sobota, 8 października 2011

W moim towarzystwie można popełniać przestępstwa...


Przychodzę ostatnio do mojej Żony z tym oto zdjęciem i mówię:

- Patrz! Nie wiedziałem, że nasz sąsiad kandyduje! I zobacz, jak go ktoś czarująco przyozdobił.
Żona się przygląda.
- Jaki sąsiad?
- Jak to jaki? Ten wulkanizator!
- Wulkanizator?! Ten z naszej ulicy?
- No przecież to on - upieram się.
- On?! - Żona naprawdę szeroko otwiera oczy - przecież ten zupełnie inaczej wygląda. Inny nos, inne oczy, kształt głowy. Wszystko inne - kwituje.
Ja powoli zaczynam tracić pewność siebie.
- Może to rzeczywiście nie on... Kurde, od dwóch tygodni patrzę na te plakaty i mówię sobie: "Ależ ten chłop ma ambicję!" A to nie on...
Po chwili nachodzi mnie głębsza refleksja.
- Jakbym był świadkiem przestępstwa i kazano by mi opisać bandziora, to guzik by z tego wyszedł.
- Gorzej - pociesza mnie Żona - gdybyś stał za lustrem weneckim w czasie okazania, wskazałbyś na  biednego wulkanizatora, gdy tymczasem prawdziwym łobuzem byłby pan kandydat...

7 komentarzy:

  1. Ubawila mnie konkluzja zony:))))
    Nie nadajesz sie na swiadka Antku, nie nadajesz:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pan kandydat łobuzem... Bardzo mi się podoba ta koncepcja!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wcale bym się nie zdziwiła przeszłością pana kandytada, bo jeden już taki jest. Ale wąsy mu pasują wyjątkowo ))

    OdpowiedzUsuń
  4. miałam bojkotowac wybory, ostatecznie przed 21 zebrałam się i poszłAm wybierać mniejsze zło, potem nastał późny wieczór i przypadkiem włączyłam program o Thomasie Transtromerze, wyciszyłam się.

    OdpowiedzUsuń
  5. Magdo, genialnego wyboru dokonałaś, oczywiście o Transtromerze mówię...

    pzdr

    OdpowiedzUsuń
  6. Elu, ja się z siebie też nieźle nabijam...

    pzdr

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.