zorientować, staroświecki mam gust i żadnych "współczesnych" seriali nie wymieniam. Nie łapię większości, nudzą mnie lub irytują, lub jedno i drugie. Najczęściej zmierzają donikąd lub kończą się magicznym To be continued...

"Moje" seriale zaczynają się i kończą. Nikt nie dokręcił kolejnych serii, nikt nie myśli o nich inaczej niż o zamkniętych całościach. I za to też je cenię...


PS

Do zabawy zapraszam:





...jeżeli już wcześniej nie byli zaangażowani przez kogoś...





14 komentarzy:

  1. Dziękuję za zaproszenie - pomyślę, pomyślę... i też mi pewnie wyjdzie, że "Cudowne lata" :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak - stare seriale były wspaniałe ( Rademenes - cudny kot)

    OdpowiedzUsuń
  3. "7 zyczen" -jedez z moich ulubionych:) a na koncercie Wandy i bandy mialam okazje byc rok temu - rewelacja! "glowa do gory" to tez jest fajne,nie mowiac o "nie bede Julia" pozdrawiam:)

    p.s. a seriale? ja teraz Dexter,a z polskich -niestety nic.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wanda i Banda! Stary dobry rock. Żadne tam smuty!

      Usuń
  4. Ja o serialach mojego dzieciństwa i o tak zwanych nieśmiertelnikach, czyli także o Cudownych latach, który także dla mnie jest number one pisałam już wcześniej w specjalnych na ten temat postach. Seriale z zabawy są więc uzupełnieniem. Jakiś czas temu Cudowne leciały na Comedy Central jeszcze raz wciągnęłam całość i zdarzyło mi się kilka razy spłakać jak bóbr ze wzruszenia i rozczulenia. Kiedyś to były seriale. Pomimo tego, że teraz mam też swoje ulubione, także współczesne, to żaden z tych nowych nie wzbudza we mnie takich emocji jak nieśmiertelny Dom, czy Daleko od szosy:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daleko od szosy to klasyk. Mimo pewnych dłużyzn wciąż da się oglądać. Powala wiarygodnością. "Daj mi nogę..." śpiewane przez właściciela sadu czereśniowego... - hit!

      Usuń
  5. Widzę, że i Ciebie wciągnięto w zabawę ;)
    "Alternatywy" to również jeden z moich ulubionych :)
    A "Cudowne lata" z cudownym Kevinem...wzdychało się do niego,wzdychało... ;)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale moje pokrywają się z twoimi:)))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja już byłam! I nawet Cię otagowałam niewdzięczniku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze! Wybacz... Nie było mnie parę dni w sieci i nie zauważyłem...

      Usuń
  8. jak widze jak zabawa się rozwija to mimo deklaracji nieznajomości żadnego serialu okazało się że widziałm ich kilka, Cudowne lata, Alternatywy, daleko od szosy ( to chyba the best one) desperatki i Alaskę. Zaraz się okaże że jestem maniakiem serialowym:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dawne seriale rządziły. Dla mnie kultowy był czeski Pod jednym dachem. No i Podróż za jeden uśmiech, Stawiam na Tolka Banana.
    Czasem odświeżam na dvd niektóre. I zawsze tak samo przyjemnie sie ogląda.

    OdpowiedzUsuń
  10. 'Cudowne lata' - świetna rzecz. I rodzime stare produkcje też rewelacyjne. O serialach z młodości można pisać - pewnie więcej niż o tych współczesnych.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.