środa, 30 listopada 2011

Tata mówi

Wróciłem do domu. W głowie kłębiło mi się od myśli, całkiem niestety bezużytecznych, i
po raz pierwszy nie znajdowałem najmniejszej przyjemności w zastanawianiu się nad sobą.
Popadłem w stan głębokiej depresji, takiej, która ogarniała mnie również później w życiu, kiedy ktoś inny dokonywał więcej niż ja.


To nowe uczucie wydało mi się jednak bardzo ciekawe i uznałem, że mimo wszystko jest
ono chyba związane z moimi uzdolnieniami. Zauważyłem, na przykład, że gdy owładnie mną dostatecznie czarna melancholia, gdy wzdycham i gapię się na morze, robi mi się niemal przyjemnie. Bo jestem wtedy taki s t r a s z n i e godny pożałowania! To naprawdę fascynujące przeżycie.


Choć stan ten wciąż trwał, zacząłem, mimo pewnego roztargnienia, wprowadzać drobne
zmiany w sterówce, posługując się narzędziami Fredriksona i kawałkami desek wyrzuconych na brzeg.


Uznałem bowiem, że dom jest za niski. I tak powoli mijał ten smutny tydzień, bardzo ważny dla mojego rozwoju. Wbijałem gwoździe - i rozmyślałem. Piłowałem drzewo - i rozmyślałem.



Tove Jansson "Pamiętniki Taty Muminka."


.

PS

Dziękuję za poprzednie komentarze. Muszę trzymać fason, jak napisał mi bliski znajomy...

19 komentarzy:

  1. No to apostazja dość szybko minęła. Mam nadzieję, że powody do zmartwień też minął. A póki trwają - że znajdziesz w nich pozytywy, jak Tata Muminka w swej melancholii.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba nie ja jedyna, ale uwielbiam Muminki. Wciąż będąc w bibliotekach przeglądam i czytam. To chyba najmądrzejsza bajka jaką zaserwowało mi dzieciństwo. Choć jest w niej jakiś niepokój, wyczekiwanie, wciąż do niej wracam z dreszczami na rękach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję, Kochani.
    Apostazja mnie, Zdesperowany, zmiotła z fotela.

    A co do pozytywów - boję się, że jestem już za stary, by wyciągać "nowe" wnioski ze swoich upadków i depresji. Mogę tylko "gapić się na morze."

    Pzdr serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Muminki są niesamowite. To jednak bardzo skandynawska baśń - chłód w każdym cieniu, chłód i przeczucie końca.

    OdpowiedzUsuń
  5. Teraz mi głupio za tamten dramatyczny post, ale było kiepsko psychicznie. A ktoś to może odebrać jako prowokację czy "cuś"...

    ...ostatni raz taki numer robię.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cześć! A ja nie odebrałem poprzedniego posta tak dramatycznie. To normalne, że zmienne są emocje, że bywa chęć do wygadania się i do pomilczenia. Różnie się układa, czasem zbyt wiele spraw na raz. Miło, że piszesz.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj tak, Marku. Robię jasełka szkolne, mam 20 osób do ogarnięcia i mało czasu, by coś sensownego wykrzesać z tej sytuacji... To mnie przeraziło śmiertelnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Antku, toż blog jest od tego, żeby na nim pisać to, co się akurat napisać chce, tak nagle, tak impulsywnie :) Człowiek zmienno-nastrojowy jest i już.
    Co do gromady licznej - podziwiam. Naprawdę podziwiam!

    Trzymaj się ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tam za Muminkami nigdy nie przepadałem. Ale potrzebę "gapienia się na morze" jak najbardziej rozumiem... Każdy potrzebuje czasem chwili zatrzymania się.
    Tej 20 to Ci do ogarniania nie zazdroszczę. (choć, muszę przyznać, że ja codziennie muszę ogarniać 200-tkę, tyle, że dorosłą:-)
    Dobrze, że napisałeś.

    OdpowiedzUsuń
  10. Muminki zaważyły na moim życiu :))

    P.S. Będziesz na spotkaniu w sukience i peruce?? ;p

    OdpowiedzUsuń
  11. ;) czyli możemy wnioskować, że już jest lepiej? Że już troszkę poukładany jesteś? :)

    OdpowiedzUsuń
  12. dom zbudowany ze sterówki 'Syfonii musz', bo taką nazwę zmalował Wiercipiętek :D
    pamiętaj o zapomnianych kościach, które grzechoczą nad brzegiem morza i niech Ci będzie to Duchową pociechą;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mi, układam się. Z samym sobą i tym, co dookoła. Ale to sinusoida i szybko osiągam ekstrema funkcji - od pełnej akceptacji rzeczy po max wkurzenie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Auroro, zjawiłbym się chętnie, oj chętnie...

    OdpowiedzUsuń
  15. A któregoś dnia powiesz sobie, że te wszystkie melancholie zdarzyły się bardzo, bardzo dawno temu. Być może w zeszły piątek.
    Jak mawiał Kubuś Puchatek :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Apropo...Muminki zawsze mnie przerażały...

    OdpowiedzUsuń
  17. :-) elaine - Muminki, jak Muminki, ale Buka...

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.