piątek, 2 grudnia 2011

Wycieraczki i moralność

Dane mi było w zeszły czwartek pojechać do kina wraz z paroma klasami na film, o którym NIC nie wiedziałem, a gdy zacząłem się nieco orientować, by przygotować sobie grunt pod odbiór, okazało się, że temat może mnie kompletnie nie interesować.

Historia sporu wynalazcy z pewnym koncernem samochodowym.

Jednak po wyjściu z kina wszyscy nauczyciele-opiekunowie klas zebrali się w kole i zaczęli o filmie dyskutować.

Podchodzi do mnie pani dyrektor i pyta:

- A pan co by zrobił na miejscu głównego bohatera?
- Nie wiem - odpowiedziałem po pewnej chwili przeznaczonej na symulowanie myślenia. Do teraz myślę o pewnym dylemacie, który stał się przyczyną dramatu AUTENTYCZNEGO bohatera. Zero fikcji. Tak było.

***


Robert Kearns wygrał jedną z najbardziej znanych spraw o naruszenie patentu z Ford Motor Company. Po wynalezieniu i opatentowaniu systemu czasowych wycieraczek przedniej szyby, który był przydatny w lekkim deszczu lub mgle, postanowił zainteresować swoją technologią trzy wielkie koncerny motoryzacyjne. Wszyscy odrzucili jego propozycję, jednak już na początku 1969, koncerny produkowały samochody z mechanizmem czasowych wycieraczek.
W 1978 pozwał Ford Motor Company oraz następnie w 1982 Chryslera o naruszenie patentów.

Prawnym argumentem przemysłu samochodowego było twierdzenie, że wynalazek powinien wnosić pewne standardy oryginalności i nowości. Ford zakładał, że patent Kearnsa jest nieważny, ponieważ jego wynalazek nie składa się z żadnych nowych komponentów. Dr Kearns w odpowiedzi zaznaczył, że jego wynalazek jest jak powieść, która składa się z kombinacji istniejących już słów.

Ford przegrał, chociaż sąd utrzymywał, że nie naruszył patentów samowolnie (znaczy to, że szkody poniesione z tytułu naruszenia patentu nie mogły zostać zrekompensowane). Ford wypłacił 10,1 miliona odszkodowania dla Kearnsa z porozumieniem o niewnoszeniu dalszych roszczeń.

W sprawie przeciwko Chrysler Corporation również wygrał Kearns. W 1992 Chrysler zapłacił mu 18,7 miliona dolarów odszkodowania. Chrysler odwołał się od decyzji sądu, lecz ostatecznie sprawa stanęła w miejscu. W 1995 roku po uregulowaniu prawnych opłat w wysokości 10 milionów dolarów, Kearns otrzymał w przybliżeniu 30 milionów dolarów odszkodowania od Chrysler Corporation, w związku z naruszeniem patentów.

Tyle Wikipedia. 

Pytanie - czy dało się z tej suchej relacji o batalii sądowej trwającej lata stworzyć coś więcej? Dało się!

Bazując na filmie (film oparty na faktach): 

Kearns jest ojcem 6 (!) dzieci. Mając zapewnianie Forda, że koncern zainteresuje się jego wynalazkiem, bierze kredyt i wynajmuje halę montażową, by samemu zając się instalacją nowatorskich wycieraczek. W chwili, gdy Ford, mówiąc kolokwialnie, zrobił go w jajo, Kearns wchodzi na wojenną ścieżkę i nie schodzi z niej przez 12 (!) lat.

W międzyczasie jego żona opuszcza go i zabiera ze sobą dzieci, wcześniej Kearns przezywa załamanie nerwowe i ląduje na leczeniu w klinice psychiatrycznej. Traci pracę (był wykładowcą), ląduje na zasiłku, pomieszkuje w podłych mieszkaniach podłych dzielnic.

Nikt w niego nie wierzy, adwokaci boją się atakować Forda. Sam jak palec odrzuca oferty ugody (w tym tysiące dolarów) składane przez Forda, bo koncern nie chce przyznać, że  patent został UKRADZIONY.

