sobota, 22 października 2011

"Wiedziałem..."

Dziwne rzeczy dzieją się z uczniami na moich lekcjach. Zawsze, gdy wybieram kogoś do odpowiedzi lub przeczytania pracy z lekcji, delikwent mówi:

"Wiedziałem/wiedziałam."

ZAWSZE.

Nawet gdybym miał okrutnego zeza, patrzył na Kowalskiego, a wyrwał do pytania Nowakównę, i tak ta druga powiedziałby "Wiedziałem/wiedziałam." 

Nawet gdy korzystam z malowniczych systemów pytania i wypada na kogoś, kto ma numer w dzienniku zbieżny jakoś z datą, kalendarzem Azteków lub rokiem księżycowym -  usłyszę zawsze to samo.

W tym roku wyciągam telefon, odpalam stoper i ktoś z klasy mówi STOP. Ostatnia cyfra to oczywiście jakiś szczęściarz, który "wiedział..."

(W tym przypadku istnieje nikła szansa, że nikt nie trafi przed moje obliczę - gdy w stoperze pojawią  się na końcu dwa zera.)



Mnie z okazji Dnia Nauczyciela osobista klasa sprezentowała coś takiego



kostkę trzydziestościenną!

W tym przypadku nie ma możliwości, że wyturlam na biurku dwa zera...

16 komentarzy:

  1. Wychodzi na to, że taki jakiś przewidywalny jesteś;)

    A pomysł z kostką mnie osobiście bardzo się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Poproś ich o podanie przyszłych numerów w totka. Szkoda by było zmarnować taki potencjał klasy. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O, na początku zdania MI ? W życiu bym się tego po Tobie nie spodziewał.

    Tosiek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Poprawione - rozpęd MNIE dopadł. Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie ma za co. Ale u Ciebie to powiem szczerze , bardzo mnie raziło.

    Tosiek.

    OdpowiedzUsuń
  6. ja wywoływana też tak mówiłam, to chyba te mury;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przewidywalność uczni zawsze miała miejsce-tak było, jest i będzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niesamowitą masz tą klasę :-)
    Jacy chętni do odpowiedzi! Jak zdają się na los ;).

    OdpowiedzUsuń
  9. Ludzie mają potrzebę rozumienia i kontrolowania tego, czego kontrolować się nie da :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Sami tego chcieli, cwaniaki ;-P
    A swoją drogą, ja jako uczennica też zawsze WIEDZIAŁAM ;-P

    OdpowiedzUsuń
  11. Auroro, tak właśnie to działa...Chyba w młodości nasze zdolności psychiczne są nieco lepiej rozwinięte. Dopiero potem dziadziejemy i już nic nie wiemy...

    pzdr

    OdpowiedzUsuń
  12. Elu, fakt, rzutu kostką kontrolować się nijak nie daje...

    OdpowiedzUsuń
  13. Patko, klasę mam ok. Wiedzą, że z Losem nie ma żartów. Dobrze im Edypa historię omówiłem.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ruciński, masz rację. Nie jeden raz im to sugerowałem, ale w końcu nic z tego nie wyszło - za dużo chętnych do podziału przyszłej wygranej.

    OdpowiedzUsuń
  15. Magdo, coś jest na rzeczy. Tyle pokoleń się w nich męczyło, więc może jakies parapsychocośtam w nich osiadło?

    OdpowiedzUsuń
  16. Sympatycznie jakkolwiek z tą kostką (zupełnie fajny pomysł klasa miała):-)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.