niedziela, 6 listopada 2011

Moje wstydy

Nie chcę zaczynać nowego łańcuszka, ale tak mnie naszło ostatnio we Wszystkich Świętych.

Znów telewizja nam zaserwowała ekranizację "Znachora", a ja znów nie mogłem oderwać się od tej rzewnej  historyjki. No po prostu nie mogłem...

...a więc to wstyd nr 1. Uwielbiam "Znachora" i już!



Wstyd nr 2 to fakt, że byłem w liceum Przewodniczącym Frakcji Młodych Ruchu Odbudowy Polski. Frakcja młodych miała 3 (trzech!) członków. Zastępcę też miałem i Skarbnika.

Wstyd nr 3 - w czasach wcale nie tak dawnych kupiłem sobie grę. Jakąś strzelankę z elementami horroru. Coś wolno chodziło mi na moim komputerze. Wstawiam więc temat na jakieś forum i pytam się, o co może chodzić. "Masz pewnie za słabą kartę graficzną", odpowiedzi się posypały. A ja na to:

"A skąd można ściągnąć lepszą?"



***

Ktoś chętny do podobnej spowiedzi?

21 komentarzy:

  1. :))))) Niezłe "wstydy":))))
    Jak pomyślę o moich, to jeden mam w głowie:)
    Kiedyś dawno temu...spadły mi spodnie publicznie na przystanku pks :))))) I co?Chyba Cię pobiłam....:)))) To dopiero był wstyd!

    OdpowiedzUsuń
  2. "Znachora" wolę czytać, nie przepadam za adaptacjami a'la "opowieści pana Hoffmana", ale w moim mieście byłam jako bardzo młoda osóbka rzecznikiem prasowym ROP w moim mieście i członkiem-założycielem.
    No i kto ma większy powód do wstydu? Młoda, nie młoda, LO miałam za sobą:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tym 'Znachorem', to nie wstyd. Popatrzeć na Annę Dymną - sama przyjemność...

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham Bińczyckiego w każdej roli, ale w postaci Znachora szczególnie mocno. No i Anna Dymna! To niemożliwe żeby tak piękne istoty chodziły po świecie! Tyle razy już człowiek oglądał Znachora tyle razy, a można oglądać i oglądać w nieskończoność. Zawsze jak trafiam na film, to obiecuje sobie, że tylko chwilkę i nigdy mi to nie wychodzi:)
    To piękny wstyd kochać się z Znachorze, tzn: w filmie rzecz jasna:)

    OdpowiedzUsuń
  5. hahahahahahah.......
    A "Znachora" uwielbiam! 10000000000000 razy oglądałam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hehehehe :))
    Oj dużo by się tego nazbierało! Nie wiadomo aż co napisać ;-P

    Że oglądałam namiętnie "Klan"? ;-P to jedne z lżejszych wyznań ;-P

    OdpowiedzUsuń
  7. "Znachor"? Ja płakałam na "Trędowatej"... ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. ;)

    Ja za to lubię horrory klasy D. A nawet do klasy K...

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak na razie spodnie na przystanku i "Klan" zawstydzają najbardziej...

    serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja namiętnie (naprawdę!) oglądałam telenowele argentyńską (albo kolumbijską, peruwiańską-nie wiem!) pt: "Zbuntowany anioł". To się stało nagle i niespodziewanie i do dziś się nie mogę otrząsnąć!:))
    Pozdrawiam ponownie:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Znachora uwielbiam!
    I oglądam zawsze, gdy mogę :)))

    Ale... zupełnie niedawno udało mi się dotrzeć do przedwojennej wersji "Profesora Wilczura" w reż. Waszyńskiego :)))) Polecam - jeśli nie widziałeś.
    Tymczasem poluję na samego "Znachora" z 1937r.

    OdpowiedzUsuń
  12. Każdy ma swoje wstydy przecież :) a wielką odwagą jest o nich mówić - za co podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Znachor to zajebisty film,książka też taka,nie rozumiem Pańskiego wstydu w tej kwestii :D
    Gratuluję bloga!

    OdpowiedzUsuń
  14. EM, dzięki. I bardziej demokratycznie można. Tomek vel Bosy jestem.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bello, ja mam wiele, których bym NIGDY w sieć nie wstawił, te są wstydy "bezpieczne." Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  16. Granato, ja jednak wolę świeższego Wilczura.

    ;-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie opuściłem ani jednego odcinka brazylijskiej telenoweli pt: "Po prostu miłość", wiadro łez na niej wylałem, a było to jakieś 12 lat temu...

    OdpowiedzUsuń
  18. Wypożyczyłam "Czarnoksiężnika z krainy Oz" z biblioteki.Dwie części. I teraz czytam. Nie powiem, ile mam lat ;) .
    Lubię Harrego Pottera. "Znachora" też lubię. Klan też oglądam. I "Na dobre i złe". Nie oglądam za to innych seriali. I póki co - nie zamierzam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Zastanawia mnie jeszcze jedna kwestia. Dlaczego oglądanie "Klanu" jest wstydem,a oglądanie "House'a" (czy jakkolwiek się to pisze) już nie?

    Oglądam"Klan", nie oglądam "House'a".

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja też.

    House chronicznie nie znoszę!

    OdpowiedzUsuń
  21. Jakie to cudowne dowiedziec sie, ze wsrod masy uwielbiajacej House jest ktos, kto nie cierpi jego tak samo jak Ja...a juz myslalam,ze jestem nienormalna :0)! Znachor jest cudowny ...a moj wstydek? filmy rysunkowe lub jak teraz sie to nazywa - animowane dla dzieci ogladam, by "oczyscic dusze z brudu dnia codziennego"
    Pozdrowienia sle

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.