środa, 28 grudnia 2011

Że niby czyje są te majtki?

Niewiele jest mnie w stanie zaskoczyć. Dużo widziałem, ale filozoficzna natura nie śpi i łatwo znajduje sobie pożywkę.

Pamiętacie post o majtkach damskich z przekazem? To było NIC w porównaniu z.

W moim prowincjonalnym miasteczku, w sklepie typu "mydło/powidło wszystko za 4,99" na wystawie wisi takie cudo:




Ja już nawet nie wiem, jak i czy da się w ogóle to skomentować...

8 komentarzy:

  1. Mi brak słów. Może ktoś coś wymyśli. Ja idę po piwo imbirowe...

    OdpowiedzUsuń
  2. No cóż, jaka cena takie majtki... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. straszne i niesmaczne. ale pewnie podniosło sprzedaż ;]

    OdpowiedzUsuń
  4. czyli zjawisko cykliczne :-) Teraz z niecierpliwością będziemy czekać na nowe majtki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm... Kto to kupuje? I dlaczego? Pytania się mnożą, a odpowiedzi brak. p.s. Paskudne gacie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Socjo, paskudne, nie da się ukryć.
    No, może się da, pod spodniami!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdesperowany, tęgie głowy pewnie wymyslają całą linię podobnych gaci.

    OdpowiedzUsuń
  8. Porcelanko, a jak pomyśleć, że to MĘSKIE majty? To się dopiero zaczyna dziać...
    ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.