czwartek, 8 grudnia 2011

Urywki ostatniości IV

Synek dostał ostatnio w prezencie od dziadka harmonijkę. Prawdziwą, nie żadną zabaweczkę, która rozleci się po tygodniu. Profesjonalny niemal sprzęcik.

No i możecie sobie wyobrazić, jak brzmiał nasz dom przez parę ostatnich dni. Wdech-wydech, a dźwięki takie, jakby karetce pogotowia włączył się autoalarm.

- Moja córka - mówi koleżanka - od jakiegoś czasu non stop gra na flecie. Wszędzie, w każdym pokoju te piski, gwizdy. Mieliśmy etap cymbałek, etap tamburynu, teraz flet. Najlepsze jest, jak jej mówię: "Mamusia chce się położyć, odpocząć sobie." A córka: "Dobrze mamusiu. Ty się połóż, a ja ci pogram, żeby ci się lepiej spało."

- A jak twoje jasełka? - pyta koleżanka po chwili.

- Sypiesz sól na otwartą ranę - mówię - czerwony alarm się włączył. Jak nie zaczniemy próbować natychmiast, to chyba zamiast przedstawienia wyjdę na scenę i będę śpiewał kolędy 45 minut. A tego byście nie chcieli...

- Mam lepszy pomysł. Moja córka pożyczy ci flet...

***

Święta zbliżają się wielkimi krokami, w rodzinie najmądrzejsza decyzja od lat - kupujemy prezenty tylko dzieciakom i tylko w linii mąż-żona. Oszczędzamy... czas i pieniądze. A i pomysły powoli się pokończyły.

***

Jako osoba mająca urodziny na tydzień przed Wigilią, dedykuję sobie następujący obrazek:


13 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki za jasełka. Ja jako żydówka zawsze musiałam grać jednego z króli, bo nauczycielka uważała, że to "na miejscu". Twoje na pewno będą fajne, nawet jeśli będziesz śpiewał kolędy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak będę spiewał, to święta zostaną anulowane ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dwa łyki grzańca ze strzałem dla kurażu i dasz radę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Naj... naj... No żeby jasełka wyszły jakoś (dobrze!) i żebyś miał więcej w żywocie nie-jasełkowych spraw na głowie (takich miłych ciału i duchowi!)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymam kciuki za harmonijkę, serio. Niech się Młody uczy. Ja też sobie kupiłem harmonijkę. Po usłyszeniu tego kawałka:

    http://www.youtube.com/watch?v=kx6FV2qR2TY

    Niestety, nie starczyło mi zapału, harmonijka leży w szufladzie a ja tylko czasem sobie obiecuję, że wrócę (próbuję sam siebie oszukać, choć wiem, że to daremne, jak powiedział Adaś Miałczyński).
    A z jasełkami Ci pójdzie, nie może być inaczej...

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój mąż ma imieniny (Adam);
    Po latach człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że również był "upierdliwy" dla rodziców. Już wiem, po kim mój Mały to odziedziczył:D

    OdpowiedzUsuń
  7. "Mamusia chce się położyć, odpocząć sobie." A córka: "Dobrze mamusiu. Ty się połóż, a ja ci pogram, żeby ci się lepiej spało."
    no jakbym syna swojego słyszała:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Może syn powinien zagrać, a ty zaśpiewać?

    ps. Harmonijka to bardzo fajny pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  9. Elu, kto by zapłacił naszym słuchaczom?
    ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dea,

    "wszystkie dzieci nasze (takie same) są"

    pzdr

    OdpowiedzUsuń
  11. Zdesperowany, wrzuć na bloga jakiś kawałek harmonijkowy - zaskoczyłeś mnie tą muzykalnością.

    pzdr

    OdpowiedzUsuń
  12. Auroro, Agato, dzięki serdeczne!

    OdpowiedzUsuń
  13. Niestety, moja muzykalność czysto teoretyczna i gry nie opanowałem za grosz. Słomiany zapał...

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.