W końcu dochodzi do rozprawy i...Kearns wygrywa. To czytaliśmy wyżej. Ale żona rozwodzi się z nim. Kontakt z dziećmi czeka poważna rehabilitacja.

Bajka nie kończy się więc całkowitym happy endem

***
Zwykliśmy uważać, że Rodzina jest wartością nadrzędną. Wszystko dla niej i w jej imieniu. Przykład Kearnsa poważnie nadkruszył mi ten aksjomat. A może są ważniejsze idee niż Rodzina?

Może Sprawiedliwość, Prawo, Prawda, Honor, Uczciwość, o które przecież walczył wynalazca nie tylko w swoim imieniu, są na tyle wielkim ideami, by pomyśleć o Rodzinie jako o czymś, co należy jednak poświęcić?

Kurcze, nie wiem, jak ja bym się zachował...

... i dlatego nie mogłem wprost odpowiedzieć mojej pani dyrektor.

16 komentarzy:

  1. fajny film, oglądałem go jakiś czas temu w tivi
    To, że rodzina tego nie wytrzyma można się było domyśleć po pierwszym załamaniu.
    Wygrał, ale tak naprawdę przegrał. Ford go zniszczył.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytajac sama zaczelam sie zastanawiac co bym zrobila...i szczerze to nie wiem...ale wydaje mi sie ze nawet jak kazdy z nas (no prawie kazdy) ma wpojone ze rodzina jest najwazniejsza - to sa pewne momenty w zyciu kiedy czlowiek wie ze ma racje a jest bezsilny...i wtedy cos co jest dla nas najwazniejsze moze wlasnie zejsc na drugi plan...a czasu nei da sie cofnac...i tylko mozemy zalowac...

    OdpowiedzUsuń
  3. Korporacja potrafi zniszczyć. Naprawdę. To wcale nie było zwycięstwo. Bosy, aj bym się po prostu poddał. Za bardzo kocham swoją żonę i dzieciaki, żeby ich kosztem udowadniać kto tu ma rację.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie sie gdyba jak sprawa nie dotyczy nas osobiscie.
    Niezly sprawdzian dla rodziny,ktory zreszta oblali.
    Zabraklo tam czegos co pozwoliloby im przetrwac ciezkie chwile.
    Nie wiem czy w tym przypadku odejscie zony bylo odwaga czy ucieczka od problemu.
    Razem....NA DOBRE I NA ZLE....to umknelo.

    OdpowiedzUsuń
  5. Coś za coś. Nikt nie powiedział, że w życiu można 100% wygrać.

    OdpowiedzUsuń
  6. W życiu szansa wygranej jest duużo niższa niż 100%. Niestety...

    OdpowiedzUsuń
  7. W filmie pojawił się też wątek taki - czego nauczyłby dzieci? Czy wierności ideałom? Czy czegoś innego?

    OdpowiedzUsuń
  8. Problem jest wazniejszy - czy wszelcy opozycjoniści, konspiratorzy etc. mają zakładać rodziny, na przykład?

    OdpowiedzUsuń
  9. A skąd możesz wiedzieć zakładając rodzinę z ukochaną kobietą, że zostaniesz opozycjonistą, bojownikiem, wojownikiem o słuszną sprawę?
    Życie nieprzewidywalne jest...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale mając już rodzinę 1000 razy pomyślisz, zanim dasz się w coś zaangażować, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  11. Chrystus też nie założył rodziny. I jak tu go naśladować będąc mężem i ojcem?

    OdpowiedzUsuń
  12. warto zerknąć do św. Pawła 1 Kor 6, 1 -11
    :-)
    zdrówka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiekszosc z nas pewnie by opduscila.
      Ale potem, do konca zycia, dlawilaby sie na widok kazdego mijanego auta :/
      A ja jako zona dlawilabym sie razem z nim.
      Dla mnie przykre jest, ze oskarza sie go o dochodzenie swojego PRAWA. Jakby mial przegrac to przynajmniej wiedzialby, ze zrobil wszystko co mogl-na sali. Dobrze, ze "rodzina" to zrozumiala jak dorosla. Bo matce chyba cos wczesniej umknelo skoro zwiala.

      Usuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.